Obsługiwane przez usługę Blogger.

TOŁPA by Mariusz Przybylski | CLEAN | balsam-olejek do demakijażu twarzy

by - kwietnia 20, 2015

Z Tołpą przez długi czas było mi nie po drodze. Nie, że produkty tej rodzimej marki mnie nie kusiły - bo kusiły. Ale ceny regularne niekoniecznie zachęcały mnie do moich ulubionych - szybkich i spontanicznych - zakupów. Zmieniło się to to odkryłam Tołpowe promocje. Przepadłam. A kosmetyki tej marki zagościły u mnie na dobre. Dziś o pewnym maleństwie, które przytuliłam przy okazji moich ostatnich zakupów na ich stronie internetowej.


Produkt ten pochodzi z linii by Mariusz Przybylski. Kim jest ów Mariusz musiałam wyguglać (projektant, kto by pomyślał) i w sumie trochę mnie dziwi tego typu współpraca. Mająca nadać kosmetykom prestiżu i aspiracji do konkurowania (również cenowo) z produktami z wyższej półki. No nie wiem. Za to jej efekt (wizualny) uważam za naprawdę udany. Opakowanie kosmetyku jest po prostu ładne. Jednocześnie niezbyt funkcjonalne bo do lejącej konsystencji dużo bardziej pasowało by opakowanie z pompką. Pełnowymiarowe opakowanie również pozbawione jest tego udogodnienia. Jednocześnie jakość czyli ta odlepiająca się naklejka też mnie odrobinę irytuje przy całej tej wysokopółkowej otoczce.

Najciekawsza w tym kosmetyku wydaje mi się być jego formuła. Bo słyszałyście wcześniej o balsamie-olejku do demakijażu? Ja nie. Chociaż po Tołpowych kokonach i blaskach nie jest to coś, czego bym się nie podziewała ;) Produkt ten jest rzadką, lejącą emulsją w kolorze białym. Pod wpływem masażu na skórze faktycznie robi się oleista. Jednak nadal zachowuje swoją lekkość. Bardzo łatwo zmywa się wodą. Pozostawia na skórze uczucie komfortu bez wyczuwalnej warstewki. Jest skuteczna - radzi sobie z typowym makijażem przy użyciu bazy, podkładu i pudru.

Minusem jest jej funkcjonalność. Jest to produkt dedykowany wyłącznie do demakijażu skóry twarzy. Mi to niekoniecznie wadzi bo zazwyczaj używam do oczu i do twarzy odrębnych kosmetyków, jednak jeśli ktoś nie lubi się bawić i robi wszystko za jednym zamachem raczej się na ten produkt nie skusi. O tym, że nie można jej używać do oczu przeczytałam na etykiecie, jednak któregoś dnia wieczorne zmęczenie zamroczyło mnie na tyle, że użyłam go również do oczu. Balsam ten szybko mnie otrzeźwił (nie żebym piła bo na stare lata zostałam prawie-abstynentem) koszmarnym pieczeniem i zaczerwienieniem oczu, które przez długie minuty nie chciało zelżeć mimo płukania oczu strumieniem zimnej wody. Trudno mi traktować to jako wadę kosmetyku, który posiada wyraźne zalecenie by oczy omijać ale warto o tym wspomnieć ku przestrodze.

Trudno mi silić się na jakieś konkretne podsumowania. 50 złotych za 125 ml (13zł/30ml) produktu do demakijażu twarzy to nie moja półka cenowa i nie zamierzam inwestować w kolejne opakowanie nawet gdy taki produkt nie rujnuje mojego portfela. Znam ogrom produktów o podobnej skuteczności w mniej wygórowanych cenach. Warto nadmienić, że ten balsam nie jest szczególnie wydajny i ze względu na płynną konsystencję i swoje opakowanie dosyć łatwo wylewa się w sporych ilościach na dłoń. Nie zmienia to faktu, że sama formuła jest dosyć ciekawa a dostępność w wersji mini zachęca do testów.








You May Also Like

59 komentarze

Czego szukasz?