lutego 08, 2016
BIELENDA Super Power Mezo Serum Aktywne serum rozjaśniające / PHARMACERIS W Intensywny krem wybielający na noc
BIELENDA Super Power Mezo Serum Aktywne serum rozjaśniające
Mimo, że moją przygodę z Aktywnym serum korygującym tej samej marki uważam za średnio udaną, nie zniechęciło mnie to jednak do zakupu wariantu rozjaśniającego. Podobnie jak swój poprzednik serum zapakowane jest w transparentną szklaną butelkę z wygodną pipetą. O ile same funkcje użytkowe są jak najbardziej w porządku tak warto wspomnieć fakt, że witamina C by zachować swoje cenne właściwości powinna być przechowywana w ciemnym, chłodnym miejscu. Producent zawarł taką informację na opakowaniu, jednak uważam, że ciemna butelka sprawdziła by się tutaj zdecydowanie lepiej i można to uważać za czepialstwo z mojej strony.
Konsystencja produktu przypomina mi wszystkie sera marki Bielenda, jakie do tej pory miałam a oprócz wersji korygującej było to świetne serum z serii Laser Xtreme. Lekka konsystencja szybko wchłaniającego się kosmetyku zdecydowanie podnosi komfort użytkowania. Produkt nie posiada wyczuwalnego zapachu.
Obietnice producenta są naprawdę spore więc i sporo od kosmetyku oczekiwałam. Miał on mieć działanie depigmentacyjne, chronić przed skutkami działania promieniowania i działać antyoksydacyjnie. Przez pierwsze dwa, trzy tygodnie serum stosowałam rano, pod filtr przeciwsłoneczny, później wieczorem, pod krem, który opiszę Wam poniżej. Jeśli mowa o działaniu zauważyłam je praktycznie od razu. Faktycznie po użyciu skóra zyskiwała sporo. Była promienna, lekką nawilżona i wygładzona. Działanie długofalowe jest jeszcze lepsze. Efekt promiennej skóry został utrzymany, podobnie jest w efektem wygładzenia. Niestety co do nawilżenia muszę polemizować - na dłuższą metę wcale się do niego nie przyczynia. Aczkolwiek obecna aura nie sprzyja mojej skórze więc jestem w stanie mu to wybaczyć. Działanie depigmentacyjne opiszę przy okazji produktu z Pharmaceris.
Dwa niewielkie minusy, o których muszę wspomnieć to delikatny efekt szyczypania, który często pojawiał mi się bezpośrednio w trakcie aplikacji - ale moja skóra na witaminę C tak reaguje więc nie winię tu Bielendy. No i problem z gojeniem się niedoskonałości - mimo, że nie jest to jedyny kosmetyk jaki używałam w tym czasie mam prawie 99% pewności że podobnie jak wersja z kwasem migdałowym i wersja w wit. C niestety spowalnia gojenie się ewentualnych wykwitów.
Koniec końców - za cenę ok. 30 zł /ja kupiłam kolejne opakowanie za 22 zl/ przy pojemności 30 ml i dobrej wydajności oraz działaniu jest to produkt wart przetestowania a dla mnie powrotu :)
***
PHARMACERIS W Intensywny krem wybielający na noc
Przyznaje się bez bicia. Ten krem przeleżał w pudle z zapasami ponad rok bo napis 'wybielający' nie wiedząc czemu brzmiał dla mnie trochę złowrogo. Jednak obietnice rozjaśnienia przebarwień i wyrównania kolorytu skóry koniec końców mnie skusiły i zagościł on na mojej skórze.
Produkt ten zawiera zaledwie 30 ml /cena poniżej 40 zł/ bałam się więc, że nie wystarczy mi na przeprowadzenie pełnej, 10 tygodniowej kuracji. Nic bardziej mylnego. Okazał się być wydajny. Dzięki bardzo lekkiej konsystencji, wystarcza zaledwie odrobina, by pokryć nim całą twarz. Krem na neutralny zapach.
Produkt ten dedykowany jest osobom borykającymi się z przebarwieniami, nierównym kolorytem oraz narażonym na powstawanie przebarwień w wyniku ekspozycji na słońce, przy przyjmowaniu antykoncepcji, w czasie ciąży czy po zabiegach dermatologicznych. Działać ma na trzech poziomach zmniejszając produkcję melaniny w melanocytach, hamując aktywność tyrozynazy i blokując transport melaniny do naskórka. Działanie rozjaśniające i wybielające intensyfikować ma papaina, która przyspieszać na złuszczanie zewnętrznych warstw naskórka i umożliwiać penetrację wit. C /działanie depigmentacyjne/ i wit. E /działanie odmładzające/. W czasie kuracji powinniśmy pamiętać o filtrze przeciwsłonecznym SPF 50 /używałam SPF 30 lub bazę z SPF 50/ oraz unikać słońca. Efekt wybielający powinien pojawić się pomiędzy 3 a 8 tygodniem stosowania kremu. Tyle z teorii, pora na praktykę...
Mimo chęci najszczerszych, nie byłam w stanie stosować tego kremu codziennie. Z bardzo prozaicznej przyczyny - krem złuszczał i powodował przesuszanie się skóry. Najpierw dołączyłam do niego powyższe serum, które aplikowałam pod niego, później dodatkowo co 3-4 dni zastępowałam go typowym produktem nawilżającym. Przynosiło to dość satysfakcjonujący mnie efekty jak na obecną porę roku.
Działanie. Trudno jest mi tutaj rozpatrywać jego działanie samodzielne, bo używałam go w duecie z innym produktem o podobnym działaniu. Jednak efekty faktycznie pojawiły się po kilku tygodniach i są świetne! Przebarwienia, które posiadam są przebarwieniami posłonecznymi. Po kuracji zbladły o jakieś 50-80% co jest dla mnie wynikiem w pełni satysfakcjonującym. Bałam się trochę tego kremu ponieważ zawiera w składzie parafinę, której moja skóra nie lubi. Na szczęście, pewnie dzięki efektowi złuszczającemu parafina nie wyrządziła mi większej krzywdy. Nie jestem w stanie określić czy faktycznie pojawiło się działanie odmładzające ale moja skóra jest przyjemnie gładka i napięta.
Podsumowując - ten krem wymaga sporej cierpliwości. Przez pierwszy miesiąc nie widziałam absolutnie żadnego efektu wybielenia a tylko męczyłam się z delikatnym łuszczeniem i przesuszaniem skóry co nie oszukujmy się - raczej zniechęcało. Efekty pojawiły się własnie po miesiącu, po dwóch / tyle go używam / mam wrażenie, że osiągnęłam już całkowity efekt pielęgnacyjny jaki może mi ten kosmetyk zaoferować. A efekt wcale nie jest zły. Ba, jest na prawdę dobry. Jeśli borykacie się z przebarwieniami polecam.
Znacie, któryś z tych kosmetyków? Jak się sprawdziły? :)


Mam to serum z Bielendy, ale na razie musiałam odstawić z powodu przesuszenia skóry kaloryferami :P
OdpowiedzUsuńSezon grzewczy to zło :(
UsuńMoja skóra uwielbia kosmetyki z witaminą C, zwłaszcza serum, więc będę je miała na uwadze :)
OdpowiedzUsuńMożesz coś z wit. C polecić? :)
Usuńo serum z Bielendy słyszałam już dawno, możliwe, że po kuracji z salicylem się na niego skuszę, ale najpierw muszę się rozprawić z większością niedoskonałości, bo wydaje mi się, że taki sklepowy/drogeryjny kosmetyk nie zdziała za wiele na tak zanieczyszczonej skórze. Próbować będę na pewno, ale dopiero później. Kremem wybielającym mnie skusiłaś, ale jednak boję się tej parafiny, mimo, że Tobie nie wyrządziła krzywdy :P
OdpowiedzUsuńParafina zazwyczaj zapycha mnie'od ręki'. O ile nie jest składnikiem produktu złuszczającego jak się okazuje. Podobne wrażenia mam w przypadku peelingu enzymatycznego Bandi - też ma parafinę i tez mi krzywdy nie robi :)
UsuńJestem niecierpliwa więc krem wybielający nie dla mnie :)
OdpowiedzUsuńHaha :D
Usuńserum z bielendy mnie kusi, jakiś dobry kosmetyk na przebarwienia też by mi się przydał
OdpowiedzUsuń:-)
UsuńProdukt z Bielendy czeka na swoją kolej, a co do tego kremu wybielającego, to muszę się zastanowić nad kupnem :)
OdpowiedzUsuńJa czekam na kolejną flaszkę Bielendy. Patrząc na to, ze rzadko kupuję coś dwa razy bo co rusz kuszą mnie nowości to chyba najlepsza jego reklama :D
UsuńNie miałam go jeszcze ale słyszałam na jego temat wiele dobrych opinii, mam zamiar wypróbować :)
OdpowiedzUsuńBielenda ma super kosmetyki wiec chętnie bym przetestowała;)
OdpowiedzUsuńpodoba mi sięopakowanie ;)
Szkoda tylko, że nie pomyśleli o ciemnym szkle :)
Usuńbardzo lubię kosmetyki tej marki
OdpowiedzUsuńto serum Bielendy wysuszyło mnie na wiór :(
OdpowiedzUsuńMasz suchą skórę?
UsuńSzkoda, że nie ma tutaj zdjęć przed i po kuracji wybielającej. Akurat nie mam problemów, by stosować takie produkty, ale zdjęcia przed i po dają obraz działania produktów, nawet dla samej siebie ;)
OdpowiedzUsuńOglądam moją skórę na co dzień, nie mam więc problemu żeby zaobserwować na niej zmiany :) Zdjęć nie robiłam bo przyznam szczerze - nie liczyłam na żadne efekty ;))
UsuńMam w planach zakup tego serum.
OdpowiedzUsuń:)
UsuńMam zieloną wersję serum i baaardzo lubię może i tą z czasem wypróbuję :)
OdpowiedzUsuńO widzisz, ja się z nim nie dogadałam. Ale kupiłam krem-maskę na noc z tej serii. Nie zrażam się :D
Usuńkoniecznie muszę wypróbować te serum z Bielendy :) choć trochę martwi mnie fakt spowolnionego gojenia :(
OdpowiedzUsuńMoże Twoja skóra nie zareaguje na nie w ten sposób? :)
UsuńLubię kazde serum z bielendy :)
OdpowiedzUsuńStosowałam trzy z czego jedno okazało się być niewypałem. Całkiem dobry wynik ;))
UsuńTe dwa produkty zdecydowanie by mi się przydały :)
OdpowiedzUsuńNie miałam okazji używać ;]
OdpowiedzUsuńW mojej szafce czeka derum Bielendy, wersja nawilżająca. Zobaczymy jak się sprawdzi.
OdpowiedzUsuńJestem go ciekawa, podejrzewam, że niedługo zagości i u mnie :D
UsuńŻadnego nie znam, ale ciekawe, jakby moja skóra zareagowała ;)
OdpowiedzUsuńfineandhealthy
:)
UsuńZ Bielendy używam toniku nawilżającego, który uwielbiam. Koniecznie muszę do niego dokupić serum nawilżające ;)
OdpowiedzUsuńNie mam zbyt dużych zapasów tonikowych, chętnie wypróbuję :)
Usuńmusiałabym sprawdzić efekt na moich łydkach, bo tam mam brzydkie przebarwienia..
OdpowiedzUsuńnie znam ich, tzn nie miałam,ale używam obecnie inne kosmetyki bielendy
OdpowiedzUsuńSprawdzają się? :)
UsuńNie używałam żadnego z tych produktów :)
OdpowiedzUsuńchciałam to serum, ale w sumie myślę, że dla mnie byłoby zbędne;)
OdpowiedzUsuń:D
UsuńSerum by mi się przydało do wieczornej pielęgnacji; )
OdpowiedzUsuńNo to no to ;))
UsuńMoje przebarwienia ciężko ruszyć, nawet peelingi kwasowe mają z tym problem... To serum rozjaśniające mam i używam, ale chyba bardziej w ramach ciekawostki :P
OdpowiedzUsuń:D
UsuńJa nie zauważyłam, żeby to serum albo wersja korygująca spowalniała gojenie wyprysków ;)
OdpowiedzUsuńTo świetnie:)
OdpowiedzUsuń