Święta święta i po świętach. Chociaż w moim przypadku jest to stwierdzenie ciut przeinaczone bo świętuje tylko dziś (26.12 - post znając życie zaktualizuje się niewiemkiedy) i to swoje własne-osobiste urodziny.
Oficjalnie jestem stara i ćwierć wieku za mną.
Prezentów Wam póki co nie pokarzę bo od paru lat na wszelakie okoliczności dostaję głównie gotówkę a tę przemieniam drogą kupna często w moje kosmetyczne zachcianki. Udało mi się sobie sprawić kilka rzeczy o których myślałam od krótszego i dłuższego czasu i nie omieszkam się nimi pochwalić przy okazji kolejnego postu nowościowego.
Dziś jednak zapraszam Was na recenzję kremów Lirene Dermoprogram z serii DNA Protect. Generalnie nie używam produktów seriami i chyba nigdy (albo było to tak dawno temu że już nie pamiętam) nie używałam kremów Lirene. Mimo, że skierowane są dla innej kategorii wiekowej (35 + za wyłączeniem kremu pod oczy bo ten sugerowany jest już 25latkom) to po zerknięciu w skład (brak parafiny!) wiedziałam, że przetestuję je na własnej skórze. Po za tym ja wszelkie widełki wiekowe odkąd pamiętam traktuję ze sporym przymrużeniem oka i niekoniecznie się do nich stosuję.

Produkty te zapakowane są (w piękne!) kartoniki oraz zafoliowane co daje nam pewność, że nikt nie maczał w nich paluchów. Jednak po wyjęciu ich z kartoników widok mnie... rozczarował. Krem pod oczy ma wygodną tubkę z dziubkiem. Jednak kremy na dzień i noc mają słoiki mocno przeciętne, wykonane z białego plastiku. Wspomnę, że w przypadku kremu na dzień opakowanie jest zupełnie chybione bo ze względu na swoją dosyć płynną konsystencję (o czym za chwilę) mimo stawiania go na półce mam wiecznie upapraną zakrętkę co mocno mnie irytuje. Kremy do twarzy mają przyjemne kremowo-kwiatowe(?) zapachy, ten pod oczy jest dla mojego nosa niewyczuwalny.
Dodam, że w czasie stosowania kremów używałam jednoczenie produktów z kwasem migdałowym co powodowało lekkie przesuszenie mojej mieszanej skóry. A także olejek różany Evree.
Kremy w cenie regularnej kosztują 26 zł jednak w promocji można je kupić taniej (no kto by pomyślał :D) - obecnie np. za 18 zł [
TU]
Wygładzający krem przeciwzmarszczkowy na dzień SPF 10:
Przypomina mi wycofaną już świetną emulsję rozświetlającą Olay (którą uwielbiałam!). Ma bardzo lekką konsystencję i szybko się wchłania jednak pozostawia na skórze delikatną, komfortową warstewkę, która nie skraca trwałości podkładów i nie powoduje problemów przy ich aplikacji. Dlaczego porównałam go do emulsji Olay? Bo ma drobinki. Milion maleńkich drobinek. Nie żaden brokat (na szczęście) jednak nałożony na skórę niestety jest dosyć mocno widoczny. I o ile taki efekt na skórze gdy się maluję odpowiada mi jednak w dni bez makijażu wygląda to źle. Nie takiego rozświetlenia się spodziewałam i gdybym świadoma była tych uroczych błyszczących maleństw produkt raczej poczekał by do wiosny ;) Producent obiecuje nam sporo: wygładzenie pierwszych zmarszczek (nie zauważyłam ale zmarszczki mam póki co tylko pod oczami), poprawę elastyczności (skóra jest przyjemnie napięta), właściwy poziom nawilżenia i odżywienia (potwierdzam), likwidację oznak codziennego stresu i zmęczenia (jak ja się pytam, jak? :D) oraz przywrócenie skórze blasku (potwierdzam - drobinki). Zasadniczo niewiele mam mu do zarzucenia. Nie przetłuszcza mi się po nim nadmiernie skóra, jest dobrze zabezpieczona przed chłodem (mrozów jeszcze u mnie niet), przyjemnie nawilża. Koniec końców: wpakowałabym ten krem do opakowania z pompką, nazwała rozświetlajacym i chętnie bym go sobie sprawiła na wiosnę.
Wzmacniający krem przeciwzmarszczkowy na noc:
Pojawił się ostatnio w moich ulubieńcach co potwierdza moja sympatię do tego produktu. Chociaż pierwsze podejście do niego było mocno średnie. Krem ten wysoko w składzie zawiera silikon co ma wpływ na jego konsystencję. Wydaje się być taki żelowo-kremowo-silikonowy a generalnie nie mogę się nazwać fanką takich kremów. Jednak koniec końców polubiliśmy się (się powtarzam). Obietnice producenta w przypadku tego kosmetyku podobne są do wersji na dzień ma poprawić jędrność i elastyczność skóry (i faktycznie jest przyjemnie napięta, chociaż nie ściągnięta), spowodować wzrost napięcia i eliminację oznak zmęczenia (jak wcześniej), widocznie odmłodzić (hm...), wygładzić i zapewnić aksamitną gładkość (tak, tak, tak! i to nie tylko pozornie, faktycznie skóra jest miękka jak pupa niemowlaka- także po zmyciu kremu), dogłębnie odżywić i ukoić skórę (i tutaj również się zgadzam). Bardzo lubię nakładać go na noc grubszą warstwą - rano budzę się ze skórą wypoczętą, miękką, promienną. Mimo, ze często nie dosypiam. Zdarza mi się go stosować na dzień. Podsumowując: dobry krem za dobrą cenę.
Wzmacniający krem nawilżający pod oczy:
Już się nawychwalałam to pora na bubel. I chyba mój największy zawód kosmetyczny tego roku. Przyznaję się bez bicia, że krem ten stosowałam zamiennie z kremem AA, który to uzupełniał moją przenośną kosmetyczkę. I dopiero gdy zużyłam krem AA i przerzuciłam się w całości na krem Lirene utwierdziło mnie to w przekonaniu, że nie lubimy się. I to bardzo. Krem ten ma bardzo lekką konsystencję, która błyskawicznie wchłania się pozostawiając na skórze lekką, pudrową warstwę i nieprzyjemne uczucie dyskomfortu. Dziad wysusza. Wysusza i to jak... Moje średniej wielkości zmarszczki mimiczne i zagłębiania skóry bezpośrednio pod oczami w czasie codziennego używania tego kremu w wyniku wysuszenia/odwodnienia zaczęły się pogłębiać :/ Dodatkowo okolice oczu zrobiły się nadwrażliwe. I zasadniczo na tym mogłabym skończyć ale warto też dodać, że nie zauważyłam wzmocnienia skóry wokół oczu, długotrwałego i dogłębnego nawilżenia (serio? ...), zmniejszenia opuchlizny i obrzęków (zwracam honor-nie posiadam;)), poprawy elastyczności też nie. Słabizna :(
Chociaż spotkałam się z pochwalnymi opiniami tego produktu więc możliwe, że moja skóra po prostu nieładnie zareagowała na któryś z zawartych w tym produkcie składników.
Znacie produkty z tej serii?
SKŁAD KREMU NA DZIEŃ:
Aqua (Water), Ethylhexyl Methoxycinnamate, Glycerin, C12-15 Alkyl Benzoate, Cetearyl Alcohol, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Potassium Cetyl Phosphate, Isopropyl Isostearate, Isopropyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Cyclopentasiloxane, Decyl Oleate, Dimethicone, Imperata Cylindrica Root Extract, Cyclohexasiloxane, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, PEG-8, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Glycine Soja (Soybean) Oil, Carbomer, BHA, Copper Gluconate, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Ethylhexylglycerin, Sorbitol, Lecithin, Sodium Chondrotin Sulfate, Collagen, Folic Acid, Caprylyl Glycol, Daucus Carota Sativa (Carrot) Extract, Beta-Carotene, Glyceryl Caprylate, Tocopherol, Phenoxyethanol, Methylparaben, Diazolidinyl Urea, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Polyaminopropyl Biguanide, Parfum (Fragrance), Mica, CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 16035 (FD&C red No. 40).
SKŁAD KREMU NA NOC:
Aqua (Water), Glycerin, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Dicaprylyl Ether, Dimethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Palmitate, Prunus Persica (Peach) Kernel Oil, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Decyl Oleate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Tocopheryl Acetate, Polyacrylamide, Sodium Polyacrylate, C13-14 Isoparaffin, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Laureth-7, Glycine Soja (Soybean) Oil, BHA, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Sorbitol, Lecithin, Collagen, Sodium Chondroitin Sulfate, Folic Acid, Caprylyl Glycol, Daucus Carola Sativa (Carrot) Extract, Beta-Carotene, Glyceryl Caprylate, Tocopherol, Methylparaben, Phenoxyethanol, Diazolidinyl Urea, Butylparaben, Propylparaben, Ethylparaben, Parfum (Fragrance), CI 16035, (FD&C Red No. 40), CI 77820 (nano).
SKŁAD KREMU POD OCZY:
Postaram się uzupełnić :(