Są produkty do których napisania recenzji nie mogę się zabrać. Ten jest jednym z nich. Dlaczego? Nie wiem. Mam wyrobioną na jego temat opinię od dawna, sam olejek już parę razy na blogu się przewinął a nadal nie doczekał się zasłużonego, odrębnego postu. Czas to zmienić.
Olejek ten zapakowany jest w wygodną i trwałą plastikową butelkę z wygodną pompką, która aplikuje ilość produktu w sam raz na jedną aplikację (na moje średniej długości włosy). Olejek posiada przeźroczystą butlę, intensywny żółto-pomarańczowy odcień to zasługa zawartości.
Zawartość ma też przepiękny zapach. Typowo orientalny, nie duszący. Pozostaje dosyć długo na włosach. Olejek ten jest stosunkowo bogaty jeśli mowa o jego konsystencji. Jednak wrażenie ciężkości dają tu silikony, nie jest przesadnie tłusty. Mimo, że nie jest to lekki produkt nie obciąża on włosów. A włosy mam bardzo cienkie i na obciążanie podatne. W porównaniu do kuracji z olejkiem arganowym Mariona nie muszę go też reaplikować (co bywało upierdliwe).
Jeśli mowa o działaniu nie mogę narzekać. Stosuję go na suche włosy po umyciu. To dobry produkt do zabezpieczania końców. Dodatkowo wyraźnie wygładza i nabłyszcza włosy. Ułatwia ich rozczesanie. Aplikuję go wyłącznie na końcówki (od ucha w dół).
Ale oprócz typowej funkcji wykończeniowej na suche lub mokre włosy producent zaleca używanie tego produktu również przed myciem (olejowanie?). Nie do końca byłam (i jestem nadal) do tego przekonana ze względu na skład kosmetyku. Faktycznie znajdziemy oleje (słonecznik i argan) ale główne skrzypce grają sylikony, które większych właściwości pielęgnacyjnych nie posiadają. Chociaż nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała. I efekty były... całkiem przyjemne. Olejek dobrze się spłukał (włosy nie były tłuste) zapewniając wygładzenie i blask. Tylko sama nie wiem ile w tym działania olei a ile pozostałości po oblepiaczach.
Produkt ten kosztuje 15 zł za 100 ml. Taka pojemność w przypadku kosmetyków, których używamy w minimalnych ilościach jest nie do zużycia i osobiście zadowolona byłabym, gdyby dostępne były mniejsze pojemności (nie ciepię gdy coś się marnuje). Nie zmienia to jednak faktu, że stosunek ceny do jakości jest jak najbardziej w porządku i śmiało mogę Wam ten olejek polecić.
Znacie, lubicie?

Nigdy nie miałam olejku z Isany, ale bardzo lubię z niej zmwacz do paznokci i pianki oraz żele do depilacji :) Mogłabym Cię prosić o kliknięcie w linki w tym poście http://mycrazycosmeticsworld.blogspot.com/2015/04/kilka-ciekawych-rzeczy-z-sheinside.html i napisanie o tym w komentarzu pod nim? :) dzięki temu możliwe, że uda mi się uzyskać współpracę z pewną firmą. Zajmie to chwile a dla mnie znaczy wiele :) Z góry dziękuję! :*
OdpowiedzUsuńKonsystencją przypomina mi olejek z Syoss, tamten bardzo lubiłam więc i ten pewnie by mi się sprawdził:)
OdpowiedzUsuńOd Syossa trzymam się raczej z daleka ale bardzo bardzo bardzo lubię ich lakier do włosów :D
UsuńNawet nie wiedziałam że Isana ma takie olejki do włosów ;)
OdpowiedzUsuńMa, jeden :)
UsuńHeh, firmę Isana znam nie od dziś, a o tym olejku nie słyszałam. Muszę go wypróbować, lubię tego typu produkty :)
OdpowiedzUsuńIsana to taki klasyk, szkoda, że wycofali odżywkę z babassu :<
UsuńJeszcze go nie miałam,ale to już kolejna pozytywna opinia na jego temat, jaką czytam. Faktycznie cena bardzo adekwatna do ilości. Ja mam Mariona 7 efektów i od roku nie potrafię go zużyć.
OdpowiedzUsuńWcale się nie dziwię, że wszyscy go chwalą ;)
Usuńja mam tyle olejkow ze az mi niedobrze na sama mysl;)
OdpowiedzUsuńJa mam jeszcze Joannę ale muszę go oddać w inne ręce ;))
UsuńMam ten olejek i zgadzam się, że ciężko go zużyć. Zabezpieczam nim końcówki włosów, a i zapach ma całkiem przyjemny :)
OdpowiedzUsuńZapach uwieeelbiam :)
UsuńJeszcze go nie miałam ;/
OdpowiedzUsuńWiesz, nic straconego ;))
UsuńNie stosowałam, ale mam inne produkty które muszę zużywać do włosów.
OdpowiedzUsuńJa nawet nie wiedziałam, że Isana produkuje olejki do włosów :) Chętnie kupię przy najbliższej okazji :)
OdpowiedzUsuńMają ten jeden, jedyny :)
UsuńDo włosów nie kupuję olejków, używam tego co mam w kuchni, obecnie od czasu do czasu sięgam po olej lniany.
OdpowiedzUsuńTo typowy silikonowy 'oblepiacz', niekoniecznie zastąpi typowy olej :)
Usuńjakoś mnie nie przekonuje do siebie ;)
OdpowiedzUsuńCzemu?
UsuńUżywam go już dobre.. pół roku? I nawet połowy nie zużyłam. :o
OdpowiedzUsuńJa chyba jeszcze dłużej... ;))
Usuńnie znam, ale chętnie bym poznała :)
OdpowiedzUsuń:)
Usuńno ja też bym nie używała do olejowania, ale na końcówki spoko, może kiedyś się skuszę, jak wykończę serum z avonu :)
OdpowiedzUsuńZielone? Kiedyś używałam go non stop :)
UsuńNiestety nie dla moich włosów:(
OdpowiedzUsuń:)
UsuńJa jakoś nie dokońca darze go sympatią... Puszy mi włosy. Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńUuu... u mnie na szczęście nic niedobrego się nie dzieje.
Usuńmuszę go wypróbować :) moje włosy bez tego typu produktów nie potrafią żyć :)
OdpowiedzUsuńUrok sianka ;))
Usuńpóki co mam zapasa olejków i muszę to zużyć ;)
OdpowiedzUsuńPewnie :)
UsuńMam i bardzo go lubię ;)
OdpowiedzUsuńWcale się nie dziwięęę :D
UsuńNie używałam jeszcze, mam dwa olejki i aż o jeden za dużo ;))
OdpowiedzUsuńTrudno się nie zgodzić :)
UsuńChciałam go kupić, ale ostatnio go nie mogłam znaleźć :)
OdpowiedzUsuńWidziałam je ostatnio w swoim Rossmanie więc na pewno jest jeszcze w sprzedaży :)
UsuńMuszę na niego w przyszłości zwrócić uwagę. :)
OdpowiedzUsuńJeśli będziesz potrzebować tego typu produktów to polecam :))
Usuńnie próbowałam go jeszcze :) Ciekawy jest, tym bardziej ze względu na cenę :)
OdpowiedzUsuńCena i wielka pojemność to niewątpliwe plusy :)
UsuńMuszę go kupić!
OdpowiedzUsuń:)
UsuńJa mam teraz chęć na jakąś maskę ale najpierw zapasyyy ;))
OdpowiedzUsuńczytałam juz recenzję o tym olejku i coraz bardziej kusi, żeby go kupić :)
OdpowiedzUsuńDzisiaj kupiłam olejek, jestem ciekawa jak sprawdzi się na moich włoskach :)
OdpowiedzUsuń