PIELĘGNACJA WŁOSÓW cienkich i zniszczonych

by - sierpnia 29, 2016

Cześć. Zapraszam Was na post na temat mojej obecnej pielęgnacji włosów. Zgodnie z tytułem ku mej lekkiej rozpaczy jestem posiadaczką włosów bardzo cienkich, jednocześnie dosyć mocno zniszczonych na końcach. Dziś o produktach, które u mnie goszczą w krótkich recenzjach.



***



Szampony



Włosy myję codziennie. Na upartego mogłabym to robić rzadziej bo nie przetłuszczają się one mocno jednak ze względu na ich nędzną objętość na drugi dzień nie wyglądają już szczególnie korzystnie. Dodatkowo ja po prostu lubię mieć czyste i świeże włosy oraz wychodzę z założenia, że skoro każdą inną partię mojej skóry oczyszczam systematycznie tym bardziej ta owłosiona potrzebuje codziennego mycia. Jednak podchodzę do tematu zdroworozsądkowo - na co dzień sięgam po kosmetyki z łagodnymi detergentami, te mocno oczyszczające używam sporadycznie.

Na chwilę obecną używam zamiennie trzech produktów do mycia głowy. Pierwszym, po który sięgam najczęściej, jest delikatny szampon z wyciągiem z hamamelisu Yves Rocher. Wróciłam do niego po dłuższej przerwie i nadal uważam, że to produkt niemal idealny. Skutecznie choć delikatnie oczyszcza skórę głowy oraz włosy jednocześnie nie plącze ich na potęgę co jest moją zmorą. Plus za dobre pienienie się, sporą wydajność i ładny zapach. Szamponów tego producenta stosowałam już kilka i ten wydaje mi się być zdecydowanie najbardziej warty zainteresowania. Plus za cenę - 300 ml kosztuje w cenie regularnej 12 zł a dodatkowo można upolować go w ich sklepie internetowym za połowę ceny.

Drugim kosmetykiem jest nowość z oferty Isany czy szampon z solą morską. Padłam trochę ofiarą marketingu, trochę własnej spontaniczności w zakupach. Sól w szamponie nie jest niczym niebywałym, nie ma się co oszukiwać. Kupując go spodziewałam się czegoś silnie oczyszczającego a dostałam produkt bardzo przeciętny. Z pewnością nie jest to typowy rypacz, ba, jest podejrzanie delikatny mimo zawartości mocnego detergentu. Na tyle delikatny, że używany przez kilka myć z rzędu powoduje nieprzyjemne uczucie niedomycia skóry głowy i jednoczesnego obciążania ich od nasady. Zużyć zużyję bo używany co jakiś czas większej krzywdy mi nie robi ale nie będę do niego wracać.

I na koniec mydło miodowe Bani Agafii, które długo czekało na swoją premierę. Kupiłam je jednocześnie z wariantem cedrowym, który zużyłam z przyjemnością tak dużą, że kupiłam i zużyłam kolejne opakowanie. Wariant miodowy aż tak mnie nie zachwycił. Na pewno nie jest to kosmetyk, na którym byłabym w stanie oprzeć codzienne oczyszczanie. Bo jego właściwości to loteria - raz skórę głowy oczyszcza pięknie dając jednocześnie wrażenie odbicia ich od skóry głowy, drugi powoduje delikatne obciążenie i oblepienie. Używam go głównie do ciała i w dni gdy olejuję włosy do pierwszego mycia.


Produkty do spłukiwania



Nie wyobrażam sobie mycia bez nałożenia choćby na minutę odżywki. Głównie ze względu na mocno plączące się włosy. Nie oczekuję jednak od tych produktów cudów. Miło jeśli włosy nawilżą jednak głównie zależy mi na ich mocnym wygładzeniu. 

Obecnie wróciłam do Kallosa. Wiem, że teoretycznie są to maski jednak od zawsze traktuję je właśnie jako typowe odżywki. Tym razem sięgnęłam po wersję Color. Mam wrażenie, że jest konkretniejsza niż pozostałe warianty, ma też zdecydowanie najbrzydszy, wyrazie olejowy zapach. Używam jej zbyt krótko by mówić o jakichkolwiek długofalowych efektach pielęgnacyjnych jednak moje podstawowe wymagania spełnia - włosy po jej użyciu są miękkie i wygładzone co ułatwia ich rozczesywanie.

Jakiś czas temu skusiłam się też na nowości w ofercie Pantene czyli odżywki w formie pianki. Zużyłam już wariant Volume teraz męczę Aqua Light. Wierzę, że ten kosmetyk sprawdza się u innych u mnie nie daje żadnych, najmniejszych efektów pielęgnacyjnych. Jedyne co robi to delikatne usztywnienie włosów dlatego gdy zależy mi na większej objętości nakładam je od skalpu do ucha. Robię to jednak sporadycznie bo boję się buntu mojej skóry głowy. Między oboma wariantami nie widzę najmniejszej różnicy w działaniu. Składy wszystkich pianek są identyczne.


Produkty bez spłukiwania



Na chwilę obecną moim bazowym produktem nawilżającym jest mgiełka do włosów Wax marki Pilomax, która to zastąpiła mi olejek w kremie Elseve. Pojawiła się ona w pudełku Joybox, mi trafił się wariant do włosów ciemnych mimo, że jestem blondynką. Używam jej od niedawna więc trudno mi powiedzieć czy przyciemni włosy jednak nawet jeśli tak się stanie płakać nie będę. Używam ją na skórę głowy oraz włosy - zgodnie z zaleceniami producenta. Pierwsze wrażenia mam pozytywne ale nie chcę też chwalić jej na wyrost.

Do zabezpieczania końców obecnie używam zamiennie dwóch kosmetyków. Pierwszy to eliksir odżywczy Elseve. Nie jest zły jednak nie zrobił na mnie większego wrażenia o czym pisałam wam w jego recenzji. Drugim produkt o którym cicho w blogosferze czyli płynny jedwab do włosów Eveline, który parę miesięcy temu wpadł w moje łapy dzięki pudełku Joybox. Jest świetny. Początkowo podchodziłam do niego nieufnie bo jest bardzo gęsty i bałam się obciążenia jednak niesłusznie. Pięknie wygładza włosy jednocześnie idealnie je dociąża i ujarzmia. Trudno wypowiedzieć mi się na temat jego właściwości ochronnych bo na własne życzenie moje końcówki nie są w zbyt dobrej formie - rozjaśnianie górą ;)


Kosmetyki do włosów blond



Kto chociaż raz rozjaśniał włosy wie, jak upierdliwe jest utrzymanie na włosach pożądanego odcienia. Nie przekonują mnie do siebie płukanki więc z żółcią walczę głównie przy pomocy szamponów. Śledząc w sieci recenzje natrafiłam na szampon Mila Profesional i jestem z niego szalenie zadowolona. W porównaniu do szamponów drogeryjnych czy chociażby profesjonalnej Joanny, którą używałam wcześniej ma w sobie niesamowicie dużo pigmentu. Widać to nie tylko w efekcie na włosach ale i na dłoniach - są wyraźnie zafarbowane i jeśli zapomnę porządnie umyć ręce czekając kilka minut gdy pozostawiam go na moich włosach mam je wyraźnie niebieskie ;) Nie jest to jednak produkt bez wad. Ma jedną i poważną - bardzo mocno wysusza włosy.

Z tego powodu postanowiłam przetestować odżywkę z niebieskim pigmentem. Skusiłam się na produkt Garnier Fructis Color Resist Blond Booster. Używany solo nie daje efektów wcale, na dodatek to dość słaby kosmetyk jeśli mowa o właściwościach pielęgnacyjnych. Jednak dzięki niemu znalazłam dobry sposób na złagodzenie wysuszania przez szampon Mila. Po pierwszym myciu włosów gdy są lekko wilgotne nakładam mieszankę tej odżywki i szamponu na końce na około 10 minut dzięki czemu szampon działa równie dobrze jak nałożony solo a jednocześnie nie sieje na włosach spustoszenia. Jednak gdy ją wykończę zamienię ją na standardową codzienną odżywkę bo nie widzę sensu kupowania kolejnego produktu, który nie do końca spełnia swoje zadanie. 


Olejowanie



Boom na olejowanie chyba już minął. Sama zresztą po oleje sięgam zdecydowanie rzadziej niż kiedyś. Jednak całkiem o nich nie zapomniałam. Obecnie stosuję jakże luksusowy olejek do ciała Nacomi. Nie jest zły ale zamiast używać go solo wolę na suche włosy na pół godziny przed myciem nałożyć go na włosy w połączeniu z odżywką.


Skóra głowy



Woda brzozowa z Isany jest całkiem ciekawym kosmetykiem. Używałam ją codziennie przez około miesiąc co zaowocowało wysypem nowych włosów. Obecnie zrobiłam sobie od niej przerwę, jednak na dniach planuję do niej powrócić. Przerwa była konieczna bo w pewnym momencie zauważyłam delikatne wysuszenie skóry głowy.

Glinki. Na chwilę obecną mam w domu wersję różową i błękitną. Przyznaję, że nie widzę między nimi większej różnicy. W miarę możliwości czasowych i walki o motywację staram się raz na tydzień nałożyć glinkę na skóry głowy w formie maseczki. Taki zabieg ma świetny wpływ na kondycję skóry głowy, bardzo ją uspokaja i jednocześnie zmniejsza produkcję sebum.


Stylizacja



Sporadycznie zdarza mi się z włosami robić coś. Z tego też względu od dwóch miesięcy nie udało mi się kupić lakieru ;) Jednak w dni, gdy moje włosy absolutnie odmawiają współpracy nie potrafię się obyć bez pudru Taft. Wsypuję go na skórę głowy dzięki czemu włosy są mocno odbite od nasady jednocześnie produkt oblepiając je trzyma w ryzach baby hair. W przypadku włosów dłuższych nie lubię go używać na włosy rozpuszczone więc po prostu je związuję. Fryzura trzyma się przez cały dzień bez najmniejszego uszczerbku. 


Znacie któryś z tych produktów? A może trafiłyście ostatnio na jakiś ciekawy kosmetyk do pielęgnacji włosów?


You May Also Like

8 komentarze

  1. Ja niestety mam dość cienkie włosy i kombinuję, co z nimi zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Maski z Kallosa zawsze będę polecać :) są świetne.

    OdpowiedzUsuń
  3. No i już wiem że muszę poszukać jedwabiu z Eveline :) Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  4. A znowu u mnie wersja miodowa spisywała się dużo lepiej niż cedrowa :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawi mnie ta isanowa woda brzozowa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam już 2 glinki a jeszcze nigdy nie użyłam ich na skórę głowy! Czas to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kilka produktów znam i lubię :D Też mam sporo produktów do włosów :D

    OdpowiedzUsuń
  8. nie miałam niczego z tych produktów :(

    OdpowiedzUsuń