Czyniąc moje zakupy (niejedne...) na stronie Yves Rocher oprócz typowych hitów blogowych sięgnęłam też po kilka mniej znanych produktów. Część zakupów w ciemno opłaciła się średnio, część okazała się być jednymi z lepszych kosmetycznych decyzji w ostatnim czasie. Tak też było z tym teoretycznie niepozornym tonikiem.
Opakowanie jest całkiem przyzwoite. Na minus jak zawsze zakrętka - trudno ją otworzyć i trzeba uważać na paznokcie. Minus też za papierową nalepkę - po jakimś czasie zaczyna wyglądać nieestetycznie.
Zapach posiada wyraźnie wyczuwalny chociaż trudny do zidentyfikowania. Na szczęście jest dosyć przyjemny. Tonik posiada nietypową konsystencję. Jest gęsty i konkretny. Niczym serum. Niczym tonik hibiskusowy Sylveco. Jeśli mowa o sposobie aplikacji ze względu na jego formułę częściej stosuję go wklepując dłońmi w skórę niż standardowo przecierając ją przy pomocy wacika.
Przejdźmy do sprawy najważniejszej czyli do działania. Jest świetne! Zacznę od kwestii lekkiej niespójności w nazwie produktu - na stronie tonik ten określany jest jako uzupełnienie demakijażu, na etykiecie za to możemy przeczytać że ma dodawać blasku. Zasadniczo sprawdza się i w jednym i drugim założeniu. Tonik poradzi sobie z usunięciem resztek produktów do demakijażu, przynosi skórze uczucie komfortu, tonizuje. Czyli robi to wszystko czego od tego typu produktu wymagam. Dodatkowo jednak faktycznie daje odczuwalne nawilżenie. I nadaje blasku. Niczym porządne serum do twarzy. Używam go codziennie od dwóch miesięcy i widzę, że moja skóra jest w naprawdę świetnej formie - wygląda zdrowo i promiennie. Trudno jest jednoznacznie orzec, że to zasługa toniku ale na pewno przyczynił się do tego znacząco.
Cena regularna to 32 zł. Jak to w Yves Rocher bywa bez problemu kupicie go za ułamek tej kwoty. Patrząc na działanie i świetną wydajność (w dwa miesiące zużyłam zaledwie pół opakowania) to produkt praktycznie idealny. Na pewno w przyszłości do niego wrócę :)

Lubię toniki, jest to nieodłączny element porannej pielęgnacji. Ten produkt byłby idealny:)
OdpowiedzUsuńTez jestem fanką toników. A pomyśleć, że kiedyś były mi zbędne ;) Pewnie dlatego, że długo zajęło mi by znaleźć tonik, którego działanie mnie usatysfakcjonuje.
UsuńCiekawy produkt :) Yves Rocher ma różne perełki w asortymencie :D
OdpowiedzUsuńZgadzam się :)
UsuńZ YR najbardziej lubię żele pod prysznic :) Nie miałam jeszcze od nich toniku.
OdpowiedzUsuńTeż lubię ich żele :) Mam pokaźną gromadkę :D
UsuńJa teraz uzywam z dr Wilsz
OdpowiedzUsuńPierwsze słyszę :D
UsuńPrezentuje się całkiem ciekawie
OdpowiedzUsuńOdwiedzam YR raz na jakiś czas rozejrzę się za tym produktem.
OdpowiedzUsuńMnie produkt zbedny
OdpowiedzUsuńNie używasz toników? :)
UsuńCiekawy kosmetyk :)
OdpowiedzUsuńMam zamiar niedługo wybrać się do YR na zkaupoy, wiec dopisuję do listy. Dla mnie toniki są bardzo ważnym elementem pielęgnacji.
OdpowiedzUsuńW tej kwestii jak najbardziej się zgadzamy :)
UsuńJeżeli chodzi o YR, to oszalałam na punkcie żelu do mycia ciała o zapachu zielonego jabłuszka;)>
OdpowiedzUsuńNowość z anyżem? Nienawidzę anyżu :<
Usuńjakoś do mnie nie przemawia :(
OdpowiedzUsuńCzemu?
Usuńdawno nie używałam toników :)
OdpowiedzUsuńU mnie tonik rzecz niezbędna ;))
UsuńFajnie, że jesteś z niego zadowolona :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńWygląda bardzo ciekawie!
OdpowiedzUsuńChętnie go wypróbuję :)
OdpowiedzUsuńnie znam go ;) jak narazie zakochałam się w toniku ziołowym Fitomed ;)
OdpowiedzUsuńMiałam i zupełnie mnie nie porwał :)
Usuńnie znam tego toniku, w sumie nic nie miałam z YR.. :) jeszcze :P
OdpowiedzUsuńKosmetyki z Yves Rocher lubię średnio, tzn. mam wśród nich ulubieńców, ale w większości uważam je za przeciętne. Bardzo jednak lubię tonik z serii Nutritive Vegetal, może jak mi się skończy Mixa, którą teraz używam, to spróbuję ten :)
OdpowiedzUsuń