Mowa oczywiście o peelingu cukrowo-solnym marki Green Pharmacy w wersji z masłem shea i zieloną kawą. Zacznę od zapachu który w moim odczuciu jest przyjemny, lekko słodki i nie kojarzący mi się z niczym. Skład straszy parafiną. Wiem, że dla części z Was ten składnik będzie go dyskwalifikował. Mi parafina w peelingach nie przeszkadza o ile nie mam problemu z jej zmyciem. W tym przypadku niestety problem jest. Zmycie oblepiającej kołderki wymaga użycia gąbki (w moim przypadku rękawicy do peelingu) bo sam żel jej nie ruszy i chwili czasu - co skutecznie mnie do niego zniechęca. Właściwości ścierające ma średnie. Nie jest to może najłagodniejszy zdzierak ale z pewnością nie dorównuje peelingowi kawowemu domowej roboty, który jest dla mnie niezaprzeczalnie najlepszy w dziedzinie złuszczania. Peeling jest bardzo gęsty, w czasie spłukiwania bieli wodę.
Opakowanie standardowe dla produktów tej marki ma pojemność 300 ml i kosztuje w granicach 13 zł. Z jednej strony cena jest niewielka, z drugiej peeling jest strasznie niewydajny. Po trzech aplikacjach na całe ciało zużyłam już pół opakowania.
Czy warto go kupić? Moim zdaniem nie.
A tak fajnie wygląda... Też zdecydowanie wole peeling kawowy domowej roboty.:)
OdpowiedzUsuńWolę słodkie peelingi :P
OdpowiedzUsuńJakkolwiek to brzmi :D
UsuńWygląda dobrze - konsystencja i ten kolor :) ale przekonałaś mnie, że nie jest wart kupienia :)
OdpowiedzUsuńW tym przypadku wygląd to niestety nie wszystko :<
UsuńSwego czasu uwielbiałam masło właśnie w tej wersji za zapach ♥
OdpowiedzUsuńFajny jest :D Ja miałam masło z arganem ale było tak niewydajne, że jakoś nie sięgnęłam do chwili obecnej po nie znów ;)
UsuńNieraz oglądałam kosmetyki tej firmy, ale nigdy nie kupiłam. Ten sobie daruje.
OdpowiedzUsuńJa po sporej urazie ostatnio się do nich trochę przekonuję ;))
UsuńChyba sobie go daruję.
OdpowiedzUsuńTo całkiem dobry pomysł :D
UsuńNie znam w ogóle kosmetyków GP. Ich opakowania nie przyciągają mojego wzroku w drogerii :(
OdpowiedzUsuńU mnie niestety tak ;)))
UsuńKupiłam sobie wersję z olejkiem arganowym i figą. Kiepsko, że się nie sprawdza...
OdpowiedzUsuńMam jeszcze w zapasie różę... Nic nie mów :D
UsuńNigdy nie miałam ale kiedyś kupię z tej firmy jakiś peeling. Może niekoniecznie ten ;).
OdpowiedzUsuńKolor kojarzy mi się z kiwi :)
OdpowiedzUsuńTo trochę styrane życiem kiwi :D
UsuńNie cierpię parafiny w peelingach.
OdpowiedzUsuńDopóki łatwo się zmywa - mi nie przeszkadza :)
UsuńJa się ostatnio skusiłam na peeling cukrowy z różą piżmową i zieloną herbatą, ale jeszcze go nie wypróbowałam :)
OdpowiedzUsuńTeż go mam w zapasach :))
UsuńA ja bardzo lubie peelingi cukrowe
OdpowiedzUsuńTeż je wolę :)
UsuńPomimo minusów i tak jestem zaciekawiona tym produktem. Cena jest niska dlaczego więc nie spróbować :D
OdpowiedzUsuńMoże u Ciebie sprawdzi się lepiej :) Warto też polować na promocje ja go kupiłam za 8 zł :)
UsuńA mi on bardzo podpasował mimo , że miałam z imbirem i zapach był nieciekawy.
OdpowiedzUsuńWierzę :)
UsuńWszystko byłoby ok gdyby nie problem ze zmyciem go z siebie bo trochę dłużej to zajmuje jak piszesz
OdpowiedzUsuńZgadza się, jakby nie ta klejąca warstwa byłby całkiem sympatyczny :)
UsuńMi parafina w składzie kompletnie nie przeszkadza :) nie raz chciałabym kupić jakiś peeling tej firmy ale jakoś zawsze decydowałam się na inny :P
OdpowiedzUsuń:-)
Usuńjak pisałaś o tej promo w naturze na peelingi, to poszłam i długo się zastanawiałam jaki wziąć. Nad tym też...ale wciąż ta parafina;c i dobrze sie stało, że nie kupiłam :P bo nie lubię tej tłustej powłoczki, której nie da sie zmyć ;c
OdpowiedzUsuńA co kupiłaś? :D
UsuńWłaśnie używam peelingu z różą i jestem bardzo zadowolona. Bardzo podoba mi się zapach - jest przepiękny. Co do nawilżenia to w moim przypadku jest podobne do peelingów z Perfecty więc średnie.
OdpowiedzUsuńRóżany mam w zapasie - jestem bardzo ciekawa jego zapachu :)
UsuńPołączenie solno-cukrowego peelingu brzmi bardzo zachęcająco ;))
OdpowiedzUsuńWygląda fajnie, więc może przeżyję jakoś tę parafinę w składzie.
OdpowiedzUsuńJeśli Cię taka powłoka nie denerwuje to czemu nie :)
UsuńNie lubię ostrych peelingów, więc taki "średniej" mocy jest dla mnie kuszący ;)
OdpowiedzUsuńJa się na co dzień myję peelingującą rękawicą ;) Uwielbiam mocne zdzieranie skóry ciała i twarzy ;)
UsuńNie używałam nigdy peelingu cukrowego, ale z chęcią spróbuje :)
OdpowiedzUsuń;)
UsuńMiałam tylko tyle że jakiś z różą ! I był bubelsonem ;/ nie lubię green pharmacy !!
OdpowiedzUsuńRóżany mam w zapasie... :D
UsuńA na pierwszy rzut oka to wydaje się fajny, szkoda, że parafina aż tak daje się we znaki :/
OdpowiedzUsuńNiestety...
UsuńW takim razie wiem, że będę go unikać! Nie lubię parafiny akurat w peelingach, a jeśli tu jest jeszcze problem ze zmyciem to całkiem odpada :P
OdpowiedzUsuńTak polecam zrobić :D
UsuńJa nie znoszę soli w peelingach, jestem zwolenniczką czystych cukrowców :)
OdpowiedzUsuńMi sól nie przeszkadza, byle nie po depilacji ;))
UsuńNie lubię peelingów cukrowych. Kryształki cukru z pozoru ostre na mokrej skórze za szybko się rozpuszczają.
OdpowiedzUsuńJa w ogóle mam problem ze znalezieniem peelingu lepszego niż domowy kawowy ;))
Usuńa myślałam że okaże się godny zakupu ;)
OdpowiedzUsuńNie będę ukrywać - ja też ;)
UsuńKolor ma świetny ale raczej po niego nie sięgnę ze względu na te słabe zmywanie :(
OdpowiedzUsuń:<
UsuńMam już swój ulubiony i przy nim zostaję ;-)
OdpowiedzUsuńA jaki? :D
Usuń3 razy to faktycznie mało ale po nawet 1 razie można rozpoznać bubla więc tutaj też pewnie bym się pokusiła o napisanie recenzji.Dzięki serdeczne-na pewno tego dziada nie kupie!Ja osobiście polecam peelingi z Bielendy :)
OdpowiedzUsuńMam w planach wiśniowy :-)
Usuńmiałam o innym zapachu i lubiłam, delikatny, choć szału nie było,a le jak już go miałam to nie było źle. Choć pewnie nie kupiłabym go drugi raz
OdpowiedzUsuńA jaki zapach miałaś? :)
Usuńmam peeling z tej firmy i bardzo go lubię ;)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że tak popsuli ten peeling parafina ; ( Świetny jest za to peelin cukrowo-limonkowy z Heanu, a nawet tańszy : )
OdpowiedzUsuńMówisz o tym w tubie? Dawno go nie używałam ale faktycznie miło go wspominam :)
UsuńWygląda jak rozgniecione awokado.
OdpowiedzUsuńZ tej firmy nic nie miałam.
Skoro tak nie wydajny to faktycznie
nie warto kupować.
Spojrzałam najpierw na zdjęcia i pierwsze wrażenie- super... ale po przeczytaniu, wiem już że nie warto :)
OdpowiedzUsuńJak go otworzyłam i zobaczyłam, że jest zbity też pomyślałam, że będzie szał. Ale cóż, szału nie ma :<
UsuńNie miałam jeszcze żadnego peelingu z GP, ale ta parafina i tłusta powłoczka na skórze potrafi zniechęcić do zakupu:)
OdpowiedzUsuńEwidentnie...
Usuńoboże temu efektowi z parafiną podziękuje. Jak ja nie lubię takich oblebiaczy bleeeeee
OdpowiedzUsuńwielka szkoda że zostawia tak nieprzyjemną i trudną do zmycia warstewkę...
OdpowiedzUsuńskład baaardzo przeciętny, wspomniane masło shea i zielona kawa w ilościach śladowych :/ więc nie robią nic. Szkoda
OdpowiedzUsuńNo niestety...
UsuńMam w zapasach wersję różaną, ciekawe jak mi się będzie go używać :)
OdpowiedzUsuńRóżę w zapasach mam i ja :D Mam nadzieję, że będzie lepsza ;))
Usuńnie robiłam nigdy takiego peelingi domowej roboty – a ten kawowy nie farbuje skory?
OdpowiedzUsuńNie :) Ale brudzi wannę.
UsuńNigdy nie miałam kosmetyków tej marki, ale ten peeling jakoś mnie nie kusi :P
OdpowiedzUsuńFirma ma i hity (olejek łopanowy z herbacianym, szampon z arganem) i kity - jak ten peeling :D
UsuńKurcze ten peeling mnie tak kusi, że już najchętniej pognałabym i kupiła, ale niestety u mnie w mieście go nie ma i musze czekać jeszcze tydzień i będzie mój :D
OdpowiedzUsuńObyś była bardziej z niego zadowolona niż ja ;)
UsuńMimo szczerych chęci nie jestem w stanie tego zapachu do niczego porównać ;))
OdpowiedzUsuńMuszę ten peeling przetestować :D
OdpowiedzUsuńZ Green Pharmacy miałam niewiele kosmetyków jak na razie, do tej pory byłam za to zadowolona z masła - rooibos i miód, świetne zwłaszcza na jesień. Jednak o peelingach czytam zawsze raczej negatywne opinie i się sama na nie nie skuszę :-)
OdpowiedzUsuńMasło miałam w wersji arganowej i miło wspominam - oprócz żenującej wydajności ;))
Usuń