Dzika plaża| NIVEA | protect & moisture | Balsam SPF 30 pielęgnacja i ochrona

lipca 22, 2017

Filtry do ciała. Grupa produktów po które do tej pory sięgałam raczej sporadycznie. Wiem, że ochrona przed słońcem jest ważna jednak jako, że należę do tej części osób, które raczej nie wystawiają się na słońce a dodatkowo w sezonie letnim żyją w mieście i wszelkie urlopy wykorzystują przed lub po fali upałów często temat odpuszczam. Fali upałów których szczerze nienawidzę. Zmiana jeśli mowa o filtrach u mnie zaszła (o czym w poście kolejnym) jednak dziś o balsamie, które wpadł w moje ręce z zaskoczenia, któremu to postanowiłam dać szansę i który mojego serca niestety nie zdobył. 


Estetyczna tuba wypluwa z siebie lekkie chociaż treściwe mleczko, które łatwo rozsmarować na skórze. Niestety, ma ono tę jedną wadę, która dyskwalifikuje go w moich oczach typowego mieszczucha - pozostawia na skórze wyczuwalną, trochę lepką warstwę. Która stwarza dyskomfort 'normalnego' codziennego stosowania człowieka pracującego i pomykającego dzień cały w odzieży. Aczkolwiek przytaknę producentowi - nie zaobserwowałam jej brudzenia. Wracając do komfortu. A raczej jego braku. Moim zdaniem to jeden z tych filtrów, które sprawdzą się przy leżeniu plackiem na plaży (dzikiej :D) czy przy bardziej aktywnym jednak nadal 'wypoczynku' gdy zależy Wam na ochronie i pielęgnacji. A nie spędzacie ośmiu godzin w biurze a filtr ma za zadanie zabezpieczyć skórę w drodze ;)

Balsam za to pozytywnie zaskoczył mnie jeśli mowa o nawilżaniu skóry. Moja jest sucha, nawet bardzo. Przełamałam nawet niechęć i zaczęłam używać balsamów (i innych) przynajmniej dwa razy dziennie bo powoli nie udaje mi się zapewnić jej chociażby podstawowej dawki nawilżenia przy wieczornym (jak niegdyś) smarowaniu i użycie tego produktu było szalenie miłe. Skóra była nawilżona przez całyborzydzień, szczególnie najbardziej suche partie jak łokcie, kolana czy łydki gdzie zazwyczaj kosmetyki, które miały chronić nie kojarzą mi się z tak dobrymi właściwościami (albo moja skóra zaczęła na nie inaczej reagować albo ostatnio trafiam na same świetne produkty :D)

Wczytanie się w etykietę niesie nam bardzo istotną informacje. Balsam ten ma nam starczyć na ok. 6 aplikacji. Szalenie mnie to cieszy - w końcu ktoś zwraca uwagę, że żeby zapewnić sobie prawidłową ochronę zgodnie z oznaczeniem na butli kosmetyku na ciało trzeba nałożyć dużo. O czym część użytkowników nie pamięta. I do czego część się nie stosuję (jak ja ;)).

Podsumowując. Nie jest to kosmetyk do użytku 'codziennego' i pewnie oddam go w lepsze ręce, które będą miały możliwość przetestowania jego właściwości w warunkach bardziej wymagających. Przy moim trybie życia pozostaję przy innym, sprawdzonym rozwiązaniu :)


You Might Also Like

8 komentarze

  1. Rzeczywiście pierwszy raz spotykam się z informacją na opakowaniu o 6 aplikacjach. A ile osób "jedzie" na jednym balsamie nawet i dwa sezony :D No cóż, w tym ja :p
    Ale za tydzień jedziemy nad morze z rodziną i mam ambitny plan czesto nas smarować (oby tylko słońce było!)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może będę miała okazję i ja tez przetestuję ten balsam, zobaczymy :) bo jestem ciekawa jego skuteczności

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie raczej Nivea teraz tak bardzo nie kusi, bo swoim działaniem oczarowały mnie filtry z Bielendy :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja rodzinka zabrała go ze sobą na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie z Nivea coś produkty do opalania uczulają.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam nigdy produktów do opalania z Nivea :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mi się miło zrobiło, że Nivea zwróciła uwagę na odpowiednie dawki. Dla mnie też za ciężki :) Polecam emulsję Lirene :)

    OdpowiedzUsuń