Nie jestem fanką Avonu. Nigdy nie byłam i pewnie nigdy nie będę. Aczkolwiek po kilkuletniej przerwie z tą firmą skusiłam na dwa zamówienia z katalogów.
Dziś, kilka słów o produkcie, który w całym katalogu kusił mnie najbardziej a więc Odżywczej kuracji z marokańskim olejkiem arganowym z Advence Techniques.
Produkt ten kupiłam w ciemno, nie weryfikując składu czy opinii na jego temat. Spodziewałam się silikonowej bomby z odrobiną oleju gdzieś na koncie składu. I właśnie to dostałam.
Olej arganowy znajduje się na dziesiątym miejscu w składzie. Substancja zapachowa znajduje się na piątym - to chyba wiele wyjaśnia.
Sam kosmetyk zapakowany jest w estetyczne szklane opakowanie z pompką. Z pewnością je sobie pozostawię gdy się skończy - na szczęście już niedługo. Kolor płynu jest złoto-żółty, jak prawdziwy olej, chyba dla zmylenia przeciwnika.
Kuracja ta nie działa na moje włosy praktycznie w ogóle. Chociaż nazywanie tego produktu 'kuracją' jest bardzo przesadzone. To raczej produkt do zabezpieczania końcówek. Na początku bałam się obciążenia więc używałam skromne pół pompki - zero efektu. Teraz nakładam dwie pompki (włosy lekko za ramiona) na końce i zauważam lekkie wygładzenie włosów. Plusem jest to, że nie obciąża.
Czy kupię ponownie?
Z pewnością nie. Zwykły jedwab w moim przypadku sprawdza się dużo lepiej.
dobrze wiedziec co o nim myslisz:P
OdpowiedzUsuńMi się świetnie sprawdza na zabezpieczanie końcówek... ale mniej obciąża włosy niz syoss czy glisskur
OdpowiedzUsuńWłosy włosom nierówne :)
UsuńJa jakoś nie jestem przekonana do produktów do włosów z Avonu i tak samo z Oriflamu
OdpowiedzUsuńJa właśnie myslałam nad jego kupnem . Ale chyba zrezygnuję .
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem nie warto :)
UsuńDobrze wiedzieć, bo czaiłam się na to. Moje zakupy z Avonu robie 1-2x w roku :) Ogólnie jestem zadowolona z zakupów, zwykle kupuję sprawdzone kosmetyki.
OdpowiedzUsuńDobrze, że do Ciebie wpadłam, bo postawiłam przy nim znak zapytania...
OdpowiedzUsuń