Dziś kolejny post o moich nowościach. Od poprzedniego nabierało mi się trochę dobroci więc pora na ich oficjalną premierę na blogu.
→ ogromne NOWOŚCI | maj 2017
→ przegląd ZAKUPÓW | maj-czerwiec 2017
Na początku czerwca Yves Rocher zaproponowało nam świetne promocje i dodatkowe kody rabatowe. Nie mogłam więc odpuścić zakupu żeli pod prysznic z linii Plaisir Nature. Do tej pory używałam namiętnie te z linii Jardins de Monde jednak firma co chwila wycofuje najciekawsze zapachy a i mam wrażenie, że jakościowo wypadają one słabiej niż te kupione przeze mnie teraz (aczkolwiek bazuje wyłącznie na moich doświadczeniach z wariantem zapachowym tiare&ylang ylang) więc no... Trzy sztuki o pojemności 400 ml każda kosztowały zaledwie ciut ponad 11 zł więc sami rozumiecie ;)
Dalsza część tego samego zamówienia to duet kosmetyków z linii Hydra Vegetal a konkretnie mleczka do demakijażu i kremu nawilżającego z SPF 25. Do tej pory moje doświadczenia z tą serią były bardzo nieudane jednak postanowiłam dać jej jeszcze szansę. Prezentami do zamówienia był tusz do rzęs Vertige Volume i krem do rąk 2 w 1. Obu do tej pory nie znałam. Całość (z żelami ze zdjęcia wyżej i kosztami przesyłki) wyniosła mnie 49 zł :)
→ Yves Rocher Hydra Vegatal tonik nawilżający (recenzja)
→ Yves Rocher Hydra Vegatal peeling nawilżający (recenzja)
Gdyby mało mi było zakupów w Yves Rocher to strzeliłam jeszcze jedno zamówienie. Przyznaję, że nie od końca byłam pewna czy je opłacę jednak kliknęłam wychodząc z założenia, że taniej być nie może (całość 31 zł) a chyba potrzebuję pilniczka i pędzla. Gdy 'chyba' zamieniło się w 'faktycznie potrzebuję' paczka do mnie przywędrowała. W zamówieniu pojawił się kolejny żel pod prysznic - tym razem wariant morelowo-rozmarynowy. Oraz dwa prezenty. Krem Elixir 7.9, którego moja mama jest jego ogromną fanką i poleciał do niej ;) No i woda toaletowa o aromacie mandarynki, cytryny i cedru. Ta też poleciała w ręce mamy.
Tangle Teezer to już legenda. Kiedyś kupiłam w Biedronce coś co miało być jego odpowiednikiem, sprawdzało mi się cudnie ale jakoś tak nie mogłam się zebrać do kupienia oryginału. Ten moment właśnie nadszedł. Szczególnie, że w e-glamour było to to na wyprzedaży, za około 20 zł z przesyłką. Myślę, że powiem Wam coś więcej na temat tej szczotki za jakiś czas. Dobrałam sobie do zamówienia (skoro już płacę za dostawę... ;)) tusz do rzęs L'Oreal Miss Manga. I wiecie co? Uświadomiłam sobie, że NIGDY nie miałam tuszu tej firmy.... Cóż, będzie okazja, żeby to nadrobić.
Moja mama zgłosiła potrzebę zakupu dwóch produktów do stóp wstrzeliwszy się w sam raz z końcówkę Rossmannowskiej promocji. Co chciała to dostała a ja przy okazji kupiłam sobie (a raczej dostałam) lakier z Miss Sporty. Zielonego pojęcia nie mam o czym myślałam kupując perłowy, jasny róż opalizujący na zielono (nie zdjęciu nie widać :(). Jest tak niesamowicie szkaradny, że musiałam go mieć. Przygarnęłam też z CND błyszczący cień Rimmel, bo kupiony poprzednio wypiekany cień tej firmy służy mi... przednio ;)
Przyjaciółki Nivea chronią skórę przed słońcem ;) Przy pomocy Nivea Sun protect&moisture SPF 30. Niestety jest to typowy filtr 'na plażę' bo klei się na skórze więc nawet nie wiem czy uda mi się go jakoś konkretnie przetestować bo póki co żaden urlop mi się nie zapowiada. Ale... plany są po to by je zmieniać więc a nuż przytrafi mi się jakiś krótki wyjazd ;)
Lakiery do włosów idą u mnie ostatnio jak woda i trochę zaczęło mnie irytować wyrzucanie opakowania za opakowaniem. Moi ulubieńcy nie występują w większej pojemności więc postanowiłam się skusić na wielki elastyczny lakier do włosów L'Oreal. Przy okazji zamówienia postanowiłam kupić lawendowy krem do rąk O'Herbal (w moim R. nadal ta marka się nie pojawiła) oraz kolejną odżywkę do włosów Organic Shop. Człowiek jestem uparty - do tej pory żaden kosmetyk z tej firmy niestety mnie nie zachwycił...
MediqSkin Plus to żel punktowy do cery trądzikowej. Nie mam trądziku jednak zawartość kwasu glikolowego, tretinoiny i klindamycyny sprawiła, że zapragnęłam go wypróbować na mojej skórze z pierwszymi zmarszczkami. Chwilo opuszczam - słoooońce, jednak już wiem, czym zafunduję sobie jesienną kurację dla mojej skóry. Produkt otrzymałam wraz z wodoodporna szczoteczką soniczną, która wprawiła mnie w wielki zaciesz :D
Więcej grzechów nie pamiętam...

Żele YR mega kusząco wyglądają!
OdpowiedzUsuńŚwietne nowości. Noszę się z zamiarem wypróbowania szamponu od O'Herbal.
OdpowiedzUsuńMega dużo nowości! :) Jestem ciekawa punktowego żelu z MediqSkin bo mam problem z pojedynczymi wypryskami na buzi :/
OdpowiedzUsuńświetne nowosci
OdpowiedzUsuńuwielbiam kosmetyki Yves Rocher, teraz testuję ich skoncentrowane żele pod prysznic, ależ pięknie pachną :-)
OdpowiedzUsuńŚwietne nowości! Zapachy kosmetyków YR często są fantastyczne!
OdpowiedzUsuńciekawe nowości, Miss Manga swego czasu używałam bez przerwy, a samej marce L'Oreal w kwestii tuszy jestem wierna od lat :)
OdpowiedzUsuńSzał ciał z produktami YR :)
OdpowiedzUsuńIle ciekawych nowości, soniczna szczoteczka by mi się przydała :)
OdpowiedzUsuńYR <3 <3 poszalałaś :D udanych testów! Ja liczę że jutro coś zakupię stacjonarnie, mimo skąpych zasobów pieniężnych tego miesiąca :P
OdpowiedzUsuńŚwietne zakupy :)
OdpowiedzUsuńSuper nowości, ta soniczna szczotka bardzo ciekawa 😀
OdpowiedzUsuńSzczotka TT nie robi szalu, gdy uzywa sie ja juz dluzej :)
OdpowiedzUsuńFajne te zakupy w YR. :) I jestem ciekawa tuszu Miss Manga, bo dużo Loreali już miałam.
OdpowiedzUsuńMam żel z Yves Rocher i szczotkę Tanger Teezer.
OdpowiedzUsuńŚwietne nowości :)
OdpowiedzUsuń