Najwyższa pora powrócić do tematyki bloga - zapraszam Was dziś na recenzję smarowidła do ciała Bani Agafii.
Masło zapakowane jest w wygodny słoik wykonany z plastiku. Dodatkowo posiada plastikowe zabezpieczenie (zamiast sreberka jak podejrzewam). Szata graficzna opakowania spójna jest dla innych produktów jakie oferuje nam Bania Agafii. Produkt ten ma wspaniałą, gęstą i bogatą konsystencje. W końcu kupując masło dostaję masło - a nie balsam. Przyjemnie się rozsmarowuje jednak gdy nałożymy je na zbyt wilgotną skórę lubi się lekko mazać. Nie jest to dla mnie jednak większym problemem. Masło nie jest lepiące czy tłuste. Dosyć szybko się wchłania jednak pozostawia na skórze wyczuwalną ale bardzo przyjemną warstwę. Delikatnie brudzi obrania jeśli nałożymy je bezpośrednio po obfitym posmarowaniu ciała - lepiej odczekać chociaż pół minuty żeby nie zetrzeć go ze skóry.
Zadaniem masła jest odżywienie i regeneracja. Czy sprostało obietnicom producenta? Tak. Faktycznie jest to produkt nawilżający i odżywczy. Idealny do codziennego użytku na suchej (jak obecnie moja) być może nawet do bardzo suchej skóry. Jednak nie jest to kosmetyk, który jest nie do zastąpienia.
Jednak mimo wszystko uważam to masło za odkrycie poprzedniego roku. Bo oprócz konsystencji (uwielbiam!) i działania zachwycił mnie również jego zapach. Nie pachnie on jak gałka muszkatołowa. I muszę przyznać, że blisko trzy tygodnie zajęło mi zidentyfikowanie zapachu bo wiedziałam, że skądś go znam ;) Na początku obstawiałam na lody pistacjowe Grycana ale to nie to. Koniec końców mnie olśniło: to masło pachnie identycznie Mullermilch pistacja-kokos *-* Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam. Na pewno jeszcze kiedyś u mnie zagości ale póki co kupiłam dwa kolejne warianty maseł Bani Agafii czyli pomarańczowe i amarantowe ;) Przy codziennym, obfitym wieczornym użytkowaniu wystarczyło mi na pełny miesiąc. Do kupienia w sklepach z produktami rosyjskimi (ja wierna jestem Skarbom Syberii) za +/- 15 złotych.

Wygląda bardzo kusząco! Muszę kiedyś wypróbować to masełko!
OdpowiedzUsuńWarto :-)
UsuńRosyjskie kosmetyki bardzo mnie kuszą i kiedyś cos sobie od nich zakupie
OdpowiedzUsuńMają parę naprawdę udanych pozycji :))
UsuńCiekawy produkt :D
OdpowiedzUsuńOwszem :)
UsuńCena calkiem ok jak na takie super działanie.
OdpowiedzUsuńNo pewnie, 15 zł to cena jak na masło bardzo miła ;))
Usuńoj,lubimy rosyjskie kosmetyki, lubimy :3
OdpowiedzUsuń:D
UsuńKusi. Własnie w drodze do mnie moje pierwsze zamowienie z rosyjskimi kosmetykami, załuję, ze nie chwyciłam tego masła...
OdpowiedzUsuńA co ciekawego przygarnęłaś? :D
UsuńCiekawe. śledzę z ciekawością recenzje tych kosmetyków.
OdpowiedzUsuń:)
UsuńJeżeli pachnie tak jak piszesz też bym je pokochała.. <3
OdpowiedzUsuńBosko pachnie *-*
UsuńPrzyznaję się że lekko pojechałam (usprawiedliwiam się że w zeszłym roku byłam grzeczna :-) ), odkryłam że moja apteka ma pełną ofertę kosmetyków rosyjskich i skończyłam z 3 masłam, dwoma maskami do włosów i serum na prost włosów. Wszystkie pachną obłędnie.
OdpowiedzUsuńZ tego co piszesz bardzo by mi się spodobał - może następnym razem.
Serum na porost też mam :D
UsuńWiem, odnalazłam w którymś poście :-P Mam Orientanę, to i zastanawiam się nad olejem łopianowym (ale chyba sobie na razie odpuszczę bo co za dużo to niezdrowo)
UsuńMam w posiadaniu pomarańczowe ale jeszcze nie używałam:) ale jak dla mnie pomarańczami nie pachnie :)
OdpowiedzUsuńZielskiem pachnie ;)) A amarantowe jak cukierki *-*
UsuńFajny produkt, muszę kiedyś wypróbować:)♥
OdpowiedzUsuńKoniecznie :D
UsuńO Boże to muszę go mieć, skoro tak pachnie :D
OdpowiedzUsuńWartooo :)
UsuńUwielbiam wszelkie mazidła, więc i to może kiedyś wypróbuję :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńJa się bezwzględnie zakochałam w tym masełku.Również je recenzowałam u siebie. Kocham je za wszystko,a szczególnie za nawilżenie i zapach. Trafiło do moich odkryć kosmetycznych roku 2014 :)
OdpowiedzUsuńGdybym robiła ulubieńców to w dziedzinie smarowideł pojawiło by się obok masła Anidy i kremu-masła Pharmaceris :-)
UsuńUwielbiam mullermilch! ;) generalnie wolę bananowe, ale pistacja-kokos jest zaraz na drugim miejscu. Chyba wypróbuję to masło ;)
OdpowiedzUsuńJa Mullery lubię wszystkie ale raz na jakiś czas bo jednak są ciut za słodkie :)
Usuńmaseł to mam chyba z 20 w domku, więc na to się na razie nie skusze
OdpowiedzUsuńDobra jesteś ;D
UsuńPodoba mi się, szkoda tylko, że nie mogę sobie wyrobić nawyku kremowania ciała... jestem po prostu zbyt leniwa :(
OdpowiedzUsuńJa na szczęście nie mam z tym problemu :)
UsuńBalsamów mam .... ale jakoś wolno mi z chodzi z ich zużyciem ; (
OdpowiedzUsuńJa tak średnio zużywam jedno smarowidło na miesiąc :)
Usuńmuszę wypróbować jak zmniejszę swoje zapasy :)
OdpowiedzUsuńWarto :)
Usuńz wielką chęcią bym wypróbowała
OdpowiedzUsuń:)
UsuńNiezła bania!:)
OdpowiedzUsuńO tak :D
UsuńWypróbowałabym, ale pomarańczowe :)
OdpowiedzUsuńNie pachnie niestety pomarańczami ;)))
UsuńSzkoda :/
UsuńWygląda bardzo fajnie. . A zapach musi być super☺
OdpowiedzUsuńMa *-*
UsuńKuszące przyznam :)
OdpowiedzUsuńMa super kolor, chętnie bym się nim posmarowała :3
OdpowiedzUsuń:D
UsuńCzuję się zachęcona do zakupu! :D
OdpowiedzUsuńKupuj :D
UsuńZapach kusi :)
OdpowiedzUsuńnie chciałam go kupować bo obawiałam się zapachu gałki mszkatołowej, ale teraz jak wiem, że to nie taki zapach mam na nie ochotę :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńNa pewno je kupię :) Wcześniej miałam wersję amarantową, też jest warte zakupu :)
OdpowiedzUsuńChyba niedługo ją sobie otworzę :D
Usuńchciałabym kiedyś wypróbować kosmetyki tej marki ;) kuszą mnie od dawna
OdpowiedzUsuńSkoro jego zapach jest taki zniewalający, a działanie - dobre to muszę w przyszłości się na nie skusić ;>
OdpowiedzUsuńmusi pięknie pachnieć :):)
OdpowiedzUsuńNa razie nie potrzebuję takiego produktu, ale na pewno będę o nim pamiętać ;)
OdpowiedzUsuńbrzmi kusząco, zwłaszcza opis zapachu przypadł mi do gustu :)
OdpowiedzUsuńJa również często stosuję kosmetyki z tej serii. Najczęściej zaopatruję się w sklepie http://bioema.pl/ . Tam mają dużo ciekawych propozycji i za całkiem przyzwoite pieniądze.Polecam:)
OdpowiedzUsuń