Jakiś czas temu dzięki uprzejmości Pań Erisek w moje ręce wpadło pięć kosmetyków marki Provoke. Dziś o pierwszym z nich. Nadmienię, że kolejność jest zupełnie przypadkowa :)
AMAZING LASHES MASCARA:
Spektakularny efekt „all in 1”: rzęsy maksymalnie pogrubione, ekstremalnie wydłużone, pięknie podkręcone.
FORMUŁA WODOODPORNA.
Protect Lash Complex z zawartością witamin i wosków roślinnych o działaniu pielęgnującym i regenerującym rzęsy.
FORMUŁA WODOODPORNA.
Protect Lash Complex z zawartością witamin i wosków roślinnych o działaniu pielęgnującym i regenerującym rzęsy.
Moje rzęsy są najokropniejszymi rzęsami jakie świat widział. Dlatego też zazwyczaj nie porywam się na recenzowanie tuszy. Dla tego zrobię wyjątek. Rzęs mam niewiele, są proste (nie, zalotka na nie nie działa) na dodatek od połowy oka rosną w dól. I jedynie garstka tuszy potrafi sprawić, że wyglądają dobrze (co na zdjęciach i tak wygląda źle ;))
Tusz z Provoke ma podkręcać, wydłużać i pogrubiać. I być wodoodporny. Zacznę od końca - tego tuszu nie rusza nic. Upały, deszcze, łzy. Trwa na oku przez cały dzień aż do demakijażu. Demakijaż jest kwestią problematyczną - byle co go nie ruszy. Ja do zmycia używam po prostu olejku z Alterry. Szczoteczka tego tuszu jest dosyć długa, sylikonowa, z wypustkami, niezbyt gruba. Całkiem nieźle manewruje się nią w kącikach. Odcień czerni jest bardzo intensywny. Co do podkręcenia rzęs - u mnie szału nie ma. Ale ten tusz nie jest też zbyt ciężki a na rzęsach wydaje się być elastyczny (czy tylko ja nie cierpię sztywnych rzęs?) dzięki czemu na moich rzęsach prezentuje się jako-tako - czyli dobrze. Faktycznie lekko wydłuża i pogrubia rzęsy. Jednak nie jest to produkt bez wad. Ze względu na swoją bardzo mokrą formułę skleja rzęsy i niezbędny jest grzebyczek lub szczoteczka do ich rozczesania. Tusz ten kosztuje 69 zł [KLIK].
Na rzęsach powyższy tusz - dwie warstwy na rzęsach górnych, jedna - przyznaję się bez bicia, ze nałożona byle jak - na dolnych.
Wybaczcie proszę zdjęcie - robiłam je pod kątem kolejnego z produktów Provoke ;)
A tu macie linka do kanału Dr Irena Eris na YT gdzie możecie zobaczyć te produkty w akcji:
https://www.youtube.com/channel/UCuApvxmjjmF_sLiO2Cc6FFA/videos
Podoba mi się efekt jaki ten tusz daje. ;)
OdpowiedzUsuńZły nie jest :)
Usuńcałkiem fajny efekt.Ja lubię bardzo dramatyczne rzęsy ;)
OdpowiedzUsuńJa też ale trudno mi taki efekt osiągnąć :)
UsuńŁadnie wygląda, ale jak dla mnie cena jest zaporowa, jeśli idzie o tusz i z tego powodu raczej nie kupię.
OdpowiedzUsuńNajtańszy to on nie jest, to fakt ;)
Usuńalbo na końcach rzęs zostawia dziwne grudki albo masz rozdwojone rzęsy... stawiam raczej na to pierwsze, nie przemawia do mnie ten tusz...
OdpowiedzUsuńKwestia ich wyczesania. Musze się zaopatrzyć w grzebyczek z Inglota :)
UsuńCena troche spora jak na tusz
OdpowiedzUsuńZależy ile kto na tusz wydać może :) Wiem, ze są osoby, które bez problemu zapłacą i dwa razy tyle :)
Usuńja mam tuszy od groma takze w tym roku chyba nie kupie;)
OdpowiedzUsuńJa powoli wyrastam z tuszowych zapasów :D
UsuńBardzo mnie kuszą tusze z Eris ;)
OdpowiedzUsuńŁadnie na Twoich rzęsach wygląda ;) i nie narzekaj tak na nie ;)))
Wolałam uprzedzić, że część niedoróbek to wina rzęs - nie tuszu ;)
UsuńJa czekam aż pojawi się wersja podkręcająca :D
Ja mam chęć na inny produkt z tej marki:)
OdpowiedzUsuńA jaki? :D
UsuńCałkiem fajny efekt:)
OdpowiedzUsuńJa mam gorsze rzęsy- trzy na krzyż :P. I u mnie właśnie nie wygląda tak jak bym chciała przez sklejenie, choć wydłuża naprawdę nieźle. Widzę, że mamy bardzo podobne zdanie na jego temat ;D
OdpowiedzUsuńAle chociaż podkręcone! :)
UsuńNo tak.. ale cudów z nich się nie zrobi, choć znów zaczynają się wzmacniać powoli :)
UsuńLubię tusze z takimi szczoteczkami ;) ciągle mam ochotę na rozświetlacz tej firmy ;)
OdpowiedzUsuńJa teraz na kredkę do brwi i matową pomadkę :D Chyba sobie sprawię na urodziny :D
Usuńcałkiem fajny efekt,tylko ta cena nie dla mnie!
OdpowiedzUsuń:<
UsuńJak dla mnie efekt nie jest jakiś super, ale to dlatego, że jeśli o tusze do rzęs chodzi to jestem trochę wymagająca :)
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że nie wiedziałam, że ta firma ma w swojej ofercie tusze do rzęs :)
Wiele zależy właśnie od rzęs :) Na moich wiele więcej osiągnąć się niestety nie da :-(
Usuńefekt mnie nie powalił, za taką cenę nie kupiłabym :)
OdpowiedzUsuń;)
UsuńBardzo fajnie wygląda, ale cena jest zabójcza :)
OdpowiedzUsuńZ jednej strony tak, z drugiej miałam tusze (miniatury i próbki) z Clinique i EL i w działaniu były słabsze. Sporo słabsze ;)
UsuńJa go lubię nałożyć na jakiś pogrubiajacy tusz jako drugą warstwę i wtedy efekt mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńOoo muszę spróbować :)
UsuńCzytałam o nim sporo dobrego :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńWedług mnie rzęsy są trochę za bardzo posklejane tym tuszem. Poza tym zwykle sięgam po nieco tańsze maskary, więc tej pewnie nie kupię :)
OdpowiedzUsuńPo miesiącu nadal jest bardzo mokra :<
UsuńPodoba mi się efekt, widzę że ładnie pogrubia, tylko cena trochę wysoka:)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że preferuję naturalny wygląd bo ile idzie kasy, czasu itd. na te tusze i inne :).
OdpowiedzUsuńJa mój kosmetykoholizm traktuję jako hobby ;) A makijaż sprawia mi przyjemność więc nie traktuję tego jako straty czasu. A jak czasu nie mam to się nie maluję ;)
UsuńZupełnie nie podoba mi się efekt, a cena zaporowa.
OdpowiedzUsuńOstatnio miałam przyjemność malować się kosmetykami z tej serii Provoke i niektóre były godne polecenia, np. tusz 3 w 1 ! Rzeczywiście jest wodoodporny, bo przeżył przechadzkę w deszczu, wydłużał, delikatnie pogrubiał, ale nie sklejał rzęs ani nie robił grudek, więc chyba się troszkę różni od tego, który Ty testowałaś. Tak mi się wydawało, bo testowanie "na raz" nie daje ostatecznej opinii, ale po pierwszym razie zrobił na mnie wrażenie ;) Kryjący puder w kompakcie też przetrwał na prawdę długo i wydawał się fajny. Modelator twarzy (trochę śmieszy mnie nazwa:D) też był w porządku, miał ładną kolorystykę, choć jego pigmentacja jest zbyt delikatna.. ;) Niby kosmetyki do makijażu prezentują się dobrze, jednak szkoda byłoby mi wydać na nie ich regularną cenę :)
OdpowiedzUsuńMam i puder i modelator i się z nimi lubię :) Jutro i pojutrze napiszę o nich coś więcej. Ale chyba moim ulubionym produktem z tej serii są wypiekane cienie :)))
UsuńAkurat wypiekanych cieni nie próbowałam, ale za to testowałam te "dwójki" - zestaw zielony i niebieski (nie pamiętam nazw) i były takie sobie.. bardzo się obsypywały.. ;)
UsuńWłasnie z takimi opiniami na ich temat się spotkałam więc cieszę się że w moje łapy wpadły wypiekańce :)
UsuńZmieniłaś zdjęcie i w pierwszym momencie Cię nie poznałam :)
Nie martw się też mam takie rzęsy jak ty i wiem jakie to wkurzające :(
OdpowiedzUsuńPozostaje mi tylko nam współczuć :D
Usuńciekawe jaki efekt byłby u mnie :) mnie ciekawi kredka do brwi z Provoke :)
OdpowiedzUsuńMnie też :) Planuję zakup niebawem :-)
UsuńChyba bedę pierwszą osobą ale powiem że najzwyczajniej nie znam provoke :o
OdpowiedzUsuń:D
UsuńNie znam firmy i efekt dla mnie średni ;p
OdpowiedzUsuńPodoba mi się efekt. Zawsze stawiam na tusze podrubiające ;)
OdpowiedzUsuń:-)
UsuńCena skutecznie mnie odstrasza :P
OdpowiedzUsuńFakt, najtańszy nie jest ;)
UsuńNie podoba mi się :( Mam wrażenie, że za te pieniądze można znaleźć coś co daje ładniejszy efekt :)
OdpowiedzUsuńZ moimi rzęsami jest ciężkooo :<
UsuńJa sięgam jednak po tańsze tusze, które dobrze się sprawują. I choć na kosmetyk mogę wydać naprawdę wiele, to jednak nie na tusz ;-)
OdpowiedzUsuń:-)
UsuńNie przepadam za tuszami, które sklejają rzęsy :)
OdpowiedzUsuńNie ty jedna ;)
UsuńLekko pogrubia i wydłuża, a miał robić to maksymalnie. No cóż, efekt nieadekwatny do ceny, ot co ;p
OdpowiedzUsuńFakt. Chyba kiedyś pokarzę Wam z ciekawości jaki efekt na moich rzęsach daje tusz z EL (na szczęście mam próbkę, jakbym zapłaciła za niego 150 zł to bym rozpaczała...) i uczulający mnie tusz z Cliniuqe :D Moje przygody z wyższą półką zazwyczaj kończą się fiaskiem :(
UsuńCałkiem ładny efekt, chociaż troszkę skleja rzęsy :)
OdpowiedzUsuńNo niestety, po miesiącu nadal jest bardzo mokry.
Usuńrzeczywiście jak na taką cenę to szału nie ma:(
OdpowiedzUsuńSkleił rzęsy tak trochę :D Poza tym widać efekt pogrubienia.
OdpowiedzUsuń69 zł za tusz to dla mnie za dużo, zwykle poluję na takie do 35 zł
Ja używam Lovely za dychę... Skoro nie widać różnicy (na moich rzęsach) to po co przepłacać...
UsuńNo, to jeszcze lepiej :) Też tak uważam - jeśli są produkty tańsze i efekt jest podobny lub taki sam - to po co przepłacać
UsuńLubię takie szczoteczki, podoba mi się efekt:]
OdpowiedzUsuńefekt calkiem ładny:)
OdpowiedzUsuńnie mój typ ;)
OdpowiedzUsuńczekam na recenzję podkładu... :)
OdpowiedzUsuńPodkładu nie posiadam :-) Jeszcze :D
UsuńJa też nie znoszę sztywnych rzęs. Lubię jak są w miarę elastyczne po wytuszowaniu.
OdpowiedzUsuńNa zdjęciu efekt całkiem spoko, ja mam swoja ulubioną masakrę tą żółtą od Maybeline ;) Testowałam też inne zarówno Maybeline jak i Rimmel ale nic nie daje takich efektów u mnie jak Colossal .
OdpowiedzUsuńMoje rzęsy w Collosalem się nie lubią. Rimmela omijam odkąd kiedyś straszliwie uczulił mnie jeden z ich tuszy :-)
Usuńfaktycznie nic go nie rusza :D ja mojego nie mogę domyc nawet dwufazami :D
OdpowiedzUsuńNo ja od razu sięgnęłam po ciężką artylerię w postaci olejku ;)
UsuńCena dość wysoka, raczej zostanę przy tuszach Rimmel, bo nie przepadam za taką szczoteczką ;)
OdpowiedzUsuńOsobiście efekt mi się nie podoba. Mam hopla na punkcie tuszów do rzęs i to co używałam do ceny max 100 zł, to można byłoby zrobić niezłą wystawkę.
OdpowiedzUsuńNawet moja kosmetyczka dość często pyta się mnie co nowego kupiłam i czy mogę polecić ;-)
Polecam Ci tusz z Collistar Shock. Jak dla mnie szczoteczka idealna, lekko wygięta, tusz nie skleja rzęs i idealnie pokrywa nawet te najkrótsze rzęsy.
Cena nie jest zbyt niska, ale można znaleźć ten tusz w ciekawej promocji na stronach internetowych.