Projekt DENKO | sierpień 2016

sierpnia 28, 2016

Cześć. Jak co miesiąc pora podsumować kosmetyczne zużycia. Sierpień jak na moje możliwości był może i nie skromny ale jednak skromniejszy niż zazwyczaj. Pokusiłam się też o pokazanie Wam trochę innych produktów ale o tym za chwilę ;)


***


Produkty do włosów

   Na największą uwagę zasługuje zdecydowanie emulsja zakwaszająca Stapiz, która przez ponad dwa miesiące była u mnie codzienną odżywką do włosów i w tej roli sprawdziła się znakomicie. Była lekka, nie obciążała włosów, lekko je nawilżała, ułatwiała rozczesywanie i miała przyjemny, winogronowy zapach. Ogromny plus za opakowanie z pompką i niewygórowaną cenę. Bałam się trochę, że przesuszy mi włosy przy tak częstym użytkowaniu jednak nic takiego się nie stało. Polubiłam ją tak bardzo, że korzystając z wyprzedaży przygarnęłam dwie kolejne butle na zapas.
   Drugim kosmetykiem który szybko i skutecznie podbił moje serce jest olejek w kremie Elseve, który opisywałam w poprzedniej recenzji. Mimo chwilowego kryzysu koniec końców zużyłam go z przyjemnością i chętnie do niego wrócę.
   Na koniec duet mini kosmetyków obcej mi marki Eleven Australia z serii Hydrate my hair, który pojawił się w ostatniej edycji Joyboxa. O ile odżywka była przeciętna aż do bólu (zabrakło mi w niej wygładzenia i ułatwiania rozczesywania moich plączących się na potęgę włosów) tak szampon jest zdecydowanie wart uwagi. Świetnie się pieni, pięknie oczyszcza, nie podrażania skóry głowy, nie wysusza włosów a na dodatek ma piękny bananowy (?) zapach. Niestety oba produkty w cenach regularnych kosztują zbyt wiele jak na moje możliwości i o ile wracać do nich nie zamierzam, tak cieszę się, że mogłam je wypróbować.


Oczyszczanie i maseczki

   Krem myjący-maskę Perfcety używałam wyłącznie do mycia twarzy i był to produkt przedziwny. Przyzwyczajona jestem, że delikatne z założenia produkty myjące są... delikatne. To myjało jednak oczyszczało skórę świetnie, nie pozostawiało na niej najmniejszej choćby warstewki (ma parafinę w składzie) wręcz delikatnie ją matowiło. Krem ten był bardzo rzadki, wylewało się go z tuby zbyt dużo przez co był niezbyt wydajny. Mimo, że i cena i działanie są u mnie raczej na plus tak niekoniecznie będę chciała sięgnąć po kolejną tubę. Czegoś zabrakło.
   Toniki to u mnie rzecz niezbędna a i moja sympatia do AA jest spora więc jakiś czas temu zdecydowałam się na zakup toniku łagodzącego. Pierwsze użycia nie były złe jednak z każdym kolejnym moja skóra reagowała na niego coraz większą nadwrażliwością. Szczególnie w okolicach oczu. Zużyć zużyłam ale moim zdaniem ani to produkt do skóry wrażliwej ani to produkt łagodzący. Jestem na nie.
   Woda micelarna z Auchan pokusiła mnie niewielką ceną i wielką pojemnością. Ok, może i nie jest to najlepszy płyn micelarny jaki jest na rynku (pod względem skuteczności demakijażu) ale... jest tani (8 zł), jest duży (500 ml) i nie podrażnia mi oczu. I mimo, że delikatnie drażnił mnie jej zapach to w chwili kryzysu finansowego chętnie do niej wrócę.

   Czystka w maseczkach. O maseczce drożdżowej Bandi i rozświetlającej Mincer Pharma pisałam Wam w tym poście. I zdania o nich nie zmieniłam. Zużyłam je z przyjemnością i dobrym pielęgnacyjnym skutkiem jednak koniec końców chyba do nich nie wrócę. Przynajmniej obecnie - za dużo rzeczy mnie kusi.
   Nie pisałam za to o maseczce z linii Tradition de Hammam Yves Rocher. Mimo, że to drugie zużyte przeze mnie opakowanie. Ale fakt faktem, trafiło do mnie przypadkiem i średnio byłam z tego powodu zadowolona. Jedynym plusem tej maski jest jej genialny zapach. Pachnie mieszanką gliny, ziemi i czegoś orientalnego - mogłabym mieć takie perfumy. Jednak działanie... słabo. Jak podejrzewam zawartość alkoholu powodowało na mojej twarzy silne pieczenie a i na włosach (a raczej skórze głowy) wolę działanie zwykłej glinki bez dodatków procentów. Nigdy więcej. 



Maski, rzęsy, usta i paznokcie

   Maskę w płacie Conny z węglem drzewnym ostatnio trochę skrytykowałam za wygórowaną cenę a tu niespodzianka - podobno można ją dorwać w Carrefourze za +/- 3 zł. Nie była zła, ba, była całkiem przyjemna. Jak będę w okolicach C. chętnie przygarnę następną.
   Jak na Rossmanna się obraziłam za wycofanie mojego ulubionego toniku Rival de Loop tak szybko i skutecznie w moich oczach zrehabilitowali się wprowadzając do oferty maskę naprawczą tej samej marki. Jest świetna. Bardzo kremowa i treściwa a dzięki zawartości mocznika robi cuda z moim problematyczną, odwadniająca się na potęgę strefą T. Przez krótką chwilę po nałożeniu powoduje nieprzyjemne pieczenie ale jestem w stanie się tę minutę przemęczyć dla dobrego efektu pielęgnacyjnego. 
   Płatki pod oczy Skin Lite to tania alternatywa wszelakich żelowych płatków, które mają doraźnie ukoić skórę. Jak gdzieś je spotkam to kupię kolejne.

   Wazelina Floslek jak i serum do rzęs Realash to dwa nieporozumienia i wcale nie zdenkowane kosmetyki w tym denku. Ale przed wizytą w koszu postanowiłam o nich wspomnieć. Wazeliny nienawidzę od zawsze i mimo, ze czasem zdarza mi się do niej wrócić tak zawsze kończy się to tak samo - porażką. Nie widziałam żadnych właściwości pielęgnacyjnych a nawet pokuszę się o stwierdzenie, że powoduje to to u mnie wysuszenie ust. I nie, nie zabierałam jej na randkę. Serum do rzęs za to bardzo podrażniało mi skórę w okolicach linii rzęs, na którą nakładałam ten oto preparat. Podejść było kilka. Czasem szczypanie/pieczenie pojawiało się od razu, czasem po kilku dniach. Nie jestem w stanie zweryfikować właściwości a szkoda, że moim rzęsom przydałoby się wzmocnienie.
   Serum do paznokci Evree Max Repair jest za to moim olbrzymimi ulubieńcem i już niebawem do niego wrócę. Pazury rosły mi po nim jak na drożdżach jednocześnie były wyraźnie wzmocnione i elastyczne. Cudo.


Produkty do ciała

   Niby pisałam tu kiedyś, że płynów do kąpieli Isany więcej nie kupię bo są rzadkie, niewydajne, słabo się pienią i mają mało wyczuwalne zapachy ale koniec końców promocja mnie pokonała. Mam jeszcze dwie butle i... więcej ich nie kupię bo jw. Kupię za to któryś z olejków do kąpieli Farmony bo ten dla urozmaicenia chociaż wcale olejkiem nie był zużyłam z przyjemnością. Dawał sporo piany i intensywny, trwały zapach w czasie kąpieli. Używany do mycia ciała mnie wysuszał ale wlewany do wanny krzywdy nie robił. Szkoda jednak, że Farmona poszła tylko w stronę zapachów owocowych bo te ostatnio niekoniecznie mnie do siebie przekonują. Chętnie wrócę też do soli do kąpieli Cien bo ładnie pachnie i zmiękcza wodę a kosztuje niewiele.

   Peeling do stóp Yves Rocher przez długi czas był moim ulubieńcem i o ile nadal uważam, że to produkt świetny (ładnie pachnie, ma ostre drobinki) tak udało mi się mu znaleźć godnego zastępce. O balsamie rozświetlającym Lirene nie mam jednak tak dobrego zdania i praktycznie nieużywany ląduje w koszu. Kojarzycie z czasów zamierzchłych żele w brokatem do nakładania do ciała? To właśnie to. Drobiny były spore, nie trzymały się skóry a sam żel nie posiadał żadnych właściwości pielęgnacyjnych. Zupełnie nie moja bajka. Krem-żel do rąk i stóp Florina dorwałam z CND w Rossmannie i mimo, że od zachwytów jestem daleka tak też marudzić szczególnie nie będę. Ze względu na lekką formułę i szybkie wchłanianie fajnie sprawdzał się w upały. Tak samo fajnie jak suchy olejek Dove, mimo, że ten zapach miał niekoniecznie letni. Ale piękny, otulający i intensywny. Ubolewam, że zostały wycofane zanim upolowałam wariant o zapachu masła shea :( Na koniec próbki delikatnego balsamu do twarzy i ciała Tołpy. Totalnego koszmaru (podobnie zresztą jak w przypadku ich wody micelarnej z tej samej linii). Użycie go po depilacji kończyło się diabelnie podrażnioną skórą a i sam efekt nawilżania mimo dość przyjemnego składu był raczej mizerny.


Produkty higieniczne

   Zazwyczaj opakowania po produktach pierwszej potrzeby wyrzucam nie biorąc ich pod uwagę przy projekcie denko. Sama jednak oglądając Wasz posty (uwielbiam) łapię się na tym, że szukam informacji na temat tego typu kosmetyków i nie tylko. Nie wiem czy to tylko jednorazowy epizod, czy będą pojawiać się systematycznie ale dziś i one dla urozmaicenia w poście goszczą. Jestem ciekawa waszego zdania - zostawić ten element, chcecie poczytać o rzeczach błahych?

   Jeśli mowa o mnie i moich zębach jest słabo. Lubię je, cenie, mam nadzieję, że będą ze mną jak najdłużej (:D) ale niestety dbać o nie muszę szczególnie. Z tego względu rzadko się zdarza, żebym na stanie nie miała pasty przeciwpróchniczej Elmex. Kiedyś wolałam wersję Sensitive, teraz chętniej sięgam po klasyka bo udało mi się zaakceptować jego smak - chociaż też nie na tyle, by używać wyłącznie tej pasty, szczególnie rano i przed wyjściem z domu gdy zależy mi na mocnym odświeżeniu jamy ustnej. Nie mogę jej jednak odmówić dobrych właściwości oczyszczających a i moja ostatnia wizyta u dentysty zakończyłaby się wyłącznie kawą gdyby miła pani doktor mi ją zaproponowała ;) Działa, szczególnie stosowana z ich żelem z aminofuorkiem. I chwała jej za to. Pasta Colgate Sensitive Pro-relief to nowość w podejrzanie wysokiej cenie jak na pastę drogeryjną. Korzystając z promocji kupiłam no i jest słabo. Niby odświeża ale nie tak jakbym chciała, niby myje ale mam wrażanie, że Elmex radzi sobie lepiej no i niby zmniejszać ma nadwrażliwość ale jak moje zęby bardzo nadwrażliwe nie są tak całkowicie nadwrażliwe być nie przestały. Ot, przeciętniak. W tej kategorii na koniec nić dentystyczna niewoskowana Prokudent słaba jak sto nieszczęść.Nie wiem co mnie podkusiło do zakupu ale nić bez wosku w przypadku wąskich szczelin międzyzębowych to nie był dobry pomysł. Wymęczyłam, nie wrócę.

   Mydła do rąk Green Pharmacy są genialne. Mam dłonie bardzo suche a te myjadła nie dość że myją (wow) to jeszcze pozostawiają skórę w całkiem fajnej formie, bez najmniejszego wysuszenia. Warto jednak przed zakupem zwrócić uwagę na partię z której pochodzą bo... partia B zawiera sodium tallowate. Żel antybakteryjny Carex nie jest u nie produktem pierwszej potrzeby ale lubię go mieć w torebce. Wysusza na potęgę ale pozwala zachować mi spokój ducha. Mokre chusteczki 'do torebki' to tym razem: Go Pure, Clea i Isana. Pierwsze (Biedronka) wygrywały pięknym zapachem, który jednak okazał się być zbyt słodki i męczący, drugie zapachem mnie rozczarowały bo miał być kokos a kokosu nie było, trzecie wygrały wygodnym zamknięciem i nutą jabłka.

   Odkąd Biedronka wycofała mój ukochany zmywacz o paznokci o zapachu kokosa po kilku próbach pozostałam przy zmywaczu Isana. Ideałem nie jest bo jednak odrobinę za mocno wysusza mi płytkę ale chociaż jest skuteczny. Nie do końca skuteczne okazały się być plastry do depilacji ciała Joanna. Jak mocno bym tego plastra w dłoniach nie rozgrzała tak cały czas miałam wrażenie, że mógł być bardziej plastyczny. Ale tragedii nie było i pewnie jeszcze do nich wrócę. I na koniec krople o oczu Starazolin Hydrabalance o których postanowiłam wspomnieć. Może i nie są to krople działające cuda (jak większość na rynku) jednak jako ratunek dla suchych oczu sprawdzają się całkiem nieźle. Dodatkowo są ważne przez 8 tygodni od otwarcia co jest dla mnie plusem bo staram się ich nie stosować codziennie więc wykończenie całego opakowania jest dla mnie zazwyczaj niewykonalne a część pieniędzy wyrzucam do kosza. Warto więc na nie zwrócić uwagę - dwupak w cenie porównywalnej do innych.


Ufff. Tyle. Jak ktoś to przeczytał zasługuje na order z ziemniaka :D

You Might Also Like

20 komentarze

  1. Trochę się tego nazbierało. :) Najbardziej zaciekawiła mnie chyba ta emulsja zakwaszająca, muszę ją wypróbować. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również! Jest dostępna w Rossmanie? 😊

      Usuń
    2. Niestety. Sklepy fryzjerskie lub zakupy online :)

      Usuń
  2. Ja osobiście lubię wazelinę na rzęsy i brwi 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładne denko :D Maseczki z Rival robią u mnie spustoszenie na twarzy ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzie można się zgłaszać po order z ziemniaka? :D A tak serio, to naprawdę niezłe denko, musiałaś się napracować nad postem :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam tą wodę micelarną i byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ochotę na maskę z węglem:) Gdzieś taką ostatnio widziałam, ale nie wiem gdzie, na pewno nie w Carrefourze:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Spore denko ;-) Znam i lubię tutti frutti i evree ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. spore denko. :) ja lubię zmywacz do paznokci z isany .

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubie te serie do stop Yves Rocher:) Mam z niej krem chłodzący.

    OdpowiedzUsuń
  10. Spore zużycia ;) znam jedynie zmywacz z Isany :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ale żeś zużyła... :D bardzo dużo!

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam nadzieję że maseczka Yves Rocher będzie warta uwagi a tu niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Przezyłam kryzys przy produktach higienicznych ale ten medal mogę wziąć :)
    Na palcach jednej ręki mogłabym powiedzieć co miałam - myślałam o tym toniku z AA ale po tym co napisałaś to chyba sobie go daruje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dla mnie olejek w kremie Elseve jest bublem. Za to kocham zmywacz Isany :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ostatnio zastanawiałam się nad tą emulsją, a jednak jej nie wzięłam, szkoda!

    OdpowiedzUsuń
  16. super denko, myślę że wykorzystam część tych produktów. Mi ostatnio skończył się top z semilaca i czekam na nową dostawę ;p

    OdpowiedzUsuń