Czas najwyższy podsumować moją przygodę z kosmetykami do demakijażu marki Lirene, które jakiś czas tamu pojawiły się na rynku. Cała gama produktów została odświeżona, pojawiły się też nowości a w nich m.in. te o których dziś mowa. Wszystkie trzy okazały się być przyjazne dla mojej skóry więc jeśli pochłonięcie całej pisaniny okaże się być dla Was zbyt męczące napiszę w skrócie: warto.
DWUFAZOWY PŁYN DO DEMAKIJAŻU OCZU
Jakiś czas temu pisałam Wam o bardzo dobrym a jednocześnie stosunkowo drogim płynie dwufazowym marki
Dr Irena Eris. Był
skuteczny, nie podrażniał mi oczu a jednocześnie zadziwiał bardzo lekką jak na tego typu produkt formułą. Odczucie jakie pozostawiał na skórze było satynowe, wręcz jedwabiste i.... produkt tańszej marki działa zupełnie tak samo. Z ciekawości sprawdziłam składy - różnią się. Jednak dla mnie komfort użytkowania i jednego i drugiego jest bardzo podobny. Przypomina mi jednocześnie inny, bardzo popularny i równie udany kosmetyk, tym razem
płyn dwufazowy Yves Rocher. Tę walkę marka Lirene wygrywa
dostępnością i ceną.
Trudno jednak jest mi odnieść się do obietnicy wydłużenia rzęs o 15% bo używałam go zamiennie z innymi produktami a na dodatek testuję odżywkę, której zadaniem jest zrobienie w moich lichych rzęs czegoś co zdecydowanie lichym nazwać się nie da. Wybaczcie.
NAWILŻAJĄCO-ROZŚWIETLAJĄCY PŁYN MICELARNY
Ile litrów miceli w moim życiu zużyłam nie zliczę. Dla mnie, mimo chwilowych zdrad to nadal produkt numer jeden jeśli mowa o demakijażu. Nie wymagam od nich cudów-wianków. Mają oczyszczać i nie podrażniać. Ten
oczyszcza i nie podrażnia. Znaczy się lubimy. Nie będę się wypowiadać o jego właściwościach nawilżających bo po użyciu zazwyczaj myję jeszcze skórę i nakładam na nią krem. Nie będę się też wypowiadać o rozświetlaniu. Micel? Serio? Powiem tylko, że z bardzo trudnym do zmycia tuszem /pieruńsko czarny Smart Girl Get More/ radzi sobie przy drugim waciku co uważam za naprawdę dobry wynik. Plus za zapach, mi podpasował.
PHYSIO-MICELARNY ŻEL DO OCZYSZCZANIA TWARZY Z BŁĘKITNĄ ALGĄ
Do żeli micelarnych podchodziłam mocno sceptycznie po nieudanym produkcie marki BeBeauty. Wiem, że spora część użytkowniczek tego produktu bardzo go sobie chwali jednak u mnie nie sprawdził się zupełnie. Porzuciłam tego typu produkty również dlatego, że na rynku było ich tyle co kot napłakał. Rynek się zmienił, żele jak grzyby po deszczu wyskakiwały w ofertach firm różnych i kusiły... W moje łapy wpadły m.in. ten z marki Vis Plantis,
Go Cranberry,
Under Twenty czy genialny
żel AA. Wpadł również i produkt z Lirene.
Zamysłem producenta było stworzenie produktu dwa w jednym - do używania solo, jako typowy produkt do demakijażu przy użyciu wacika oraz jako lekki żel oczyszczający. W drugiej swojej roli
sprawdzał się genialnie i gdyby nie moja chęć kupowania i testowania coraz to nowych kosmetyków z pewnością zamieszkał by na mojej półce na stałe. Był łagodny, pozostawiał skórę przyjemnie wygładzoną i zmatowioną jednak nie pojawiało się na niej uczucie ściągnięcia czy przesuszenia. Jako produkt do demakijażu niestety
nie było już tak pięknie jak bym chciała. O ile z makijażem skóry twarzy radził sobie dobrze, tak niestety z mocniejszym makijażem oczu lub mocno czarnym tuszem /niewodoodpornym/ miał problem. Z tego względu nada się dla osób, które zmywają najpierw oczy dwufazą czy micelem a potem sięgają po kosmetyk, który rozprawia się z resztą makijażu.
Konsystencja tego produktu była faktycznie żelowa. Był to żel bardzo lekki, jednak nie na tyle by przelewać się miał przez palce czy spływać z wacika. Producent zapakował go w estetyczne, plastikowe opakowanie o pojemności 200 ml z wygodną pompką. Nie spowodował on u mnie żadnych nieprzyjemnych dolegliwości typu pieczenie czy inne podrażnienia a mojej skórze niestety zdarza się ostatnio niezbyt dobrze reagować na produkty oczyszczające. Wart uwagi jest też zdecydowanie jego niezwykle przyjemny świeży choć odrobinę słodki zapach.
W Rossmanie każdy z tych produktów kosztuje 14.99 zł. Jak wiadomo, trafiają się na nie promocje.
Składy w kolejności opisów.
Używałyście? Jak wrażenia?