Na żółto | W7 | Banana Dreams Loose Powder

stycznia 06, 2017

   Bananowy puder W7 cieszy się dużym zainteresowaniem. Wcale mnie to nie dziwi, bo gdy tylko zauważyłam, że marka W7 (jak podejrzewam mocno zainspirowana pudrem Ben Nye) wypuściła na rynek to to musiałam go mieć. I mam. I chętnie Wam o nim opowiem :)


   Nie jestem w stanie przyczepić się do opakowania. Jest plastikowe ale solidne. I duże. Bo pudru w nim jest aż 20 gramów (dla porównania Wibo Fixing Powder ma ich zalewie 6). Jest ważny przez 18 miesięcy od otwarcia więc istnieje cień prawdopodobieństwa, że uda mi się go w tym czasie pokonać.


   Jeśli mowa o jego formule nie jest to najdrobniej zmielony puder sypki jaki miałam, jednak trudno też nazwać go zbyt grubomielonym. Ot, taki produkt w sam raz. Jest dosyć lekki, nie nazbyt pudrowy przez co też niezbyt widoczny na skórze. Zresztą mam wrażenie, że to domena każdego sypkiego pudru  i wyglądają one (na mojej skórze) po prostu lepiej.  A w związku z faktem, że wydaje się on być lekko wilgotny (lekko!) nie pyli się nadmiernie.

   Kluczową kwestią bezsprzecznie jest jego odcień. A ten jest ewidentnie żółty. Ale jest to typowy ciepły niezbyt ciemny beż z widoczną domieszką żółci więc jeśli nie do końca pudrowanie się na żółto Was przekonuje to uspokajam - efekt żółtaczki Wam nie grozi. Nie zmienia to jednak faktu, że ten odcień na skórze widoczny jest.

   Jestem posiadaczką skóry o ewidentnie żółtym tonie. Odcień tego pudru przepięknie wyrównywał jej koloryt dają efekt nieskazitelnej, pięknej skóry.  Dobra, trochę koloryzuję ale różnica tak czy siak widoczna była gołym okiem. Szczególnie dobrze radził sobie z niezaczerwieniania czy lekkimi zasinieniami intensyfikując krycie podkładów. Lubiłam go również aplikować punktowo na wszelakie zmiany skórne bo optycznie je chował.

    Jednak ma jeden minus. I to spory. Mimo, że nie jest bardzo ciemny tak używać na całą twarz mogłam używać to wyłącznie gdy byłam opalona. Jestem dosyć blada więc zaaplikowanie go na 'czystą' (nie potratowaną kremem brązujacym) skórę kończy się jednak wrażeniem 'mam na ciemną twarz'. I z tego też względu na chwilę obecną łączę go z czymś lepiej dopasowanym kolorystycznie albo w ogóle go sobie odpuszczam.

   Jest to typowy puder wykończeniowy. Jeśli zależy Wam na produkcie o silnym działaniu matującym to raczej nie będzie to. Moją skórę w ryzach trzymał ale w momencie, gdy strefa T przetłuszczała mi się na potęgę nakładałam na nią dodatkowo odrobinę pudru matującego. W7 niestety nie poradzi sobie z typowo tłustą cerą.  Puder mnie nie podrażniał, nie przesuszał, nie powodował niedoskonałości.



You Might Also Like

17 komentarze

  1. Szkoda,że jako puder wykończeniowy nie daje rady,bo u mnie miałby takie zastosowanie. Choć obecnie nie mogę się rozstać z sypańcem z Wibo :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak obiecywałam recenzje przeczytałam do "porannej" kawy ;)
    Ciekawy kosmetyk, ja wciąż szukam idealnego żółtego pudru, ponieważ mam skórę skłonna do zaczerwienień o żółtym, ciepłym tonie.
    Czy z przedostatniego akapitu mam rozumieć, że puder jakby "ciemnieje" na twarzy, czy jest po prostu teraz troszeczkę za ciemny?
    Ja mam taki problem w przypadku pudru sypkiego z Paese HD. Niby ładnie żółty, jasny w opakowaniu ale po zaaplikowaniu na twarz, nawet na jasny podkład mam wrażenie, że go przyciemnia i ciemnieje i to trochę na odcień pomarańczowy...
    pozdrawiam ciepło ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ciemnieje :) Jego odcień jest zbyt ciemny dla mojej bladej skóry :)
      Jak szukasz czegoś nie chłodnego, sypkiego i jesteś blada to spróbuj sypańca My Secret (loose transparant powder) - używam go na chwilę obecną i daje radę. Aczkolwiek to nie jest typowa żółć a ciepły, jasny beż który dobrze się stapia z ciepłym odcieniem skóry (idealny pod oczy :D).

      Usuń
  3. Czekałam na ten post :D Byłam bardzo ciekawa tego kosmetyku :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że nie radzi sobie do końca w kwestii matowania ... ale ten żółty kolorek mnie przekonuje! Teraz wiosną Wibo ma wypuścić coś podobnego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio jakoś nie sięgam po produkty W7. Ostatnio bardzo polubiłam się z pudrem sypkim z Pierre Rene :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę się nim zainteresować ;) Od jakiegoś czasu szukam pudru bananowego i czytam różne recenzje. Oczywiście chciałam zacząć od niższej półki cenowej, więc ten z W7 wydaje się strzałem w dziesiątkę ;) Chociaż inne produkty tej marki okazały się dla mnie bublami. Dlatego wciąż rozważam ten zakup ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z W7 miałam też kredkę do brwi i bronzer - oba mi się nie sprawdziły ;))

      Usuń
  7. szkoda ze jest za ciemny dla bladolicych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja raczej nie używam takich pudrów ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny produkt, do tej pory miałam tylko puder ryżowy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem jeszcze jaśniejsza od Ciebie, więc odpada :) Mam puder bananowy z Glazel i niestety to samo...

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekam na wersję Wibo tego pudru

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaintrygował mnie ten produkt może kiedyś po niego sięgne

    OdpowiedzUsuń
  13. wygląda jak mąka kukurydziana :D mimo to, że moja facjata jest typowo tłusta to u siebie nie przepadam za całkowitym matem, więc zainteresował mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam kolor skory porcelana albo cos rownie jasnego :) kupilam ten puder pod oczy i strefe T aby przypudrowac korektor. Od razu widac ze jest troszke ,pomarancz'' po nalozeniu . Jezeli kros ma skore koloru normalnego to mysle ze bedzie ok niestety dla bladzioszkow slabo choc mogloby sie wydawac inaczej. Matuje ladnie i to fajny produkt ale musze do rozjasniacz pudrem w kompakcie o kolorze 0 :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń