Demakijaż szybki, komfortowy i... mało popularny | VIANEK | odżywcze mleczko do demakijażu

Czasy gdy gardziłam mleczkami do demakijażu a za jedyną słuszną metodę oczyszczania skóry uważałam stosowanie płynów micelarnych minęły (chyba) bezpowrotnie. Dziś o bardzo przyjemnym produkcie polskiej produkcji, który to nie przypadkiem znalazł się w moich ulubieńcach kwietnia.


Opakowanie jak na Vianka przystało jest i funkcjonalne (pompka!) i ładne. Produkt posiada 150 ml i kosztuje około 18 zł. Mam jednak wrażenie, że jeszcze kilka miesięcy temu cena była ciut niższa. Aczkolwiek istnieje prawdopodobieństwo że jest ono mylne bo miewam problemy z pamięcią ;) Minusem dla mnie jest krótki termin przydatności od otwarcia (3 ms) bo mam tendencję do otwierania kilku kosmetyków na raz. Tak, wiem, kosmetyki naturalne ze względu na eliminowanie 'mocnych' konserwantów generalnie żywotnością nie grzeszą ale... muszę się do czegoś przyczepić :P


Jestem ogromną fanką zapachu odżywczej linii Vianka. Powtarzam to często (inne recenzje produktów z tej serii : kremu pod oczy, płynu micelarnego, peelingu-maski, olejku do włosów) a sam aromat po raz kolejny uprzyjemniał mi życie. Jest on specyficzny, słodki, taki bardzo mój. Jednocześnie nie jest zbyt nachalny czy przytłaczający. I nadal mi się nie znudził ;)

Nie wiem dlaczego jednak za każdym razem hasło 'odżywcze' kojarzy mi się z gęstą, treściwą konsystencją kosmetyku. Nauczona doświadczeniem powinnam wiedzieć, że w przypadku Vianka nie ma to racji bytu jednak gdy sięgnęłam po ten kosmetyk po raz pierwszy i zobaczyłam że mleczko jest rzadkie byłam odrobinę rozczarowana. Rozczarowanie jednak szybko minęło - mimo lekkiej formuły czuć, że jest to produkt na bazie olejów i mimo teoretycznie płynnej konsystencji, jest to kosmetyk treściwy. A takie lubię.

Skuteczność? Bajka. Zaznaczam jednak, że nie używam kosmetyków wodoodpornych. Aczkolwiek z demakijażem mocnego makijażu oka radzi sobie szybko i bez efektu pandy. Używam go dla pewności dwukrotnie lub raz jeden gdy wcześniej stosuję płyn micelarny. Zmywam nim całą twarz.

Jest to kosmetyk niezwykle delikatny. Nie podrażnia, nie uczula, nie powoduje pieczenia, szczypania czy uczucia ściągnięcia. Pozostawia po sobie lekką powłokę, którą to (jeśli nie lubicie) łatwo wyeliminować stosując go jak... olejek - czyli zmywając go przy pomocy szmatki (ja używam z mikrofibry).

W kwestii aplikacji - ufam producentowi i zgodnie z jego zaleceniami (i osobistymi preferencjami) używam go na wilgotną skórę nakładając go dłońmi. Używanie mleczek 'na wacik' jest frustrujące i nieefektywne i mam wrażenie, że jest to częstą przyczyną niechęci do tego typu produktów (tak przyjemniej było w moim przypadku). Demakijaż mleczkiem jest super, serio. Trwa chwilę, szczególnie gdy wykonywany jest pod prysznicem i eliminuje zużycie wacików ;). Nie zmienia to jednak faktu, że musiałam do niego dojrzeć bo dwa lata temu o mleczku arnikowym Sylveco nie wyrażałam się w superlatywach a teraz mam nieodpartą ochotę do niego wrócić.

Jestem ciekawa jakie Wy macie podejście do tej metody oczyszczania skóry.


19 komentarzy:

  1. Z tym produktem jeszcze styczności nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś jedno jedyne mleczko, które lubiłam, ale z perspektywy czasu i mimo mojej szczerej miłości do tego produktu - wolę olej i żel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleje też lubię :) A po demakijażu żel obowiązkowo :D

      Usuń
  3. Ja mam teraz emulsję nawilżającą i po Twojej recenzji tego mleczka i opisie jego konsystencji mam nieodparte wrażenie, że te kosmetyki są do siebie podobne :D Do dziś przeklinam mleczko z Avonu, które tak szczypało w oczy, że już czasami wolałam makijażu nie zmywać. Tragedia! Myślę, że z tym Viankowym mogłabym się polubić :-)
    ps: uświadomiłaś mnie, że te produkty są ważne tylko 3 miesiące! chyba od dzisiaj będę stosować dwie "dozy" (tak mnie śmieszy to słowo, że nie masz pojęcia :D), żeby się nie zmarnowało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na emulsję mam chęć, może kiedyś ją kupię do używania rano ale póki co mam tego tyle że rozsądek krzyczy 'nie'.
      Co do tych trzech miesięcy - dla mnie to wartość mocno orientacyjna. Mleczko miałam chyba cztery i krzywdy mi nie zrobiło :)

      Usuń
  4. Ja jakoś nie przepadam za mleczkami, wolę płyny micelarne ale firmę lubię, więc może kiedyś jednak spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny :) Miałam i baardzo go polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno nie stosowałam mleczka do demakijażu, zaczęły mnie w pewnym momencie zapychać. To chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zmywałaś je żelem? U mnie nic niedobrego się nie dzieje :)

      Usuń
  7. Przyznam, że do demakijażu preferuje micele, ale skoro mleczko działa i jest godne uwagi to chętnie bym je sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Do formy mleczka jestem uprzedzona 'bo tak', chciałbym jednak go wypróbować bo wiele osób poleca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam składy produktów tej marki ! Tego mleczka jeszcze nie miałam, ale to tylko dlatego że nie lubię wykonywać demakijażu mleczkami

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam z tej serii krem pod oczy i zaczyna mi się toto podobać, aczkolwiek na mleczko się nie skuszę, nie lubię tej formy demakijażu :) A z Vianka najbardziej kusi mnie zielona seria do cery mieszanej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od zielonej trzymam się z daleka :D Miałam próbki kremów, zapach jest okropny :P

      Usuń
  11. Pierwsze o nim słyszę ale kusi by przetestować ;) jedyne co mnie wstrzymuje to krótka data ważności po otwarciu- nie maluje sie codziennie i u mnie stałby napewno dluzej...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja właśnie niby mleczek nie lubię, ale to arnikowe z Sylveco mi się bardzo spodobało :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram