MAKE ME BIO | Bio krem pod oczy z marakują i zieloną herbatą SPF 25

kwietnia 20, 2018

Marka Make Me Bio interesowała mnie już od dłuższej chwili. Pierwszym kosmetykiem po jaki sięgnęłam była ich woda różana. Okazała się być dobra jednak niewarta swojej ceny - jeśli szukacie tego typu produktu polecam Wam wodę Stellar Rose - robi to samo a cenowo wypada o wiele korzystniej. Na swoje użycie czeka u mnie woda z czystka jednak i kolejny ich produkt zagościł u mnie na dobre i dziś na jego temat słów kilka.


Opakowanie bio kremu pod oczy z marakują i zieloną herbatą to klasyczna tubka air less. Niewielki minus - jest praktycznie nieprzejrzyste i trudno kontrolować stopień zużycia. Wizualnie wygląda mocno średnio ale sama forma podania (nie ma kartonika) czyli ulotka z opisem i kawałek sznurka sprawia, że chce się po niego sięgnąć. Tak przynajmniej było w moim przypadku.

Cena regularna to ok. 35 zł za 15 ml. Niewiele patrząc na fakt, że mamy to do czynienia z kosmetykiem o dobrym składzie. Ja oczywiście kupiłam go na promocji (za ok. 15 zł). Moje wrażenia?


W przypadku kremów pod oczy jestem mocno kapryśna. Lubię kosmetyki o bogatych formułach, pozostawiające na skórze 'kołderkę', które nie tylko nawilżają ale i regenerują. Mam swoich ulubieńców tj. krem pod oczy Tołpy (Tołpa wprowadziła ten krem do sprzedaży w tubce o pojemności 15 ml!) oraz krem z Yves Rocher i stwierdzić muszę, że kosmetyk Make Me Bio niestety, okazał się być od nich gorszy.

Formuła tego kremu wydaje się być dość przyjemna, nie jest ciężki jednak wydaje się być stosunkowo treściwy. I niby między palcami jest przyjemnie jedwabisty tak na skórze potrafi pozostawiać delikatne smugi co wkurza mnie niesamowicie. Podejrzewam, że to zasługa zawartego w nim filtra niemniej gdy na poranną pielęgnację i makijaż macie zaledwie chwilę może to budzić lekką irytację. Zapach jest lekko wyczuwalny, nie jest zbyt przyjemny jednak nawet na dłuższą metę nie zaczął mnie jakoś szczególnie drażnić.

Działanie pielęgnacyjne niestety nie zachwyca. O ile stosowany rano pod makijaż zapewnia przyzwoite uczucie komfortu w ciągu dnia tak w pielęgnacji wieczornej, nawet nałożony grubą warstwą (pełna pompka) nieszczególnie wybija się na tle wcześniej wymienionych kosmetyków. Niby nawilża, niby lekko zmiękcza skórę jednak jestem rozpieszczona działaniem na prawdę dobrych kremów i tutaj czegoś mi brakuje.

Moje wrażliwie oczy też nie najlepiej na niego reagują. Przez kilka pierwszych tygodni używania nic niedobrego mi się z nimi nie działo tak na chwilę obecną muszę uważać, by nakładać go w rozsądnej odległości bo potrafi mi je lekko podrażnić. Podsumowując - szału nie ma. I o ile pewnie zużyję go do końca (jeśli moje oczy nie będą się bardziej buntować) tak nie jest to rzecz, do której chciałabym wrócić.


You Might Also Like

17 komentarze

  1. U mnie ciężko z dobrym kremem pod oczy, więc ten też mnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja opinia jest bardzo podobna niestety :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Zmartwiłaś mnie tym kremem. Wprawdzie tego nie mam, ale mam drugą wersję z ogórkiem i mam nadzieję, ze u mnie się dobrze sprawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogórka niby jestem ciekawa ale wątpię, że wypróbuję go na własnej skórze ;)

      Usuń
  4. Bede miec na uwadze Twoja recenzje, ja rowniez jestem wybredna jezeli chodzi o kremy pod oczy ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. O, szkoda, a tak się ładnie prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj słabo jak potrafi podrażnić oczy... Ja ostatnio wróciłam do kremu pod oczy z Clinique i jestem z niego zadowolona, a miałam niezły dylemat czy postawić na coś sprawdzonego czy skusić się na jakąś nowość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A który używasz? Ja miałam tylko miniaturę All About Eyes i w sumie bez fajerwerków. Może wersja Rich bardziej by mi leżała ale póki co nie dane mi go było używać ;)

      Usuń
  7. Mam go z wymiany kosmetycznej, muszę go odkopać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam jeszcze nic z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. a miałam go kupić.....ale teraz tego nie zrobię :)

    OdpowiedzUsuń

Popular Posts