W [TYM] poście obiecałam sobie, że sierpień upłynie u mnie pod znakiem wzmożonej pielęgnacji stóp. Czy się udało? I owszem :-)
Zmieniłam jednak delikatnie mój plan - zamiast używać kremy zamiennie najpierw przez 3 tygodnie (zaczęłam go używać jeszcze przed moim 'wyzwaniem') stosowałam krem do stóp z Lirene, później sięgnęłam po Bielende. W międzyczasie przetestowałam też peeling z Palomy i wzbogaciłam pielęgnację o kąpiele z mocznikiem, który odnalazłam w czeluściach moich komód.
Dziś o pierwszym kosmetyku, który bezsprzecznie podbił moje serce. Jutro pojawi się notka z recenzjami pozostałych produktów :)
Nigdy nie spodziewałabym się, że krem może dać tak spektakularne efekty! Produkt ten stosowałam systematycznie, codziennie, nakładając go grubą warstwą na stopy na które nakładałam skarpetki przynajmniej na godzinę (chociaż w upały nie było to łatwe ;)). Krem ten na początku zaskoczył mnie bardzo lekką, choć kremową konsystencją. Muszę przyznać, że delikatnie byłam tym faktem rozczarowana bo po kosmetyku, który producent nazywa maską spodziewałam się czegoś dużo bogatszego. No nic. Grunt to się nie zrażać. Zapach tego produktu jest charakterystyczny dla wszystkich produktów z zawartością mocznika. Pierwsze efekty w postaci mocnego nawilżenia pojawiły się już po pierwszej aplikacji, kolejne po około tygodniu. Najgrubsza warstwa naskórka zaczęła się delikatnie łuszczyć, była bardzo zmiękczona a skóra stóp widocznie zregenerowana. I ten efekt utrzymywał się także po zakończeniu mojej kuracji. Przyznam szczerze, że ten o to produkt na moich stopach dał efekty lepsze niż skarpety złuszczające Purederm. Fakt, nie były ona tak spektakularne, jednak krem skutecznie rozprawił się ze zgrubieniami co niestety nie udało się skarpetkom (złuszczenie jednej warstwy naskórka okazało się być niewystarczające). Cóż. Ja tym kremem jestem zachwycona i z pewnością w przyszłości sięgnę po kolejne tubki. Za pojemność 75 ml producent w cenie regularnej życzy sobie 18 zł co może wydawać się kwotą dosyć sporą jak za krem (dla osób które tak jak ja kupowały kremy za +/- 5 zł) jednak po pierwsze efekt wart jest więcej a po drugie można dorwać go w promocji ;) Ostatnio w Naturze kosztował 10 zł i ledwo się powstrzymałam przed zrobieniem zapasu.
Jeśli mowa o jego wydajności - opakowanie wystarczyło mi na 3 tygodnie obfitego, codziennego smarowania więc nie jest źle :)
Krem ten otrzymałam dzięki uprzejmości producenta jednak nie ma to wpływu na moje odczucia.
A jaki krem do stóp jest Waszym ulubieńcem?
heheh też jest moim hitem!! jest najlepszy!! ;)
OdpowiedzUsuńco do ceny to jest ok, bo moja mama długo stosowała apteczne kremy z 30% mocznikiem i z tego co pamiętam najtańszy kosztuje ok. 30 zł / 50 ml ;)
:))) Fakt, apteczne produkt są sporo droższe :)
UsuńDla mnie najlepszym kremem do stóp jest maść z witaminą A. U mnie efekty były widoczne już po pierwszej całonocnej 'sesji' z tą maścią :D
OdpowiedzUsuńU mnie maść z witaminą A nie dawała tak spektakularnych efektów, no i jej konsystencja ...
UsuńMi jak na razie odpowiada, konsystencja chyba zależy od producenta maści (kiedyś miałam taką która wyglądem, zapachem i konsystencją przypominała czystą wazelinę- i z tej maści akurat nie byłam zadowolona). Ale w okresie zimowym pewnie skuszę się na opisywaną przez Ciebie maskę. :)
UsuńJa gdy już sięgam po maść z wit. A to po Retimax 1500 :) Jak lubię ją na przykład zimą stosować pod oczy tak do stóp to dla mnie za duże lepiszcze ;)
Usuńszczerze mówiąc nie mam ulubieńca do stóp, gdy skończy mi się krem kupuje inny.
OdpowiedzUsuńja lubię krem z Fuss Wohl :)
OdpowiedzUsuńU mnie radę dawał ten z łojem jelenia ale nie był tak dobry jak ten :)
UsuńPolecam krem z Liren z 30% mocznikiem, śmierdzioch ale działa :D.
OdpowiedzUsuńSerio? ...
UsuńMuszę upolować Lirene, będę spoglądać na promocje :)
OdpowiedzUsuń:))
UsuńBardzo go lubiłam, ale niestety nie jestem systematyczna w smarowaniu :( A tak nawiasem, nie zniknęłam Ci przypadkiem z obserwowanych? Bo zmieniłam nazwę bloga i większości osób nie pojawiają się moje posty :(
OdpowiedzUsuńNad Cię mam ale w blogrolu mi się nie aktualizujesz :<
UsuńStaram się wybierać produkty do pielęgnacji stóp z mocznikiem, ale nie zawsze takich używam np: ostatnio smaruję kremem z dr. organic z miodu manuka i też spisuję się b. dobrze:)
OdpowiedzUsuń:))
UsuńMuszę się nim zainteresować :)
OdpowiedzUsuńWarto!
UsuńBędę na pewno polować na ten produkt! Wspaniale, że się sprawdził :)
OdpowiedzUsuńJa ostatnio lubię kremy Balea, ale musze przetestować krem lirene. Peeling paloma kusił mnie w Hebe
OdpowiedzUsuńPeelingu nie miałam :)
UsuńO, to może się zaopatrzę w ten kremik, bo jakoś jeszcze żaden nie dawał przyzwoitych efektów u mnie :D
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, że sprawdzi się u Ciebie tak samo dobrze jak u mnie :-)
UsuńBardzo dbam o swoje stopy, więc kupię na pewno :)
OdpowiedzUsuńNie znam tych kosmetyków :)
OdpowiedzUsuńZ tym kremem warto się poznać :-))
UsuńU mnie niestety używanie regularnie kremów do stóp jest ciężkim wyzwaniem ale ten wydaje się być wartym uwagi :)
OdpowiedzUsuńZnam ten ból..
UsuńNie znam ale nic nie stoi na przeszkodzie by poznać;)
OdpowiedzUsuńKiedyś chciałam go kupić a przez przypadek wzięłam 20procentowy. . I u mnie porażka, jakby siedział na tej skórze a nic nie robil;( a jeśli chodzi o ulubieńców to oczywiście co i rusz próbuje czegoś nowego, jednak bardzo przypadła mi do gustu lawendowa seria z Yves rocher:)
OdpowiedzUsuńO nie, mam go w zapasach... Mam nadzieję, że u mnie spisze się lepiej...
UsuńNie sadziłam, że okaże się być tak dobrym produktem. Muszę się za nim rozejrzeć, bo moje stopy są bardzo trudne do ujarzmienia.
OdpowiedzUsuńTo bardzo pozytywne zaskoczenie :)
UsuńNa pewno wypróbuję ten krem :)
OdpowiedzUsuńWarto :-)
UsuńNigdy nie byłam przekonana do Lirene, a tu pozytywne zaskoczenie! :)
OdpowiedzUsuń:))
UsuńJa obecnie używam kremu do stóp z Garniera i zdecydowanie polecam ! :)
OdpowiedzUsuńA jaki konkretnie? :)
UsuńPierwszy raz widzę tą maskę. Ja mam z tej serii krem i jestem zadowolona . Maska własnie trafiła na moją liste :)
OdpowiedzUsuńOd dawna mam na niego ochote, musze w koncu sie w niego zaopatrzyc ;)
OdpowiedzUsuńWarto :-)
Usuńja bardzo lubię krem z Lirene,ale nie mam ulubieńca w tym temacie
OdpowiedzUsuńUwielbiam tą kurację parafinową z Bielendy! Fantastycznie nawilża stopy i bardzo lubię jej zapach : ) Kremu z Lirene nie znam ; )
OdpowiedzUsuńU mnie duuużo lepiej sprawdził się krem z Lirene :-)
Usuńszukam i szukam czegoś do stóp, ale bezskuteczni. tą recenzją chyba zbliżyłaś mnie do mojego wyboru!:)
OdpowiedzUsuńWarto się na niego skusić :)
UsuńChętnie wypróbuję Lirene :) Mam ze stopami wiele problemów i ciągle szukam czegoś co je okiełzna ;D
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, że się u Ciebie sprawdzi :))
UsuńJa w ogóle nie mam nawyku dbania o stópki, ale lubię kremy Neutrogena. Muszę upolować kiedyś w promocji ten z Lirene, 30% zawartości mocznika na pewno da niezły efekt ;)
OdpowiedzUsuńTeż nie mam... :<
UsuńJa do stóp ostatnio wcierałam krem do rąk :)
OdpowiedzUsuń:D
UsuńMam go, ale jakoś nie przepadam za nim :/ Muszę go częściej stosować :)
OdpowiedzUsuńMuszę koniecznie go wypróbować, tylko wykończę te kremy, które obecnie stosuję :)
OdpowiedzUsuńten krem z lirene muszę kupić :)
OdpowiedzUsuńnie miała do czynienia nigdy wcześniej, ale chętnie go wypróbuję :)
OdpowiedzUsuńCo jaki czas przy uzyciu tego kremu i produktow z mocznikiem należy wykonywać peeling? Bede wdzieczna za odpowiedz. :)
OdpowiedzUsuńW zależności od potrzeb :) Raz w tygodniu myślę, że będzie optymalnie :)
Usuń