sobota, 11 lutego 2017

Rosną w siłę | VIANEK | Normalizujący tonik-wcierka do skóry głowy

Joybox często czyta mi w myślach. Tak było, gdy w jednym z ich pudełek pojawiły się dwa produkty marki Vianek. Pierwszym z nich był olejek do włosów z serii odżywczej (którą kocham ze względu na zapach), drugim tytułowy tonik-wcierka. Na który miałam chęć już od jakiegoś czasu. Mam. Używam. A raczej niemal go kończę. I mam na jego temat bardzo pozytywne zdanie.


Zacznę od opakowania. Za opakowaniami Vianka (kto śledzi bloga ten wie) przepadam. Uwielbiam ich szatę graficzną i za każdym razem ją chwalę. Tonik-wcierka zapakowany jest w pękatą butlę z atomizerem, mieści w sobie 150 ml produktu i kosztuje w okolicach 18 zł.

Wspomnę jednak, że mimo początkowej sympatii do wygodnego sprayu szybko przelałam zawartość do innej butelki. Z bardzo prozaicznej przyczyny. Mgiełka Vianka to faktycznie mgiełka, niezwykle lekka, lecąca wszędzie tylko... nie na skórę głowy. Tego typu atomizer świetnie nadał by się do toniku do twarzy czy odżywki do włosów jednak mnie, patrząc na zastosowanie tego kosmetyku, niestety zawiódł.


Płyn posiada niezwykle okropną dla oczu burą barwę przypominającą brudną wodę. I wcale nie dziwię się producentowi, że ukrył go w nieprzeźroczystym opakowaniu. Ale wiecie, to tylko szczegół ;) Podobnie jak jego zapach. Jak coś ma działać może i dla mnie śmierdzieć zielskiem o ile zapach będzie ulotny i tak też jest w tym przypadku.




*****

Działanie normalizujące. Mamy problem. Ponieważ absolutnie nie jestem w stanie Wam powiedzieć jak ten produkt wpływa na tłustą skórę głowy. Bo takowej nie posiadam. Na dodatek myję głowę codziennie więc nie jestem w stanie zweryfikować czy ta mgiełka jest w stanie wydłużyć świeżość włosów. Jednak śmiało mogę nakładać ją na skórę bezpośrednio po myciu bez obaw o przyklap ;) Warto wspomnieć, że jest to kosmetyk o świetnym działaniu kojącym, dzięki czemu po jego użyciu wyczuwam duży komfort.


O ile na temat działania normalizującego wypowiedzieć się nie mogę tak dane było mi odkryć pozostałe zalety tej wcierki. Najważniejsza - pobudzenie porostu. Nie mierzę swoich włosów jednak te ruszyły. I mam nieodparte wrażenie że rosną jak szalone. Widzę to szczególnie przy pasmach okalających twarz. Jak stały w miejscu tak na chwilę obecną są one najnormalniej w świecie dłuższe a tempo ich wzrostu jest zdecydowanie szybsze niż zazwyczaj. I zauważyłam to nie tylko ja.

Jeśli mowa o wzmocnieniu włosów nie do końca jestem się w stanie do tego odnieść. Tegoroczny sezon jesienno-zimowy jest dla moich kłaków na tyle łaskawy, że nie zaobserwowałam ich wzmożonego wypadania. Ale... przed przed przygodą z wiankiem stosowałam wodę brzozową z Isany więc cały czas w tym temacie działam. Aczkolwiek - jak mi włosy nie wypadały tak nie wypadają dalej.

Nie obyło się też bez wysypu baby hair. Ok, tutaj spodziewałam się ciut bardziej spektakularnych efektów po przeczytaniu postu Agnieszki (na której bloga zresztą serdecznie Was zapraszam). U mnie aż tak widocznego efektu niestety nie ma jednak widzę sterczące antenki zewsząd więc wiedzcie, że coś się dzieje ;)

Tak wygląda zawartość ;)

Podsumowując - jestem bardzo na tak. Tak bardzo bardzo. Póki co dobijam dna w tejże butli i pewnie zrobię sobie od tego cuda przerwę wychodząc z założenia, że co za dużo to nie zdrowo. Jednak zdecydowanie jest to kosmetyk po który sięgnę ponownie.

28 komentarzy:

  1. Słyszałam wiele dobrego o tym produkcie :) chodź osobiście jestem wierna wcierce Jantar

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę spróbować! Muszę trochę skrócić włosy a nie widzi mi się mieć krótszw 😁😂 właśnie dla tego produktu chciałam tamte pudełko, ale ostatecznie go nie kupiłam..

    OdpowiedzUsuń
  3. brzmi ciekawie, ale ja pewnie bym była za leniwa do używania :) a produkty vianka bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ten tonik i także sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz słyszę o tym produkcie :) Jak tylko wykończę Radical to sięgnę po tę wcierkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radical kiedyś był moim ulubieńcem... dopóki nie dostałam od niego łupieżu :D

      Usuń
  6. Moja skóra głowy mocno się przetłuszcza, więc byłabym dobrym obiektem testów w tym zakresie :) Jestem ciekawa, jak by się sprawdziła ta wcierka u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno w przyszłości się na niego skuszę ;)
    W mojej pielęgnacji włosów nie mogę zapominać o skórze głowy, które teraz cierpi jak całe ciało przez te syberyjskie mrozy.
    Poza tym bardzo lubię większość kosmetyków Vianek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skóra głowy generalnie jest problematyczna :/
      Podzielam sympatię do Vianka :D

      Usuń
  8. nie miałam żadnego produktu do włosów i pielęgnacji skóry głowy tej marki. Stosowałam płyn micelarny, krem do twarzy, krem do rąk - wszystko spisało się super :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam micela (odżywczego) - uwielbiaaam :)

      Usuń
  9. Słyszałam same pozytywne opinie o tej wcierce, koniecznie ja zakupię! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po tak zachęcającej recenzji na pewno po niego sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ten tonik ale jeszcze czeka na swoją kolej. Jestem bardzo ciekawa jak się u mnie sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja siostra go stosowała pod moim nadzorem i niestety nie zaobserwowałyśmy żadnych efektów, a butelka już pusta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda :( Ale jednak nie ma produktów na tyle uniwersalnych by działały u każdego :<

      Usuń
  13. Ta wcierka była już u mnie na liście do kupienia, ale po takiej rekomendacji chcę ją mieć jako następną :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chętnie zainwestuję w tą wcierkę.

    OdpowiedzUsuń