Nie przepadam za przeciętnymi kosmetykami i rzadko do nich
wracam. Żel do mycia twarzy z oczarem wirginijskim marki Biały Jeleń okazał się
być jednym z takim produktów. Uprzedzam, że może trochę sceptycznie do niego
podchodzę, bo znalazłam już swojego ulubieńca w tej dziedzinie
Po pierwsze średnio podoba mi się jego opakowanie. Nie jest
może brzydkie, ale to zupełnie nie moja estetyka. Producent w butelkę zapakował
ciut mniejszą ilość produktu niż w standardowych żelach, mianowicie 200ml.
Plusem jest korek na ‘klik’ który dozuje odpowiednią ilość produktu. A sam
kosmetyk jest dosyć wydajny, mimo swojej leisto-kisielowatej konsystencji.
Nigdy nie wymagałam cudów od produktów myjących. Mają myć i
nie robić skórze krzywdy. Ten żel jak najbardziej spełnia moje wymagania.
Delikatnie myje (ale nie jest to z pewnością głębokie oczyszczenie, które
obiecuje nam producent, ot, delikatne myjadło) i właściwie to wszystko. Nie
zauważyłam ani pozytywnego, ani negatywnego wpływu na skórę.
Produkt nie jest drogi, kosztuje w granicach 7 złotych.
Dostępność średnia – apteki, sklepu osiedlowe i Hebe o ile się nie mylę.
chętnie poczytam o faworycie :)
OdpowiedzUsuńteż rzadko wracam do przeciętniaków :)
:)
UsuńMiałam ten żel i mojego serca też nie podbił ;) Parę lat temu szukałam tych żeli wszędzie, ale były niedostępne, teraz z ich dostępnością jest już po wiele lepiej ;)) Czekam na recenzję emulsji Anida, bo widziałam, że jest dostępna w mojej ulubionej aptece.
OdpowiedzUsuńJutro się pojawi :)
UsuńTeż ich szukałam, jak już mi się udało na nie trafić to w wersji męskiej :P
Nazwa tej serii ma w sobie coś takiego, że nigdy się nawet nie zatrzymałam przy żadnym z produktów ;D
OdpowiedzUsuńOgrom ludzi sobie chwali te produkty, może warto spróbować ;)
UsuńPewnie się nie skuszę, bo ogólnie z Białego Jelenia kupuję tylko szare mydełko.
OdpowiedzUsuń