Gdzie ta skuteczność? | MIYA | mySUPERskin | lekki olejek do demakijażu i oczyszczania

lutego 27, 2018



   Olejki do demakijażu to na obecny moment moja ulubiona forma oczyszczania. Są przyjemnie tłuste, niedrażniące i niesamowicie skuteczne. Ale nie wszystkie... I dziś o kosmetyku, który trochę mi podpadł.'

   Marka MIYA ciekawiła mnie już od dłuższej chwili. Niekoniecznie kusiły mnie ich kremy (bo moja skóra za tymi 'naturalnymi' raczej nie przepada) jednak i olejek i ostatnie nowości w postaci esencji błyskawicznie trafiły na moją listę chciejstw. Z zakupem pewnie bym się wstrzymała przez wygląd moich zapasów ale... trafiła się promocja. Regularna cena tego olejku to 35 zł za 140 ml, ja nabyłam go za niespełna 15. A jak już go kupiłam, to czym prędzej zabrałam się za jego używanie.


   Opakowanie pod względem wizualnym mnie nie zachwyca jednak nie mogę zarzucić mu braku funkcjonalności. Pompka jest wygodna, bezawaryjna i pomaga utrzymać opakowanie w czystości mimo tłustej zawartości. Bo olejek jak na mieszankę olei przystało - tłusty jest na potęgę. Ma płynną formułę, dość gładko sunie po skórze i używa się bardzo komfortowo ze względu na dość intensywny, lekko cytrusowy zapach.

   Niestety, jestem zawiedziona jego skutecznością. Bo o ile z makijażem skóry twarzy radzi sobie świetnie tak w przypadku makijażu oka już nie koniecznie. Mam jeden tusz do rzęs (niewodoodporny), który jest diabelnie trwały. Ale dobrze się zmywa - czy to esencja micelarną Polny Warkocz, czy to emulsją Dermedic. Olejek MIYA niestety zupełnie nie ogarnia tej formuły i sprawia, że po wykonaniu delikatnego masażu i zmyciu produkty potrafię mieć resztki tuszu na linii rzęs. No bez jaj...

   Nie jest to kosmetyk, który po kontakcie w wodą zamienia się w emulsję. Ja zmywam go przy pomocy szmatki bambusowej (Biolove) a później domywam skórę przy pomocny naturalnego mydła (Hagi). Jeśli więc nie lubicie kosmetyków pozostawiających na skórze wyczuwalnego filmu, którego trzeba się pozbyć nie będzie to opcja dla Was.

   Nie wrócę do niego. Cena nie wydaje mi się być współmierną do jakości, szczególnie, że by domyć twarz i oczy aplikuję średnio trzy pompki kosmetyku a i po całym zabiegu zdarza mi się oczy traktować kolejną. Jeśli szukacie dobrego olejku do demakijażu bez emulgatora śmiało za to mogę Wam polecić ten z Vianka, do którego sama lada moment wrócić planuję :)





You Might Also Like

11 komentarze

  1. U mnie w tej roli sprawdza sie Bioderma ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że u mnie sprawdzi się dużo lepiej, bo mam go już w zapasach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam nigdy kosmetyków z tej firmy.
    Muszę kupić i wypróbować, bo mnie zachęciłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałam, że jest lepszy, tak go chwalą, reklamują wokół...

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro nie zmywa makijażu oczu to strasznie słabo. Ja obecnie używam olejku z Resibo i jestem bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe, w składzie jest emulgator i firma także zapewnia, że wystarczy sama woda do zmycia go ze skóry a jednak tak się nie dzieje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie. Jak jest tłusty solo tak po kontakcie w wodą nadal jest tłuściochem...

      Usuń
    2. Swoim wpisem przypieczętowałaś moją przygodę z tym olejkiem ;) (dostałam go w prezencie na Gwiazdkę) i jednocześnie zaopatrzyłam się w płatki, bo ściereczek nie lubię ;)

      Usuń
  7. Szkoda, że nie sprostał w 100% oczekiwaniom.

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurcze, to nie dobrze że nie radzi sobie z makijażem oczu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że wypadł tak słabo. Kiedyś kusiły mnie produkty tej firmy, ale teraz coraz częściej widzę negatywne opinie i jakoś mam do nich obojętny stosunek. Olejek z Vianka za to chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń

Popular Posts