Żel w kremie | Dr Irena Eris | Cleanology | Kremowy żel do oczyszczania twarzy

Przy okazji wczorajszego, niedzielnego wpisu wspomniałam, że pora na recenzję produktu myjącego z linii Cleanology Dr Irena Eris. Jakiś czas temu (no dobra, ponad 2 lata temu, jak ten czas leci...) używałam inny kosmetyk z tej serii a mianowicie ich płyn dwufazowy, który to całkiem miło wspominam. Zagadką jest dla mnie (tak przy okazji) fakt, że w tamtym oto wpisie zarzekałam się, że 'wole micele' a na chwilę obecną wcale ich nie wolę. Mój gust demakijażowy zmienia się średnio raz na kwartał... Wracając do tematu, zapraszam na recenzję.


Tu jest jakby luksusowo. W sumie to nawet nie 'jakby'. Opakowanie tego produkt jest pięknie. Lustrzane, o szalenie przyjemnej dla oczu szacie graficznej. Całość dopełnia gustowny kartonik. Przekłada się to też (niestety) na cenę 175 ml kosztuje około 50 zł. Linia Cleanology jest linią 'perfumeryjną', szukajcie jej m.in. w Douglasie.

I tu o to w tym miejscu wspomnę Wam o gramaturze. Dopiero teraz, pisząc ten post uświadomiłam sobie, że ten żel nie posiada standardowej pojemności. Wierzcie lub nie, trzymając tą przepastną tubę w dłoniach dałabym sobie rękę uciąć (i ręki bym nie miała) że posiada on 250 ml. Szach-mat. Chociaż z drugiej strony (używając go zamiennie z innym myjadłem) był ze mną cztery miesiące.


Produkt ten posiada szalenie przyjemną, gęstą żelowo-kremową formułę. Piana jaką daje jest... kremowa. Gęsta, mimo wszystko łatwo zmywa się ze skóry. Żel należy do gatunku tych intensywniej oczyszczających przy czym ani skóry nie przesusza ani nie powoduje uczucia ściągnięcia. Skóra po umyciu jest po prostu czysta, gładka i zmatowiona. Plus.

Nie jest to jednak kosmetyk dla osób wrażliwych na zapachy. Nie zrozumcie mnie źle - pachnie super. Tak 'perfumeryjnie'. Jednak w moim odczuciu ten zapach jest drażniący i nie raz i nie osiem czułam 'świdrowanie' w nosie używając go.

Podsumowując: jest ok. Pod względem działania, wydajności, formuły nie mam do niego zastrzeżeń żadnych. Niewielki zapachowy minus sprawi jednak że ponownie po niego nie sięgnę jednak mimo wszystko uważam go za produkt wart uwagi. Szczególnie jeśli borykacie się z przetłuszczająca skórą wymagającą zmatowienia.


Komentarze

  1. Najważniejsze że nie przesusza skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc, jeszcze nie miałam nic z tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie dla mnie, nie cierpię takich "ładnie perfumowanych" produktów.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja jednak.. wole micele zawsze :D ale zelu tez uzywam, jako drugiego kroku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie ze nie przesusza i mnie podoba sie szata graficzna :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja cera wymaga zmatownia, więc to chyba produkt idealny dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie miałam jeszcze przyjemności używać produktów tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam go, jeden z lepszych

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo lubię ten produkt, mam i używam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm nigdy nie miałam, ale wygląda fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja mama go używa i jest zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam nigdy nic z tej firmy, ale obawiałabym się trochę zapachu, bo bardzo często mocne mi przeszkadzają :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ze względu na to, że nie lubię Lirene na pewno się nie poznamy

    OdpowiedzUsuń
  14. I Kogel Mogel mi się przypomniał ;)
    Z chęcią dołączam się do obserwatorów, bo pięknie tu u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty