Dziś kolejna porcja kosmetyków, do których wracam :)
***
Czysty przypadek (a raczej promocja, a jakże by inaczej) zadecydował, że po raz kolejny sięgnęłam po lipowy płyn micelarny Sylveco (zamiast micela Biolaven, wzmacniającego czy odżywczego płynu z Vianka). Wszystkie te produkty to dla mnie strzał w dziesiątkę i poranny element oczyszczania od kilku ładnych miesięcy. Sięgnęłam po nie gdy moja skóra zaczęła mocno kaprysić - odwadniać się, łuszczyć, gdy pojawiła się u mnie silna nadwrażliwość. Nie dość, że pięknie oczyszczają (aczkolwiek Biolaven nie do końca radzi sobie z demakijażem), delikatnie nawilżają oraz koją skórę. Powoli zaczynam wracać do starych przyzwyczajeń i myć twarz żelem z wodą dwa razy dziennie, jeszcze nie na co dzień jednak coraz częściej sięgam po takie rozwiązanie. Mimo to wiem, że gdy tylko coś niedobrego zaczyna dziać się z moją skórą mam w zanadrzu kosmetyk, na którym się nie zawiodę i po raz kolejny zachwyci mnie swoją łagodnością.
Tonik hibiskusowy Sylveco przewija się przez blog już od dłuższego czasu, na chwilę obecną stosuję trzecie opakowanie (i będą kolejne!). Uwielbiam w nim wszystko. Począwszy od szaty graficznej, przez zapach (a nienawidzę naparu z hibiskusa), konsystencję, po właściwości pielęgnacyjne. Tonik Sylveco pięknie nawilża skórę, koi, jednocześnie lekko ją napina. To jeden z lepszych tego typu kosmetyków jakie wpadły w moje ręce i przyznaję, że o ile od pierwszego do drugiego opakowania miałam ponad roczną przerwę tak druga butla tak mnie w sobie rozkochała, że trzecią otworzyłam po zużyciu ostatniej kropli poprzedniego opakowania.
Recenzja nawilżającej mikrodermabrazji z linii VitaC Infusion Mincer Pharma jest jedną z najchętniej czytanych na moim blogu. Nieszczególnie mnie to dziwi - firma ta po długich latach w kosmetycznej niszy postanowiła nagle pojawić się niemal wszędzie. Peeling ten zdobył moje serce szybko i skutecznie na tyle, że używając pierwsze opakowanie sięgnęłam w sklepie do kolejne. To kosmetyk o silnym działaniu złuszczającym mimo, że w żelowej bazie zatopione są niemal niewyczuwalne pod palcami, maleńkie drobinki. Baza nie tylko świetnie nadaje ścierniwu poślizg a jednocześnie delikatnie nawilża i nadaje skórze uczucie komfortu. To jeden z lepszych peelingów mechanicznych jakie dostaniecie do ręki w drogeriach i na prawdę warto go wypróbować ale uprzedzam - wymaga on delikatności przy używaniu bo jego łagodność jest tylko pozorna.
Wygładzający peeling gommage Sopot Spa Ziaja istnieje na rynku od ładnych kilku lat i jest tak niepopularny jak na swoje świetne właściwości, że aż dziwię się marce, że zamiast promować swoje badziewia (z większością ich kosmetyków się nie lubię) nie zrobi porządnej reklamy temu oto peelingowi. Po pierwsze - mamy wśród oferty producenta krajowego peeling gommage gdzie typu kosmetyków u nas tyle co kot napłakał. Po drugie - mamy świetny peeling gommage! Jest to produkt delikatny acz skuteczny. Idealny do podtrzymywania działania mechanicznych zdzieraków w przypadku skór wymagających częstego złuszczania. Dla cer mniej wymagających myślę, że będzie dla nich po prostu świetną alternatywą. Sama forma tego kosmetyku jest ciekawa i inna. Jedynym dla mnie minusem jest jego zapach (odświeżający, lekko jabłkowy jak inne produkty z tej linii) ale jestem w stanie to przeboleć. To moje czwarte (?) opakowanie, powrót obowiązkowy.
Znacie któryś z tych produktów? :)
Tonik hibiskusowy jest na mojej liście produktów do wypróbowania :)
OdpowiedzUsuńWarrrto :)
UsuńPłyn micelarny z Sylveco chętnie bym wypróbowała ;)
OdpowiedzUsuńPłyn micelarny z Sylveco bardzo polubiłam, ale tonik okazał się u mnie niewypałem :-(
OdpowiedzUsuńMam wrażenie że alb się go kocha albo nienawidzi... ;)
Usuńoj nic nie miałam z Twoich produktów - ale może kiedyś poznam :)
OdpowiedzUsuńPłyn micelarny miałam, mikrodermabrazję też i miło wspominam :)
OdpowiedzUsuńCzyli gust mamy podobny :)
UsuńU mnie micel z Sylveco się niestety nie sprawdza, za to bardzo lubiė Vianek. Tonik Sylveco kiedyś miałam i lubiłam więc może niedługo kupię go ponownie :)
OdpowiedzUsuńO patrz, ja akurat nie widzę między nimi większej różnicy :)
UsuńMincer mnie bardzo zaciekawił, ziaji dawno nie używałam
OdpowiedzUsuńOba kosmetyki z Sylveco bardzo lubię, pozostałych nie miałam okazji używać :)
OdpowiedzUsuńZ Sylveco miałam żel rumiankowy i był super,cała reszta jeszcze przede mną:)
OdpowiedzUsuńA żel rumiankowy przede mną - czeka w zapasach :D
UsuńTonik z sylveco to również mój hit :) a micel lipowy czeka w zapasach :)
OdpowiedzUsuńKrem miałam lata temu, nie pamiętam nawet czy byłam z niego zadowolona ;)
OdpowiedzUsuńobecnie też używam tego hibiskusowego toniku z sylveco:)
OdpowiedzUsuńMam ochotę poznać tego cudaka z Ziai :)
OdpowiedzUsuńFajny jest, za tych parę złotych warto spróbować ;)
UsuńOba produkty z Sylveco mnie ciekawią. Szukam jakiegoś naprawdę dobrego micela, bo chwalony przez wszystkich Garnier jest dla mnie średniakiem :)
OdpowiedzUsuńJa nie polubiłam tego toniku z Sylveco, głównie przez konsystencję.
OdpowiedzUsuńZainteresował mnie ten peeling z Ziaji-chociaż generalnie firmy nie lubię:)
Mi ona bardzo leży - miałam też tonik z YR o podobnej formule i mile wspominam :)
UsuńTonik i micel z Sylveco są moimi ulubieńcami :)
OdpowiedzUsuńPiątka :D
Usuńnie miałam żadnego z tych kosmetyków, ale w końcu muszę się skusić na coś z sylveco :)
OdpowiedzUsuńTonik mnie kusi od dłuższego czasu ;p
OdpowiedzUsuńZnam tylko micel Sylveco :)
OdpowiedzUsuńDobrze kojarzę że go lubiłaś? ;)
UsuńZnam tylko ten tonik hibiskusowy, kończę pierwsze opakowanie i bardzo lubię ;)
OdpowiedzUsuńTonik hibiskusowy muszę koniecznie wypróbować. Płyn micel Sylveco miałam i bardzo się z nim polubiłam.
OdpowiedzUsuńNie znam, ale tonik hibiscusowy i peelingi mam ochotę sobie kupić.
OdpowiedzUsuńjak zużyję micela i hydrolat to kupuję Sylveco! :)
OdpowiedzUsuń:D
Usuń