Obsługiwane przez usługę Blogger.

O ratunku dla dłoni? | Lirene | Krem dla zniszczonych dłoni

by - sierpnia 09, 2014

Całkiem niedawno otrzymałam wielką paczkę dzięki uprzejmości Pań Ani i Magdy z Laboratorium Kosmetycznego Dr. Ireny Eris. Dziś o pierwszym z produktów który wpadł w moje ręce. Dosłownie.


Moje dłonie w okresie letnim nie są zbyt problematyczne. Gorzej zimą gdy bez odpowiedniego nawilżenia i ciepłych rękawic ich stan pogarsza się do tego stopnia, że tworzą się na nich wręcz rany w okolicach kostek. Gdy zobaczyłam ten krem, wiedziałam, że chętnie go wypróbuję już teraz, żeby wiedzieć czy warto kupić go właśnie zimą. Niestety - nie warto. Ale przejdźmy do szczegółów.
Krem zgodnie z obietnicą producenta zawiera w sobie 10% masła shea i znajduje się ono w składzie zaraz po wodzie. Duży plus. Krem zawiera również parafinę ale w produktach do pielęgnacji dłoni i stóp ten składnik mi osobiście nie przeszkadza. Muszę przyznać, że zdziwiła mnie bardzo lekka konsystencja tego kremu. Podejrzanie lekka jak na produkt, który ma ratować skórę. Krem wchłania się błyskawicznie. Pozostawia prawie niewyczuwalną warstewkę dlatego też będzie to idealny produkt dla osób, które nie przepadają za używaniem kremów czy wykonują pracę gdzie tłuste ręce to spore utrudnienie. Jeśli chodzi o nawilżenie jest ono mocno przeciętne i krótkotrwałe. Z pewnością brak tu jakiejkolwiek regeneracji na którą liczyłam. Nie jest wydajny - zużyłam go w zastraszająco szybkim tempie.
Muszę przyznać, że jestem tym kosmetykiem mocno zawiedziona. Nie jest on specjalnie drogi (8 zł za 50 ml) ale znam tańsze i lepsze kremy. Do plusów mogę zaliczyć fakt, że względu na małą pojemność i szybkie wchłanianie jest świetnym kremem do torebki (ma też wygodne zamkniecie a ja lubię gubić nakrętki...). Ale niedosyt pozostaje...




Produkt otrzymałam dzięki uprzejmości producenta co jak możecie się domyślić nie ma wpływu na moje odczucia.

You May Also Like

40 komentarze

Czego szukasz?