Męskie nuty | ICEVEDA | Wygładzający ziołowy scrub do ciała

   Peelingi to zdecydowanie coś co lubię. Jeśli mowa o tych do ciała przez dłuższą chwilę miałam od nich przerwę. Jakoś nie mogłam znaleźć nic interesującego w ofercie producentów i przerzuciłam się na sprawdzone i szorstkie rozwiązanie czyli rękawicę peelingującą. Aż razu pewnego zachciało mi się wrócić do tego typu kosmetyków i mam ich obecnie cztery. Zaczynam od najprzyjemniejszego mianowicie produktu z Icevedy.


   Opakowanie to wygodny, plastikowy słoik w którym znajdziemy 300 ml produktu. Kosztuje (zależnie od strony) około 15 zł. Dostępność nie poraża, nie wiem czy Iceveda pojawiła się gdzieś stacjonarnie ale podejrzewam, że w sklepach typu 'z rosyjskimi kosmetykami' dało by się ją uświadczyć. Aczkolwiek jest to produkt... estoński ;)


   Jeśli mowa o formule tego scrubu jest ona przesympatyczna. Peeling składa się w większości z drobin, zatopionych w gęstej i treściwej, trochę 'ciągnącej się' bazie. Drobinki są ostre, spore i jest ich na prawdę dużo.

   Nie jestem w stanie przyczepić się do właściwości złuszczających. Peeling drapie aż miło. Używany na suchą skórę jest ultraintensywny, na wilgotną łapie delikatny poślizg dzięki czemu używanie jest przyjemniejsze a nie traci on na intensywności działania.

   Głównym ścierniwem w tym kosmetyku jest sól i to czuć. Używanie go na podrażnioną skórę może skończyć się mocnym dyskomfortem i jeszcze większym rozognieniem. Jeśli nie macie z tym problemu możecie śmiało po niego sięgnąć jednak w przypadku wszelakich zmian czy zacięć poczekałabym do ich wygojenia ;)

   Kluczową kwestią tego produktu jest jego zapach. Mamy tutaj mieszankę syberyjskiego cedru i sandału (:D) przez co wypada on wybitnie męsko. Zapach jest intensywny ale nie przytłaczający. Nie każdemu przypadnie do gustu jednak na tle wszelakich nut w kosmetykach dostępnym wyróżnia się swoją 'innością' i mi pasuje bardzo.

   Właściwości pielęgnacyjne podbija nam masło shea. W przypadku mojej bardzo suchej skóry bez balsamu po  użyciu się nie obejdzie jednak nie przesusza on skóry w najmniejszym stopniu. Nie tworzy też nieprzyjemnej warstwy a tylko delikatny, ledwie wyczuwalny film dający uczucie komfortu.

   Podsumowując: to świetny produkt złuszczający o jeszcze lepszym zapachu. Jednak jak w przypadku każdego peelingu solnego trzeba z nim uważać :)



9 komentarzy:

  1. hmm zapach chyba nie do końca by mnie przekonał ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapach i działanie idą w parze, mi on pasuje:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam zapach cedru i sandału wiem że bym się z nim bardzo polubiła.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam okazji poznać tego kosmetyku.

    OdpowiedzUsuń
  5. O, musi być bardzo fajny, zarówno kosmetyk jak i zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajniutki ;) Lubię takie zdzieraczki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Konsystencja bardzo mi się podoba, kocham mocne zdzieraki ! Więc chętnie bym go wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. jeszcze nigdy nie miałam solnego peelingu, bo ciągle mam jakieś zadrapania na nogach, a jednak wolałabym uniknąć soli w tych mini rankach :D mam nadzieję, że iceveda ma też jakieś cukrowe scruby :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram