Bielenda | Super Power Mezo Serum | Aktywne serum korygujące

Gdy tylko zobaczyłam, że Bielenda wprowadza do swojej oferty serum z kwasem migdałowym wiedziałam, że muszę je mieć. O ile mnie pamięć nie myli w listopadzie skusiłam się na jego zakup i po zakończeniu kremu Pharmaceris z 5% zawartością kwasu migdałowego (świetnego notabene) przerzuciłam się właśnie na ten produkt. Moje opakowanie dobija już dna więc dziś kilka(dziesiąt) słów na jego temat.



Serum zapakowane jest w zafoliowany kartonik dający pewność, że nikt wcześniej nie maczał w nim swoich łap. Plus. Butelka serum jest szklana, ciężka, z wygodną w obsłudze pipetą dozującą odpowiednią ilość kosmetyku. Szata graficzna jest całkiem przyjemna dla oka.

Produkt ten ma konsystencję charakterystyczną dla ser (tak to się odmienia?) czyli zbliżone jest do czystego kwasu hialuronowego. Jest lekkie i błyskawicznie się wchłania nałożone w niewielkiej ilości. I tutaj muszę przyznać, że moją główną motywacją do jego zakupu była właśnie konsystencja. Nie chodzi to wcale o to, że uwielbiam wszelkiej maści sera (swoją drogą - uwielbiam) ale o fakt, że na tak lekki produkt bez obaw możemy nałożyć krem. A jak powszechnie wiadomo kwas migdałowy ma to do siebie, że skóra po jego użyciu potrafi wołać pić.

Na opakowaniu wyczytać możemy informację, że producent pozostawia nam dowolność jeśli mowa o sposobie aplikacji. Możemy je nałożyć na noc, na dzień, pod krem, na dłuższą lub krótszą chwilę następnie je zmywając. Jaki sposób wybrałam? Muszę przyznać, że działałam metodą prób i błędów. Mimo, że 10% stężenie kwasu migdałowego nie jest zbyt duże moja skóra szybko zaczęła się buntować gdy stosowałam je dwa razy dziennie. Pozostała więc opcja jednorazowej aplikacji - u mnie na noc. Nie mam potrzeby zmywania go gdy bezpośrednio po nałożeniu sięgam po krem. Jednak używanie go codziennie również nie do końca się sprawdziło więc koniec końców optymalnie nakładam go 4-5 razy w tygodniu na noc, w pozostałe dni raczę moją skórę dodatkową dawką nawilżenia i odżywienia dzięki czemu nie mam problemu z jej odwadnianiem.

Skład tego serum jest krótki, tuż po wodzie znajdziemy kwasy migdałowy oraz laktobionowy, kolejno niacynamid. Bielenda po raz kolejny mnie zaskakuje i to bardzo pozytywnie rozwijając swój asortyment w coraz ciekawsze produkty jednocześnie dbając o ich składy.

Przejdźmy do najważniejszego czyli działania. Tutaj nie będzie tak różowo jak mogłoby być. Jednak uprzedzę - to wcale nie jest zły produkt jednak fakt, że znam lepszy (niewiele droższy) mocno obniża w moich oczach jego ocenę. Chociaż - gdybym miała opisać moje pierwsze wrażenie z pewnością posypały by się ohy i ahy bo to jedyny kosmetyk, który widocznie zmniejszył moje pory. Praktycznie eliminując widoczność kraterów. Szkoda tylko, że na działanie okazało się być chwilowe i nacieszyłam się nim zaledwie kilkanaście dni... Potem pory wróciły do stanu 'sprzed', ba powiększyły się... Minus. Zaczynając kurację skórę miałam w naprawdę świetne formie więc liczyłam wyłącznie na podtrzymanie efektu (po Pharmacerisie) i wydaje mi się, że mogło być lepiej. Skóra jest wygładzona (niewielkie łuszczenie wyłącznie na nosie utrzymało się w porywach do tygodnia), koloryt jest wyrównany na tyle na ile może to zrobić niezbyt inwazyjny produkt, niedoskonałości faktycznie jest dużo dużo dużo mniej jednak... paskudnie się goją. Leczenie każdej najmniejszej buby (o podskórnych gulach nie wspominając) trwa o wiele dłużej, dodatkowo po praktycznie każdej zostaje na skórze ślad w postaci minimalnej bo minimalnej ale jednak - wklęsłej blizny. Może to przypadek jednak ewidentnie mi się to nie podoba...

Podsumowując: serum to cieszy się ogólną sympatią co motywuje do zakupu. Jest stosunkowo tanie (30 zł) i wydajne mimo niewielkiej pojemności (30 ml). Ja jednak nie zamierzam inwestować w kolejną flaszkę i o ile zechcę znów działać na skórę migdałem bez wahania zdecyduję się na krem z Pharmaceris (o którym rozpisałam się TUTAJ), który najzwyczajniej w świecie sprawdził się u mnie lepiej.
A z Bielendy zainwestuję w serum nawilżające ;))




You May Also Like

51 komentarze

  1. a ja chyba chciałabym wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałam więc właściwie wcale Ci się nie dziwię :D

      Usuń
  2. U mnie sprawdza się w sam raz, dopiero mam zamiar wypróbować krem z Pharmaceris, o którym piszesz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie będziesz zawiedziona :)

      Usuń
  3. O matko ile ja się o nim naczytałam wcześniej ochów i achów ;) Dla mnie takie stężenie migdała to nic, moja skóra na peelingi 40-procentowe nie reaguje :D
    To się chyba odmienia "serów" bo kiedyś sprawdzałam :D tylko można pomylić z serem :D

    Nie wiem dlaczego, ale od kilku dni jak do Ciebie wchodzę, to mój antywirus zaczyna się buntować, że strona jest niebezpieczna, a z żadnymi innymi blogami nie mam tego problemu, hmmmm... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bawiłam się kiedyś 'czystym' kwasem i faktycznie większe stężenia nie robiły mi krzywdy. Ale wolę jednak krem/tonik codziennego użytku niż raz na jakiś czas peeling.


      Halo halo czy ktoś inny też ma taki problem? :O

      Usuń
    2. Mi też się pojawia taki komunikat że strona niebezpieczna :D Serum kupiłam niedawno i na razie jestem zadowolona, zobaczymy co będzie później :)

      Usuń
  4. Póki co tylko o tych serach? czytam.
    Nie wiem czy je chcę ,jakoś bardzo mocno mnie nie kusi.:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja pomimo wszystko się chyba na nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wahałam się właśnie między bielendą i evree i wybrałam rekonstruktor z evree, który bardzo dobrze się u mnie sprawdza :)
    o ile kiedykolwiek mi się skończy to zainwestuję w bielendę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Evree z powodzeniam używam olejek Magic Rose. Ba, uwielbiam go :D

      Usuń

  7. Na Kosmetyki do twarzy zawsze mam chrapkę, ale teraz mam taaaakie zapasy, że raczej nie prędko spróbuję czegokolwiek nowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przybij piątkę :D Chociaż ja moje zapasy stale powiększam choroba wie po co (i za co) :P

      Usuń
  8. jak wykończę obecne produkty, chętnie wypróbuje go, bo jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo osób go chwali, mam nadzieję, że do nich dołączysz :))

      Usuń
  9. Ja chyba też wolałabym teraz serum nawilżające;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna idzie, koniec z kwasem, trzeba się nawilżać :D

      Usuń
  10. U mnie została mniej niż połowa i na razie jest super gdyby nie to długaśne gojenie się wszelkich wyprysków. Chyba z miesiąc już mam dwie krosty i ani myślą sobie iść. Ale właśnie - pory są czyste, zwężone i nareszcie skóra jest w miarę jednolita (choć u mnie pięknie świnkowa:P). Pharmaceris też bardzo sobie chwalę. Jeden z lepszych kremów choć tak łagodny:) A to serum przez tydzień czy dwa stosowałam z Triacneal i to był świetny duet - uzupełniały się świetnie (po Tracnealu wypryski goją się w zaledwie dwa dni). Ciekawe co będzie jak odstawie to serum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O popatrz - czyli nie u mnie się paskudy tak długo paskudzą :/
      A Triacneal mam na liście zakupowej od jakiegoś czasu ale odpukać - na chwilę obecną moja skóra nie szaleje ;)

      Usuń
  11. Tego serum nie miałam, ale za to z Pharmacerisa korzystałam i tak jak Ty byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi bardzo pomogło na mój trądzik o podłożu hormonalnym, występujący tylko na linii żuchwy i przyśpieszyło gojenie, chyba to jest ta moja kombinacja kwasów .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja naszczeście nie mam problemu z typowym trądzikiem, ot od czasu do czasu coś wyskoczy.

      Usuń
  13. Widziałam kilka bardzo pozytywnych recenzji tego produktu, więc pewnie przetestuje na sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego samego założenia wyszłam decydując się na zakup ;D

      Usuń
  14. Patrząc na półki sklepowe ta marka zaczyna generować u mnie coraz większą ochotę na zakupy. Już jestem zakochana w ich płynie micelarnym i maskach. W następnej kolejności będą kremy :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kusiło mnie to serum, ale chyba sobie daruję jednak ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma produktów idealnych, które sprawdzają się u wszytskich. Niestety...

      Usuń
  16. Kusi mnie to serum, chociaż zniechęca mnie fakt utrudnionego gojenia się niedoskonałości... Ale to serum ma w sumie najlepsza opinie spośród trzech z tej linii. Właśnie zrecenzowałam u siebie serum odmładzające Bielendy i mam podobne zdanie do Twojego - na początku był fajny efekt, po tygodniu serum nie robiło już takiego wrażenia ;) Za to serum nawilżającego nie polecam - jeszcze go nie zrecenzowałam, ale krótko mówiąc jest to kosmetyk który nie robi nic. Szkoda kasy ;)
    Pozdrawiam, Yenn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, trochę mnie zasmuciłaś. Ja z powodzeniem używałam ich serum z serii Laser Xtreme i było genialne :D

      Usuń
  17. Zastanawiałam się nad tym produktem, czytając opinie. Jednak chyba odpuszczę, bo u mnie z gojeniem jest słabo, więc nie wyobrażam sobie, żeby moje paskudy jeszcze dłużej znikały z twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u Ciebie sprawdziło by się lepiej? Chociaż nie wiem, czy chciałabym ryzykować na Twoim miejscu :D

      Usuń
    2. Nie, nie będę ryzykowała. Za to sprawdzę Pharmacerisa, o którym pisałaś :)

      Usuń
  18. Tydzień temu, pod wpływem pochlebnych recenzji kupiłam sobie serum, krem i tonik z serii mezo. Jak na razie walczę z ogromnym wysypem. Rzeczywiście jest coś w tym, że zmiany goją się dłużej, niektóre pryszcze zeszły, ale zostały czerwone kropki i nie zanosi się na to, żeby zniknęły. Jedyny plus jaki zauważyłam (do tej pory, może wnet będzie lepiej) to większe napięcie skóry, jest gładsza. No nic, muszę przetrwać ten wysyp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie obyło się bez wysypu ale zaczynałam od kremu z Ziaji z symboliczną zawartością migdała (paskudny był swoją drogą...), później Pharmaceris z 5% więc przyzwyczajałam skórę powoli do działania składnika :)

      Usuń
  19. w jakim przedziale wiekowym można używać ten produkt ;) ???
    pozdrawiam :) serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  20. Piszesz, ze znasz lepszy produkt. Zdradzisz nazwe?:) Ja bardzo sie najaralam na to serum, ale nie chce kolejnego produktu, ktorego pouzywam i odstawie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Czy to serum ma jakiś przedział wiekowy w którym powinno się go używać? Mam 20 lat i nie bardzo wiem czy mogę to stosować

    OdpowiedzUsuń
  22. Czy jest jakis przedział wiekowy? W wieku 14 lat można go stosować?? # blizny po trądziku, zmarszczki mimiczne

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja jestem w trakcie używania razem z tonikiem z tej serii ;) Zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nigdy nie stosowałam tego serum, ale słyszałam o nim wiele pozytywnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń