sobota, 20 maja 2017

Owoce i witaminy :D| LIRENE | C+Dpro Vitamin Energy | żel myjąco-energetyzujący, skoncentowane StimuSerum, nawilżający krem-żel

Dziś o trio kosmetyków marki Lirene. Trio wobec którego trudno nie mieć sporych oczekiwań patrząc na bardzo zachęcające obietnice producenta. Jak wypadło? Całkiem nieźle ale nie obędzie się bez delikatnych zastrzeżeń.



Skóra potrzebuje stymulacji – wsparcia energetycznego i dlatego Ekspertki Laboratorium Naukowego Lirene stworzyły innowacyjne rozwiązanie – kosmetyki C+Dpro Vitamin Energy, zawierające unikalny potrójny kompleks witaminowy:
• Wit. Duo C – hybrydowe połączenie dwóch form witaminy C
1. Aktywna forma lipofilowa, zapewniająca doskonałe wchłanianie. Działa odmładzająco, rozświetla cerę i chroni DNA komórek skóry, niwelując negatywne skutki promieniowania UV.
2. Stabilna witamina C zamknięta w liposomach. Dociera do głębokich warstw skóry, stymulując syntezę kolagenu.
• Wit D pro – stymuluje syntezę receptora witaminy D, likwiduje skutki jej niedoboru w skórze, wzmacnia barierę naskórkową i utrzymuje odpowiedni stopień nawilżenia.
• Witamina E – znana i ceniona „witamina młodości”. Skutecznie walczy z oznakami starzenia oraz działa stabilizująco na witaminę C /klik/


LIRENE C+D PRO VITAMIN ENERGY ŻEL MYJĄCO-ENERGETYZUJĄCY (15,5 zł)

Dorabianie ideologii do kosmetyków myjących niby jest śmieszne, z drugiej strony w moim przypadku łagodne i skuteczne mycie jest kluczem do udanej pielęgnacji. Ten żel mnie nie zawiódł. 

Posiada on szalenie przyjemną, bardzo gęstą i treściwą żelową formułę, która po kontakcie w wodą zapewnia całe morze piany. W teorii wolę te mniej (lub wcale) pieniące się kosmetyki jednak jestem w stanie zrobić wyjątek dla kosmetyków o pianie gęstej i zbitej jednocześnie łatwej do zmycia ze skóry. I tu tak właśnie jest. 

Właściwości oczyszczające są na wysokim poziomie. Połączone są jednak z dużą łagodnością. Czego się nie spodziewałam. Bałam się o ściągniecie czy przesuszenie jednak nic takiego nie wystąpiło. Ba, żel ten nawet nie podrażnia mi oczu co jest moją sporą bolączką.

Opakowanie jest estetyczne, funkcjonalne a zapach... bomba. Jest intensywny, słodki, kojarzy się ze świeżo wyciśniętym sokiem bez męczącej mnie typowo kosmetycznej nuty.

♡♡♡♡♡♡

LIRENE C+D PRO VITAMIN ENERGY SKONCENTROWANE STIMUSERUM (27 zł)

To chyba najciekawszy produkt w pokazanych tutaj. Posiada przyjemną, ciężką (szklaną!) flaszkę z wygodną pompką. Ze względu na intensywny kolor i małe kapsułki w środku (jak w przypadku wszystkich produktów) pomijając wariant pielęgnacyjny... po prostu cieszy oko. Konsystencja jednak nie do końca zachwyca. Serum jest teoretycznie lekkie i żelowe w praktyce lepi się. Jeżeli używacie tego typu kosmetyki solo raczej nie będziecie zachwycone jednak jeśli nałożycie po nim (nawet klejący ;)) krem lepkość mija już w chwili aplikacji. 

Skład. Ogrom ekstraktów plus stabilna postać witaminy C. Tutaj się przyczepię - informacji o stężeniu brak. Serum bazuje też na alkoholu przez co początkowo podchodziłam do niego ze sporą dozą nieufności. O dziwo, niesłusznie. Bo jak zazwyczaj alkohol w kosmetykach sieje u mnie spustoszenie (przesuszenie, podrażnienia, powstawanie niedoskonałości) tak tu nic niedobrego się nie wydarzyło.

Właściwości. Po 1,5 miesiąca codziennego stosowania na skórę twarzy nie mogę powiedzieć o tym kosmetyku złego słowa. Skóra jest gładka, napięta i promienna. A serum wzmacnia właściwości nawilżające kosmetyków nałożonych na nie. Nie zaobserwowałam jednak znaczącej poprawy kolorytu na co nieśmiało liczyłam :( 

♡♡♡♡♡♡

LIRENE C+D PRO VITAMIN ENERGY NAWILŻAJĄCY KREM-ŻEL (24,5 zł)

Ha, pora na produkt na który liczyłam najbardziej a okazał się być najsłabszym z całej trójki. Dlaczego na niego liczyłam? Bo mam dobre doświadczenia z kremami tej marki. A tutaj coś nie zagrało.

Krem ten zalecany jest do stosowania rano i wieczorem. W pielęgnacji porannej zupełnie się u mnie nie sprawdził - niby żelowa konsystencja powinna dać radę na mojej (niby) mieszanej skórze jednak no, nie dała. Właściwości nawilżające okazały się być niewystarczające, żel się klei więc aplikacja podkładu do najprzyjemniejszych nie należy a i skóra w ciągu dnia zaczyna się błyszczeć podejrzanie szybko. Po paru próbach wróciłam do kremu-musu z linii Bio Nawilżenie, który sprawdza się u mnie świetnie a to oto cudo zostawiłam sobie do użytku wieczornego.

W połączeniu z serum daje radę. Lepkość serum i kremu sprawia, że jedna warstwa przytula się ;) do drugiej i szybko nieprzyjemne wrażenie klejenia się znika. Czy ten krem zyskuje na właściwościach pielęgnacyjnych? No... tak niekoniecznie. I mam wrażenie, że całą robotę w tym duecie odwala StimuSerum. 

Trudno mi tu szukać jakichś szczególnych pozytywów - fakt, krem nie przesusza (bo i takie historie się zdarzają) i nie podrażnia skóry (chociaż mam nieodparte wrażenie, że skóra okolic skrzydełek nosa jakoś tak niekoniecznie reaguje na niego z entuzjazmem). Z drugiej strony nie robi też większej krzywdy - nie zaobserwowałam pogorszenia stanu skóry. Mimo wszystko jakoś nie pałam do niego większą miłością i istnieje spore prawdopodobieństwo, że zużyję go do stóp albo oddam w lepsze ręce - a nuż tylko ja tak wybrzydzam ;)


Jestem ciekawa Waszych doświadczeń z tą serią :)

10 komentarzy:

  1. U mnie z kolei najlepiej sprawdził się ten żel-krem, choć mam skórę suchą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo zachęcające te kosmetyki, chociaż taka energetyzująca seria od Garniera mnie uczulała :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Póki co jest u mnie ok, nadal testuję. Krem muszę przyznać że u mnie nie świeci się bardzo w dzień i to mnie cieszy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kupiłam dzisiaj ten zel do mycia buzki i mam nadzieje ze sprawdzi się różnie dobrze jak u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam jeszcze nic z tej serii, a żel wydaje mi się najfajniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ten krem ciekawił mnie najbardziej ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam nic z tej serii, ale jakoś mnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam też na innych blogach, że to serum z całej linii jest najlepsze. Widziałam ostatnio też nową linię Fiji i ponoć zapach również obłędny

    OdpowiedzUsuń
  9. chciałam kupić coś z tej serii, ale alkoholu nie przeboleję :/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 KOSMETYKOHOLICZKA , Blogger