Rewolucja w makijażu? No nie... | RELVOLUTION RE-LOADED Velvet Rose

by - listopada 28, 2018

Ta recenzja miała nie powstać. Jednak 'szał' na palety Revolution pokusił mnie, żeby dodać swoje trzy grosze na temat jednej z nich. Odłożyłam już ją do 'oddania w lepsze ręce', jednak korzystając z faktu, że jeszcze w moim domu gości, postanowiłam zrobić (byle jakie) zdjęcia i podzielić się z Wami moją refleksją na jej temat.


   Za 15 sporych (1,1 grama) cieni przyjdzie nam zapłacić zaledwie ok. 20 zł w drogeriach internetowych. Cienie zapakowane są w liche i szkaradne plastikowe opakowanie, które nie przetrwa codziennego użytkowania.

   Moja paleta nosi nazwę Velvet Rose. I o ile cała kolorystyka bardzo mi 'leży', tak w moim odczuciu, 3/5 tej palety (czyli rzędy 1,2 i 5 od lewej licząc) w sumie w różem wspólnego mają niewiele. To mieszanka złota, brązu i brzoskwiń więc nazewnictwo ciut mi nie gra.


   W palecie znajdziemy cienie matowe, perłowe i jedną 'folię'. Cień tego typu to nie moja bajka jednak dałam jej szansę i spróbowałam nałożyć ją na powiekę. W sumie nie raz. I efekt zdecydowanie mnie nie usatysfakcjonował. Bo o ile cień nałożył się równomiernie tak złote drobiny osypały się niesamowicie i koniec końców zamiast błyszczącego makijażu oka, miałam twarz przyprószoną złotym badziewiem

   Cienie perłowe wypadają całkiem przyzwoicie. Są dość miękkie, mają przyzwoitą  pigmentację, dobrze przyklejają się do powieki, nie sypią się. Tracą na swojej intensywności w ciągu dnia i potrafią się delikatnie zrolować jednak uważam je za najmocniejsze ogniwo wykończeń tej palety.

    Maty... Znalezienie dobrego, matowego cienia to nie lada wyzwanie. W porównaniu do sporej części użytkowniczek cieni ja akurat nie szukam utramiękkich, ultranapigmentowanych matów. Bo moje makijaże są typowo 'dzienne'. Szukam za to produktów, z którymi będzie mi się dobrze 'pracować' i które nie po aplikacji, nie staną się burą plamą na oku. W tej palecie tego nie znalazłam.

    Matowe cienie są bardzo nierówne. Niektóre są zbyt suche, niektóre (jak ostatni na zdjęciu poniżej) zbyt lekko sprasowane, przez co nabierane na palec/pędzel kruszą się. Pigmentację określić mogę słowem jednym - jest słaba. Śmiem twierdzić, że te wszystkie piękne swatche w sieci to efekt aplikowania ich na mokro. Ewentualnie przy zastosowaniu jakiejś lepkiej bazy. Bo na sucho intensywności koloru nie uświadczycie

   Kolorystyka wydaje się być zróżnicowana jednak na oku większych różnic między odcieniami nie widać. Można wykonać przy jej użyciu makijaż jaśniejszy lub ciemniejszy, cieplejszy lub bardziej neutralny w swojej kolorystyce. Jednak nadal będzie to efekt 'burej plamy'.

   Najgorszym cieniem jest zdecydowanie czerń, która ma przyzwoitą pigmentację jednak tak niemiłosiernie się osypuje (nawet zaaplikowana palcem na wilgotny korektor), że sięgnięcie po nią gwarantuje pandę pod okiem


Mimo niewygórowanej ceny ja z niej zadowolona nie jestem. To taka 'zapchaj dziura' mojej toaletki, więc bez żalu się jej pozbywam.

You May Also Like

7 komentarze

  1. Chyba nie byłoby tu koloru, z którego nie mogłabym skorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba przedmówczynie nie czytały tego posta ;D Przykro, że paletka totalnie Ci się nie sprawdziła! Myślę, że czasami jakoś pigmentacji może zależeć też od "świeżości" kosmetyku. że z czasem nawet te najcudowniejsze paletki mogą stać się po prostu stare. Mam trzy palety tej firmy i jestem z nich zadowolona, jednak cena ich była wyższa - myślisz, że to dlatego? ;-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń