Szał na koreańską pielęgnację trwa. Coraz więcej obco brzmiących marek pojawia się w sprzedaży w naszym kraju a w ręce moje wpadł krem marki D'RAN. Dziwacznie brzmiąca nazwa ma sens - to połączenie słów 'dermatologia' i koreańskiego słowa 'razem' co wyczytać można na stronie polskiego dystrybutora. W sprzedaży dostępnych jest aż dziewięć różnych kremów z czego szczerze zainteresowały mnie trzy: Spot&Skin Brightening czyli krem rozjaśniający, Pore Thightening&Refining mianowicie krem zwężający pory i jakże oryginalnie brzmiący Wonder Hwangto Cream będący jednocześnie kosmetykiem, który ma nawilżać, zapobiegać utracie wody z naskórka i zwiększać elastyczność oraz... oczyszczać i eliminować zanieczyszczenia. I właśnie na recenzję tego ostatniego Was zapraszam.


  Zacznijmy od teorii. Opakowanie to klasyczny, plastikowy słoik o nieklasycznej pojemności. Zawiera aż 100 gramów produktu przez co wystarczy na całą wieczność. Cena 60 zł nie wydaje się być zbyt wygórowana na gramaturę patrząc, po za tym wszelkie azjatyckie produkty w naszym kraju plasują się raczej w okolicy średniej półki cenowej. Jeśli zapragniecie posiąść ten (lub inny krem) tej marki możecie zamówić go bezpośrednio ze strony lub odwiedzić Wrocławską drogerię Lila Róż.

   Krem zaskoczył mnie swoją formułą. Mimo, że bazuje on na oleju makadamia i maśle shea jest niesamowicie leciutki. Pozostawia na skórze jednak delikatną ochronną, nietłustą warstewkę i nadaje się tak samo do używania na noc, jak i na dzień pod makijaż. Skóra po jego użyciu nie jest obciążona i wydaje mi się, że posiadaczki skór mieszanych (jak moja), tłustych czy normalnych powinny być z niego zadowolone. W przypadku osób ze skórą suchą wymagających natłuszczenia raczej sięgnęłabym po inny produkt.

   Wspominałam Wam już o olejach, które w tym słoju siedzą, wspomnę też o innych ciekawych dla mnie składnikach:
ekstrakt z węgla drzewnego, który ma wykazywać właściwości oczyszczające
ekstrakt z czerwonej gliny, eliminuje zanieczyszczenia, oczyszcza pory
Czy nie brzmi to dobrze? :D

   A jak krem sprawdza się u mnie? Wybornie! Moja skóra ostatnio dostała mocno 'w kość' bo traktuję ją produktem z retinolem. Pomijając kwestię wylinki borykam się też z silnym uwrażliwieniem. Krem D'RAN mnie nie podrażnia, ba, mam wrażenie, że delikatnie koi. Podejrzewam, że zasługą jest jego dość 'mokra' formuła, która po aplikacji zapewnia sporą dawkę komfortu. Jednocześnie jest to produkt, który naprawdę świetnie nawilża i pomaga nawodnić skórę w stanie odwodnienia. Najtrudniej ocenić mi jest jednak właściwości typowo oczyszczające. Po pierwsze dlatego, że od jesieni wspomagam moją skórę dosyć intensywnie preparatem retinolem, kwasem glikolowym i klindamycyną w jednym aczkolwiek odstawienie kwasów na dłuższą chwilę i stosowanie mojej standardowej pielęgnacji z tym oto kremem nie powodowało u mnie pogorszenia stanu skóry. A tę (odpukać) mam w formie co najmniej przyzwoitej.


   Podsumowując. Jeśli jesteście fanami azjatyckiej pielęgnacji lub macie ochotę po nią sięgnąć i szukacie niezbyt drogiego, lekkiego, uniwersalnego, dobrze nawilżającego kremu, który ma potencjał oczyszczający (glinka + węgiel) to zdecydowanie dobry wybór.


5 komentarzy:

  1. Brzmi super, ciekawe czy bywa też w próbkach? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nabrałam na niego ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wyglada swietnie ciekawe jakby sie u mnie sprawdzil

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja skóra jest odwodniona i ja właśnie odstawiłam niedawno retioidy, więc byłabym dobrą testerką :P Skoro koi to mógłby dobrze się u mnie sprawdzić :) Nie znam tego kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń