Czy jest tu ktoś, kto nie czytał chociaż jednej opinii na temat kremów do rąk marki L'occitane? Ja mam wrażenie, że są one niemal kultowe. Może nie na całym kosmetycznym rynku ale jeśli mowa o produktach firmy z pewnością. W lutym skusiłam się na niewielkie zamówienie z ich sklepu internetowego właśnie po to, by zgarnąć trzy gratisowe maleństwa. Zdążyłam je już zużyć więc dziś na ich temat słów kilka.
Kremy te zapakowane są w maleńkie 10 ml metalowe (?) tubki. Opakowanie większych wersji design opakowań mają identyczny. Ceny zaś oscylują w granicach 30zł za 30 ml. Im większe opakowanie tym produkt wychodzi taniej ale jak dla mnie nadal to zbyt wygórowane kwoty jak na ich przeciętną (o czym za chwilę) jakość.
Jak widzicie trafiły mi się trzy wersje zapachowe: klasyczna, różana oraz waniliowa. I od zapachów zacznę. Wersja klasyczna dla mojego nosa zbliżona jest do granatowego kremu Nivea, różana pachnie różą a sam zapach jest dziewczęcy i lekko słodki, daleko mu do aromatu płatków czerwonych róż. O wanilii czytałam różne opinie (najciekawszej nie przetoczę, żeby Was nie zrażać :D) jednak z całej trójki jest najsłabsza. Niby zapach jest waniliowy ale jak dla ma sporą nutkę ulepkowatej słodyczy i czegoś mydlanego. Mnie - fankę wanilii - nie usatysfakcjonował.
Konsystencja kremów jest bardzo podobna. Są gęste, zbite i konkretne. O ile róża i klasyk jak dla mnie nie różnią się poza zapachem niczym to jednak wanilia lekko się wyróżnia - wydaje się być odrobinę lżejsza jednak bardziej olejowa. Jednak różnica na dłoniach jest praktycznie nie wyczuwalna i raczej doszukałam się jej na siłę. Kremy nałożone na dłonie pozostawiają odczuwalną warstewkę, jednak nie lepią się.
Muszę przyznać, że gdy już na moich dłoniach gościły miałam jedno nieodparte wrażenie, że wysmarowałam sobie ręce... kremem Nivea. O ile wersje pachnące trochę mąciły mi w głowie tak klasyk to dla mnie wypisz wymaluj najzwyczajniejsza tania i ogólnodostępna Nivea. Tak, wiem, że składowo to nie to samo, L'occitane zamiast parafiny daje nam masło shea jednak nie tylko odczucia są dla mnie typowe dla tego produktu ale i działanie.
Działanie, które nie powala. Nie są to złe kremy. Ale nie wyróżniają się też niczym szczególnym. A już w ogóle w moim odczuciu nie są warte pieniędzy jakie życzy sobie za nie producent. Kremy nawilżają. Przeciętnie. Lekko natłuszczają. Warstewka jaką pozostawiają pełni funkcję ochronną.
Nie są wydajne. Żeby wysmarować dłonie potrzeba około 2 cm porcji kremu (to nawet więcej niż w produktach innych marek) więc takie tubeczki nie wystarczyły mi nawet na tydzień codziennego używania po kilka(naście) razy dziennie. Więc gdybym za 30 ml produktu(ów) zapłaciła regularne 30 zł byłabym co najmniej wściekła.
Czy warto? Przetestować jak najbardziej (u niektórych się sprawdzają ;)) ale polecam podejść do nich z lekkim dystansem i nie nastawiać się na hit. No i zacząć od mniejszych pojemności, które czasem można dorwać w dobrych cenach (albo i za darmo).
Miałyście te kremy? Sprawdziły się lepiej niż u mnie? ;)
Kremy te zapakowane są w maleńkie 10 ml metalowe (?) tubki. Opakowanie większych wersji design opakowań mają identyczny. Ceny zaś oscylują w granicach 30zł za 30 ml. Im większe opakowanie tym produkt wychodzi taniej ale jak dla mnie nadal to zbyt wygórowane kwoty jak na ich przeciętną (o czym za chwilę) jakość.
Jak widzicie trafiły mi się trzy wersje zapachowe: klasyczna, różana oraz waniliowa. I od zapachów zacznę. Wersja klasyczna dla mojego nosa zbliżona jest do granatowego kremu Nivea, różana pachnie różą a sam zapach jest dziewczęcy i lekko słodki, daleko mu do aromatu płatków czerwonych róż. O wanilii czytałam różne opinie (najciekawszej nie przetoczę, żeby Was nie zrażać :D) jednak z całej trójki jest najsłabsza. Niby zapach jest waniliowy ale jak dla ma sporą nutkę ulepkowatej słodyczy i czegoś mydlanego. Mnie - fankę wanilii - nie usatysfakcjonował.
Konsystencja kremów jest bardzo podobna. Są gęste, zbite i konkretne. O ile róża i klasyk jak dla mnie nie różnią się poza zapachem niczym to jednak wanilia lekko się wyróżnia - wydaje się być odrobinę lżejsza jednak bardziej olejowa. Jednak różnica na dłoniach jest praktycznie nie wyczuwalna i raczej doszukałam się jej na siłę. Kremy nałożone na dłonie pozostawiają odczuwalną warstewkę, jednak nie lepią się.
Muszę przyznać, że gdy już na moich dłoniach gościły miałam jedno nieodparte wrażenie, że wysmarowałam sobie ręce... kremem Nivea. O ile wersje pachnące trochę mąciły mi w głowie tak klasyk to dla mnie wypisz wymaluj najzwyczajniejsza tania i ogólnodostępna Nivea. Tak, wiem, że składowo to nie to samo, L'occitane zamiast parafiny daje nam masło shea jednak nie tylko odczucia są dla mnie typowe dla tego produktu ale i działanie.
Działanie, które nie powala. Nie są to złe kremy. Ale nie wyróżniają się też niczym szczególnym. A już w ogóle w moim odczuciu nie są warte pieniędzy jakie życzy sobie za nie producent. Kremy nawilżają. Przeciętnie. Lekko natłuszczają. Warstewka jaką pozostawiają pełni funkcję ochronną.
Nie są wydajne. Żeby wysmarować dłonie potrzeba około 2 cm porcji kremu (to nawet więcej niż w produktach innych marek) więc takie tubeczki nie wystarczyły mi nawet na tydzień codziennego używania po kilka(naście) razy dziennie. Więc gdybym za 30 ml produktu(ów) zapłaciła regularne 30 zł byłabym co najmniej wściekła.
Czy warto? Przetestować jak najbardziej (u niektórych się sprawdzają ;)) ale polecam podejść do nich z lekkim dystansem i nie nastawiać się na hit. No i zacząć od mniejszych pojemności, które czasem można dorwać w dobrych cenach (albo i za darmo).
Miałyście te kremy? Sprawdziły się lepiej niż u mnie? ;)
(zdjęcie można powiększyć)
-horz.jpg)
-horz.jpg)
Mam rozana i waniliowa. I uratowaly moja pekajaca skore miedzy palcami:) mysle nad zakupem wiekszego opakowania:D
OdpowiedzUsuńNa ich stronie przy zakupach za powyżej 80 zł wchodzi kod URODZINY2015 na darmowy krem o pojemności 75ml (wersja klasyczna).
UsuńDla mnie są mocno przereklamowane jak na tą cenę. Szału nie ma
OdpowiedzUsuńCzyli odczucia mamy zbliżone ;)
UsuńCenę mają zabójczą, ale bardzo podobają mi się ich opakowania :).
OdpowiedzUsuńMi również :))
UsuńMnie jakoś nigdy nie kusiła te firma produktami ;)
OdpowiedzUsuńMnie kusiła :D i kusi nadal mydłami ;)
UsuńMiałam miniaturki, dla mnie okazały się takie sobie. Dobrze działały, natłuszczały, ale za krótko.
OdpowiedzUsuńteraz mam migdałowy - jest zdecydowanie lżejszy niż np. waniliowy czy klasyczny, ale w działaniu podobny.
Ja z lżejszych mam jeszcze ich krem z serii Arlesienne (przynajmniej tak wnioskuję po składzie) ale jeszcze go nie otwierałam :)
UsuńOpakowania słodkie :) Ale na pewno nie kupiłabym małego kremu do rąk za 30 zł :P
OdpowiedzUsuńCo nie? Przegięcie :P
UsuńJa ich nie miałam, ale kuszą mnie jakis czas.
OdpowiedzUsuńMnie też kusiły, jak widać ;))
UsuńWiesz, ze jeszcze nigdy nie miałam nic z tej firmy?
OdpowiedzUsuńU mnie to też dopiero pierwsza przygoda, użyłam też jakieś pojedyncze próbki ale też od zachwytów jestem daleka ;)
UsuńMam miniaturki różaną i waniliową. Odebrałam je w ramach akcji, bo chciałam wypróbować czy to taki cud jak go opisują na yt i tez jestem nieco rozczarowana. Szału nie robi większego niż inne tańsze kremy, a wanilia nie jest waniliowa :D
OdpowiedzUsuńDziwna jest ta wanilia :<
UsuńNie miałam jeszcze ich kosmetyków i jakość tak mnie nie kuszą. Szkoda, że krem taki średniak bo opakowania piękne.
OdpowiedzUsuńOpakowania mają bezbłędne :D
UsuńMiałam od nich koncentrat do ciała (z migdałem) i był bardzo dobry. Kremów nie miałam więc się nie wypowiem wiem, że cena jest jakaś chora... Nie pamiętam która amerykańska youtuberka zauważyła, że te kremy wychodzą z tej samej fabryki co kremy do rąk z TBS i mają ten sam skład a opakowanie różni się tylko szatą graficzną na tubkach.
OdpowiedzUsuńOoo to mnie zaintrygowałaś :D Kremy TBS też mnie kuszą ale na moje (nie)szczęście TBS w moim mieście nie uświadczę ;))
UsuńTo chyba moja chcica na tę markę osłabła. Jeszcze jak przeczytałam, że waniliowy jest najsłabszy (a ja mam obsesję na punkcie tego zapachu)... wielkie ,,meh''. Nie ma co się na nie porywać. Znam tanie i dobre kremy do rąk i ich będę się trzymać :)
OdpowiedzUsuńTo dobry plan, sama nie zamierzam inwestować w kolejne egzemplarze ;)
UsuńCiekawe produkty, spróbowałabym bo i rączki są w słabym stanie :/
OdpowiedzUsuńSpróbuj Lirene Regeneracja - nie znam lepszego kremu do rąk :D
UsuńMam dwie próbki ale jeszcze nie stosowałam ;)
OdpowiedzUsuńkuszą mnie te kremiki od dawna, ale jeszcze nie miałam okazji używać :)
OdpowiedzUsuńDarmowe kremy w ich salonach chyba nadal są do dostania :)
Usuńnie miałam tych kremów, kuszą mnie ale zawsze wydaje mi się, że za tą cenę to mogę mieć coś lepszego :)
OdpowiedzUsuńZ pewnością... Jak dla mnie 30 zł za takie maleństwo (i takie działanie) to rozbój ;)
UsuńUwielbiam kosmetyki tej firmy, są świetne!
OdpowiedzUsuńSuper :) Ja niestety nie jestem szczególnie zachwycona :)
UsuńMoże nie są pionierami pielęgnacji, ale i tak bardzo je lubię za zapachy :)
OdpowiedzUsuńMnie zapachy nie porwały. Są przyjemne (no, może poza wanilią) ale nie na tyle bym miała sobie nimi uprzyjemniać życie ;)
UsuńMnie nie kuszą , ale może kiedyś .... :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńJeśli pachną cudnie to mimo wszystko bym się na kremik skusiła;)
OdpowiedzUsuńJeśli lubisz zapach kremu Nivea... ;))
UsuńU mnie najlepiej sprawdza się wersja oryginalna. Pozostałe stosuję jako kremy do stóp gdyż iż zapach nie za bardzo przypadł mi do gustu.
OdpowiedzUsuńJa zużyłam je do dłoni bez problemu, ot, maleństwa ;)
UsuńMnie nie kuszą :)
OdpowiedzUsuńJeden wydatek mniej :D
UsuńChciałabym je wypróbować :D
OdpowiedzUsuń:)
Usuńmaziałam się testerem masła 20% shea jak dla mnie słaby, kompletnie nie nawilża ani natłuszcza, przeciętny krem z drogerii za 5 zł byłby lepszy. Kompletnie ceny nieadekwatne do jakości.
OdpowiedzUsuńMuszę się zgodzić ;)
UsuńPo twojej recenzji mam wrażenie, że mój krem do rąk i to z rzeczonego Nivea robi dużo więcej, choć jest tańszy :)
OdpowiedzUsuńTo całkiem prawdopodobne ;))
UsuńChciałam te kremy przetestować, ale do najbliższego ich sklepu mam 100 km :(
OdpowiedzUsuńU mnie też nie ma ich stacjonarki, zamówiłam je online kupując najtańsze mydło z wyprzedaży żeby się zbytnio nie wykosztować :P
UsuńAle jak masz na nie ochotę to są też w którejś z gazet za niespełna 7zł, Elle?
W Galerii Katowickiej mają swoje stoisko i zawsze mnie korcą te śliczne opakowania :) Wyglądają jak farbki :D Zawsze cena mnie troszkę odstraszała, jak widać, niewarto się kosztować. No, chyba, że komuś zależy na oryginalnym opakowaniu ;)
OdpowiedzUsuńU mnie nie ma ich salonu więc nawet nie mam możliwości popatrzeć :) Kremy faktycznie swojej ceny nie warte ale ich mydła kuszą mnie nadal ;)
UsuńHmm ja mam lekko mieszane uczucia co do tych kremów. Niby nawilżają, ale tak mnie zapach odpycha :/ straszne są.
OdpowiedzUsuń:D
Usuńkochana przez okres dwóch tygodni po wejściu na Twojego bloga wywalało mnie, pojawiał się czerwony komunikat, że ta strona jest zawirusowana i nawet nie mogłam tego ominąć, dlatego mnie nie było!
OdpowiedzUsuńja żałuje, ze nie mam nigdzie tej firmy stacjonarnie, to bym się załapała na te mini kremiki, ale niestety nie było jak odebrać..
Niestety, jednak udało mi się na szczęście pozbyć tego problemu :)
UsuńCo do kremów - na chwilę obecną są też dostępne w jakiejś babskiej gazetce ale nie jestem pewna czy to Elle czy coś innego :)
Bardzo lubię takie treściwe kremy :)
OdpowiedzUsuńJa również :)
UsuńNie miałam okazji stosować tych kremów ale nie przekonuje mnie ich konsystencja. Nie lubię ciężkich kremów :/
OdpowiedzUsuńJa na odwrót :D
UsuńMialam wersje z maslem shea i jak dla mnie naprawde fajny kremik do rak ladny zapach szybko sie wchlanial dobra wydajnosc genialny
OdpowiedzUsuńUwielbiam wersję z 20% masłem shea. Jest wydajna, pięknie nawilża, nie zostawia tłustego filmu i bardzo przyjemnie pachnie. Szkoda, że cena jest tak wysoka.
OdpowiedzUsuń