Podziwiam osoby które używają kosmetyki produkcji chińskiej. Bo sama nie nałożyłabym na skórę produktów niewiadomego pochodzenia. Skusiłam się jednak na cieszące się popularnością... pędzle. Wychodząc z założenia, że te raczej krzywdy mi nie zrobią. Nie zrobiły. Ale od zachwytu jestem daleka :P
Mój set jest mocno inspirowany popularną marką, dość drogich pędzli. Nie widziałam ich na oczy (poza zdjęciami w sieci) jednak wariant 'dla ubogich' z pewnością odbiega od nich jakością. Metaliczne trzonki są bardzo lekkie, niewyważone, ciężar włosia sprawia że w przypadku większych egzemplarzy niezbyt przyjemnie się nimi manewruje. Jakość tworzywa z którego są wykonane jest słaba, klej nie trzyma ich zbyt mocno (o tym za chwilę). Jednak całość wizualnie nie wygląda najgorzej, mimo, że to nie do końca moja estetyka.
Największy z pędzli ma zdecydowanie najgorsze włosie. Przypomina trochę najtańsze pędzle dostępne w drogeriach za złotych kilka, które to przypominają mi czasy moich początków z makijażem. Na dodatek mimo, że wygląda na spory włosie jest bardzo rzadkie więc używam go co najwyżej do omiatania skóry pudrem wykończeniowym czy brązerem a nie do utrwalania makijażu. Ot, nakłada on mgiełkę kosmetyku i trzeba się nim namachać, żeby produkt na skórę nanieść.
Obok płaski pędzel do konturowania. Temu nie mam nic do zarzucenia - włosie jest gęste, zbite, jednocześnie bardzo miękkie. Aplikowanie nim brązera pod kość policzkową to przyjemność i wiem, że gdy dokona swojego żywota skuszę się na coś podobnego do niego kształtem.
I coś co stosuję do rozświetlacza lub aplikowania pudru pod oczami. Jakość włosia to coś pomiędzy pierwszym a drugim pędzlem. Niby miękkie ale trochę badziewne.
Sztywne (acz dość miękkie) syntetyczne dziwadło w kształcie trójkąta. Całkiem przyjemne do aplikowania korektora na skórę. I jak podejrzewam, do nakładania produktów do konturowania na mokro. Mój egzemplarz miał włosie delikatnie pobrudzone klejem, więc musiałam je (bardzo nieprofesjonalnie) przyciąć.
Pędzle do oczu. Największy, płaski, bardzo puchaty i ultra miękki jest... wielki. Używam go z powodzeniem do aplikowania cienia na całą powiekę. Jak widać na załączonym obrazku - po pierwszym użyciu klej puścił i podzielił się na części dwie.
Obok kulka. Wielka. Równie miękka, puchata, napakowana włosiem. Idealna do nakładania cieni z załamaniu powieki aczkolwiek nie jest to pędzel precyzyjny. Nie mam jej nic do zarzucenia.
Mały skośny pędzel jest za to nieporozumieniem. Jest zbyt gruby by narysować nim kreskę na oku lub do wypełnia brwi.
Podsumowując. Z siedmiu pędzli polubiłam trzy - płaski do konturowania oraz dwa pędzle do oczu. Patrząc na relatywnie niską cenę zestawu (zależy od kursu dolara, ja przepłaciłam kupując je przez polskiego pośrednika) przekłada się ona na jakość. Jest słabo. Pędzle są mało funkcjonalne, niewygodne za sprawą zbyt lekkich trzonków, niektóre egzemplarze ratuje tylko miły włos. Warto? Moim zdaniem nie. O ile sama czułam potrzebę zaspokojenia ciekawości tak po paru tygodniach z tym kompletem żałuję, że nie kupiłam jednego porządnego pędzla z którego miałabym więcej pożytku ;)
Mój set jest mocno inspirowany popularną marką, dość drogich pędzli. Nie widziałam ich na oczy (poza zdjęciami w sieci) jednak wariant 'dla ubogich' z pewnością odbiega od nich jakością. Metaliczne trzonki są bardzo lekkie, niewyważone, ciężar włosia sprawia że w przypadku większych egzemplarzy niezbyt przyjemnie się nimi manewruje. Jakość tworzywa z którego są wykonane jest słaba, klej nie trzyma ich zbyt mocno (o tym za chwilę). Jednak całość wizualnie nie wygląda najgorzej, mimo, że to nie do końca moja estetyka.
Największy z pędzli ma zdecydowanie najgorsze włosie. Przypomina trochę najtańsze pędzle dostępne w drogeriach za złotych kilka, które to przypominają mi czasy moich początków z makijażem. Na dodatek mimo, że wygląda na spory włosie jest bardzo rzadkie więc używam go co najwyżej do omiatania skóry pudrem wykończeniowym czy brązerem a nie do utrwalania makijażu. Ot, nakłada on mgiełkę kosmetyku i trzeba się nim namachać, żeby produkt na skórę nanieść.
Obok płaski pędzel do konturowania. Temu nie mam nic do zarzucenia - włosie jest gęste, zbite, jednocześnie bardzo miękkie. Aplikowanie nim brązera pod kość policzkową to przyjemność i wiem, że gdy dokona swojego żywota skuszę się na coś podobnego do niego kształtem.
I coś co stosuję do rozświetlacza lub aplikowania pudru pod oczami. Jakość włosia to coś pomiędzy pierwszym a drugim pędzlem. Niby miękkie ale trochę badziewne.
Sztywne (acz dość miękkie) syntetyczne dziwadło w kształcie trójkąta. Całkiem przyjemne do aplikowania korektora na skórę. I jak podejrzewam, do nakładania produktów do konturowania na mokro. Mój egzemplarz miał włosie delikatnie pobrudzone klejem, więc musiałam je (bardzo nieprofesjonalnie) przyciąć.
Pędzle do oczu. Największy, płaski, bardzo puchaty i ultra miękki jest... wielki. Używam go z powodzeniem do aplikowania cienia na całą powiekę. Jak widać na załączonym obrazku - po pierwszym użyciu klej puścił i podzielił się na części dwie.
Obok kulka. Wielka. Równie miękka, puchata, napakowana włosiem. Idealna do nakładania cieni z załamaniu powieki aczkolwiek nie jest to pędzel precyzyjny. Nie mam jej nic do zarzucenia.
Mały skośny pędzel jest za to nieporozumieniem. Jest zbyt gruby by narysować nim kreskę na oku lub do wypełnia brwi.
*****
Podsumowując. Z siedmiu pędzli polubiłam trzy - płaski do konturowania oraz dwa pędzle do oczu. Patrząc na relatywnie niską cenę zestawu (zależy od kursu dolara, ja przepłaciłam kupując je przez polskiego pośrednika) przekłada się ona na jakość. Jest słabo. Pędzle są mało funkcjonalne, niewygodne za sprawą zbyt lekkich trzonków, niektóre egzemplarze ratuje tylko miły włos. Warto? Moim zdaniem nie. O ile sama czułam potrzebę zaspokojenia ciekawości tak po paru tygodniach z tym kompletem żałuję, że nie kupiłam jednego porządnego pędzla z którego miałabym więcej pożytku ;)