Nadeszła pora na włosową aktualizację.
Moje włosy nie należą do najpiękniejszych. Są cienkie, dosyć rzadkie. Półdługie, bardzo zniszczone na końcach. Niebawem to się zmieni bo planuję drastyczne cięcie - po raz kolejny przekonałam się, że jednak nie lubię siebie w długich włosach :) Wracam też potulnie w stronę natury i zamiast wypłowiałego brązu (jak wszystko pójdzie po mojej myśli) na mojej głowie znów zagości blond.
Do codziennego (no dobra, myję włosy co dwa dni) aktualnie stosuję produkty, do których po przerwie powróciłam. Pierwszym z nich jest szampon anti-age Yves Rocher. Nie urwał mi tyłka chociaż trudno mi powiedzieć, że to zły produkt. Nie jest jednak zbyt łagodny więc zamiennie sięgam po genialny szampon Green Pharmacy z grantem i olejem arganowym. Jego recenzja pojawiła się już dawno temu ale kolejna butelka wprawia mnie w takie same (jakże pozytywne!) odczucia. Na pewno zagości u mnie nie raz. Na koniec typowy szampon mocno oczyszczający czyli Barwa tatarako-chmielowa. Nie jestem jej fanką i kupiłam ją z braku laku (wymiotło moją ulubioną brzozową Evę Naturię). Dobija mnie plątanie włosów jakie funduje przy myciu i raczej nie sięgnę po ten szampon ponownie. Chociaż producent nareszcie zmienił opakowanie - i chwała mu za to.
ODŻYWKI:
Tutaj czyste szaleństwo - po porzuceniu Kallosów (no, nie całkiem) postanowiłam spróbować powrócić do standardowych, drogeryjnych odżywek. Obyło się bez wtopy i trudno mi stwierdzić, którą lubię najbardziej. Long Repair Nivea znałam ją wcześniej i bardzo dobrze ją wspominałam. Świetnie wygładza, przyzwoicie nawilża, przypomina trochę moją ukochaną, wycofaną odżywkę Isany z olejem babassu. O odżywce Timotei z serii drogocenne olejki pisałam Wam osobnego posta - przyjemna, nawilżająca i wygładzająca lekka odżywka do której z chęcią wrócę. Mimo mojej niechęci do produktów z Garniera Basia pokusiła mnie Fructis Goodbye Damage na tyle mocno, że przytargałam ją któregoś dnia z Biedronki. To była świetna decyzja bo to naprawdę genialne ujarzmia moje suche siano.
INNE:
Misz-masz. Odżywka bez spłukiwania Marion ma przepiękny zapach i przyzwoite właściwości pielęgnujące. Pewnie gdy ją skończę sięgnę po kolejne opakowanie w innym wariancie - są po prostu tanie i dobre i nie widzę sensu szukać im innego zamiennika. Olejek Isana używam do koncówek. Od dawna. Uwielbiam jego zapach. I działanie. Olejek odbudowujący Yves Rocher sprawdza się u mnie lepiej używany na skórę głowy (ograniczył wypadanie) niż na włosy. Metodą prób i błędów zaczęłam do nakładać na suche włosy mocno potraktowane odżywką Marion i chyba to najlepsze dla niego połączenie.
MASKA:
Kallos Keratin. Mój Kallosowy ulubieniec.


Keratynowa maska z Kallosa również jest moim ulubieńcem :-)
OdpowiedzUsuńWcale mnie to nie dziwi :))
UsuńLong Repair stosuję też teraz do emuglowania i mycia :)
OdpowiedzUsuńNie jestem fanką mycia włosów odżywką :)
UsuńOoo ile fajnych produktów! Moja ulubiona maska do włosów i dodatkowo świetny olejek z Isany do końcówek ;]
OdpowiedzUsuńja nie znam tych produktów osobiście, ale maskę z kallosa na pewno kiedyś kupię :)
OdpowiedzUsuńWarto :-)
UsuńKallos tez u mnie gosci:) A na odzywkę z Nivea juz się bardzo dlugo czaje:)
OdpowiedzUsuńWarto się skusić, jest świetna :-)
UsuńOdżywka z Garneira jest bardzo fajna, nawet mam ją obecnie :)
OdpowiedzUsuńTeraz mam ochotę na żółtą :)
UsuńNic z tych produktów nie miałam ;). Ale muszę przetestować tą odżywkę bez spłukiwania Marion i olejek Isana :)
OdpowiedzUsuńZnam jedynie szampon barwy. Dla mnie jest bardzo przyzwoity.
OdpowiedzUsuńU mnie za bardzo plącze włosy :(
UsuńU mnie ten olejek YR też nie sprawdza się na włosach niestety :( Będę musiała wrócić do olejków Green Pharmacy, które nadawały moim włosom niesamowitego blasku :)
OdpowiedzUsuńU mnie GP lepiej sprawdzały się na skórze głowy. Do włosów wolę oliwkę Babydream :)
UsuńWiele z tych produktów również używam od dawna i bardzo lubię:)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńLubię odzywkę z Nivea i z Garniera :)
OdpowiedzUsuńI ja i ja :)
UsuńMi ta odżywka Garnier w ogóle nie podpasowała :(
OdpowiedzUsuńOj :<
UsuńKallos Keratin to i mój ulubieniec :D
OdpowiedzUsuńZnam tylko Mariona, miałam rok temu i lubiłam :) Kallos na pewno u mnie zagości niebawem :)
OdpowiedzUsuńMam odżywkę z Marion i podzielam o niej zdanie :)
OdpowiedzUsuń:D
Usuńnie znam nic z tych kosmetyków. kiedyś miałam dodający objętości szampon z YR- i naprawdę działał. Garniera nie lubię i nie używam, tak jak i Nivea - te marki w ogóle się u mnie nie sprawdziły.
OdpowiedzUsuńMam ten szampon w zapasach :D
UsuńUżywałam tylko i wyłącznie do tej pory odżywki z Timotei. Moim ulubieńcem w maskach jest Biovax z jedwabiem i keratyną - genialny produkt.
OdpowiedzUsuńLubie twoje posty z tej serii
Teraz mnie kuszą te małe Biovaxy :) Ale póki co muszę odpuścić bo p wizycie u fryzjera z moich włosów niewiele co zostało :D
UsuńMocno się obcięłaś?
UsuńTą odżywkę z mariona też używałam wykończyłam ją i mam zamiar zakupić kolejną :). Fajny jest tu u Ciebie na blogu. Zapraszam do mnie http://nowoscikosmetyczne.blogspot.com/. Obserwuję :)
OdpowiedzUsuńOdżywki nivea wymiatają sama mam diamond volume i bardzo lubię :)
OdpowiedzUsuńChyba się skuszę na ten olejek Yves Rocher :)
OdpowiedzUsuńmam ochotę wypróbować tą maskę Kallosa :)
OdpowiedzUsuńSłyszałam wiele dobrego o olejku z YR jednak sama jeszcze nie próbowałam :)
OdpowiedzUsuńteż mam obecnie z kallosa keratin, ale moja ulubiona to bananowa... :) a odzywka z fructis u mnie się nie sprawdziła...
OdpowiedzUsuńJa wolę keratynową :) Ale banan też nie był zły. Nie to co jagoda :<
UsuńMiałam odżywkę Garniera i pamiętam że pięknie pachniała. Obecnie stosuję odlewkę tej kreatynowej maski Kallosa, ale zupełnie mi nie odpowiada.
OdpowiedzUsuńZapach ma bardzo przyjemny :-)
UsuńKreatynową maskę bardzo lubię :))
OdpowiedzUsuńJa tam uwielbiam te szampony z GP - oczyszczają i nie przesuszają, dodatkowo jak się śpieszę/nie chce mi się to myję tylko nim włosy i nic więcej nie nakładam :D
OdpowiedzUsuńJa ten jeden konkretny :) Miałam dwa inne i niestety się nie sprawdziły :<
UsuńMusze zatem ten szampon z GF kupić :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńTeż mam tą maskę z Kallosa - jest genialna :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się :D
UsuńLubię kosmetyki Marion do włosów :)
OdpowiedzUsuńMuszę w końcu wypróbować jakiś szampon GP! Mnie tam szata graficzna Barwy nie przeszkadzała :D Za tym wariantem również nie przepadam, zdecydowanie wolę rumiankowy. Nivea przy częstym stosowaniu trochę przesuszała mi włosy, takie miałam wrażenie, może to przez proteiny? Pewnie tak. Na odżywkę z Garniera się czaję, ale wersję żółtą oleo repair dokładniej. Mgiełkę z Mariona miałam w wersji żółtej i uwielbiałam ją! Do nowego blondu jak znalazł, polecam! :D
OdpowiedzUsuńSzata Barwy mi też nie wadziła - doooobijał mnie wielki otwór. Teraz jest mały i nie wylewam pół szamponu przypadkiem :D
UsuńA na oleo rapair też mam chęć i na pewno niebawem ją przygarnę.
Blond już mam, żółty Marion zakupię jak tylko wykończę ten :)
Odżywki bez spłukiwania bardzo lubię tej jeszcze nie miałam , musze wypróbować :)
OdpowiedzUsuńOdżywka Long Repair jest świetna - i taka gęsta, nie spływa z włosów. Uwielbiam ją :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńNie miałam ani jednego przedstawionego przez ciebie produktu. Moja pielęgnacja włosów ostatnio podupadła i stosuję już tylko szampon i odżywkę
OdpowiedzUsuń