Nie przepadam za peelingami myjącymi, należę do fanek mocnych zdzieraków. Jednak produkt z Isany skusił mnie faktem, że jest on edycją limitowaną. Mam słabość do limitowanek. I postanowiłam napisać o nim kilka słów póki jeszcze znajdziecie go na sklepowych półkach.
Opakowanie peelingu jest całkiem estetyczne. Zapach nie przypomina mi kwiatu jabłoni, nie wyczuwam w nim też limonki. Dla mnie pachnie mydlanym zielonym jabłuszkiem. Nie pachnie źle ale moim zdaniem szału nie ma. Zapach nie jest intensywny, nie utrzymuje się na skórze.
Konsystencja jest typowa dla tego typu produktów: średnio gęsta z drobinkami. Drobinki miło mnie zaskoczyły - mimo, że nie ma ich zbyt dużo jednak są bardzo ostre dzięki czemu je czuć w trakcie mycia. A to lubię. Dodatkowo żel nie przesusza skóry i nie pozostawia na niej uczucia dyskomfortu.
Wydajność jest średnia, ja używam go sporo, żeby jak najbardziej odczuć efekt złuszczający. Jednak mimo to użyłam już go kilkanaście razy nadal się nie skończył i umili mi jeszcze kilka kąpieli. Jest idealny do użycia przed depilacją.
Podsumowując: to bardzo przyjemny i tani (+/- 5zł) żel peelingujący o średnim zapachu. Mam nadzieję, że w kolejnych sezonowych limitowankach tego typu produkty się pojawią i wtedy chętnie się na nie skuszę :)
Ta wersje już bym chętniej kupiła niż tę która ja miałam zawsze dostępna.
OdpowiedzUsuńCałkiem przyjemny produkt :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się :)
UsuńMoże kiedyś go wypróbuję..
OdpowiedzUsuńLubię bardzo takie nuty zapachowe, ale ogólnie jeśli chodzi o drobinki w żelach to jestem na nie. :D
OdpowiedzUsuńJa zasadniczo też ale od czasu do czasu... ;)
UsuńAle musi fajnie pachnieć:-)
OdpowiedzUsuńCałkiem całkiem... :)
UsuńOj też mam słabość do limitowanek ;)
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę się doczekać zimowych :D
UsuńMiałam ochotę na ten peeling ale niestety nie udało mi się go dostać. No trudno ;) Bardzo lubię limitowanki wszelkiej maści ;)
OdpowiedzUsuńJa również lubię limitki, ale jeszcze go nie widziałam :)
OdpowiedzUsuńStoi w pobliżu żeli :)
UsuńBardzo rzadko kupuję peelingi.
OdpowiedzUsuńW sumie to ja również. Wolę te domowe albo używam rękawic peelingujących :)
UsuńZamierzam go wypróbować :D
OdpowiedzUsuń:D
UsuńZapach wydaje mi sie byc bardzo ciekawy ;)
OdpowiedzUsuńTaki specyficzny ale przyjemny.
Usuńmiałam tą Isane dla wrażliwych - beznadziejna :)
OdpowiedzUsuńTej nie miałam :)
UsuńOglądałam wczoraj ten peeling, ale zapach mnie nie przekonał.
OdpowiedzUsuńJa nie wącham żeli przed zakupem (terminy lecą...) więc miałam niespodziankę.
UsuńJeszcze nic nigdy nie kupiłam z firmy Isana :)
OdpowiedzUsuńSerio? :D
UsuńPo żelu peelingującym z Balea jakoś nie mam ochoty na eksperymentowanie w tej sferze ;]
OdpowiedzUsuń:D
UsuńMiałam go kupić ze względu na edycje limitowaną, ale stwierdziłam, że może być za słaby :)
OdpowiedzUsuńSłowo 'limitowany' działa... :D
UsuńZapach mnie bardzo zaciekawił :) Ciekawe czy jeszcze uda mi się go znaleźć na półkach za dwa tygodnie, jak będę w mieście :)
OdpowiedzUsuńNie mam pojęcia :-)
UsuńTo chyba nowość? :) Jestem aktualnie w Niemczech, rozejrzę się za nim! :)
OdpowiedzUsuńA u mnie? Przepis na pysznego kurczaka :)
Buziaki, Michalina.
Mam ten peeling i lubię :) Czekam na zimową edycję peelingu z Isany, a mam nadzieje, że taka będzie :)
OdpowiedzUsuńOjj tak! :))
UsuńLubię tę firmę, więc rozejrzę się za peelingiem przy najbliższych zakupach :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńWczoraj o nim u kogoś czytałam... Hmmm... (nie pamiętam) :p
OdpowiedzUsuńI tak samo się sprawdził.
Chętnie bym go kupiła. :)
Może u Barbary? :D
Usuńnie widziałam go, ale może się skuszę przy okazji zakupów ;)
OdpowiedzUsuńWarto :)
Usuńteż mam słabość do limitowanych edycji :)
OdpowiedzUsuńDobry marketing ;)
UsuńWrzuciłam go ostatnio do koszyka, ale odstawiłam, chyba po niego wrócę
OdpowiedzUsuńPrzy okazji warto :)
UsuńTakie letnie zapachy dodają energii, szybki prysznic w gorący dzień z takim peelingiem i uśmiech nie schodzi z twarzy :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, ze już po lecie...
UsuńPewnie w paździeniku nie uda mi sie go kupic juz ;( szkoda bo zapach pewnie by mi sie bardzo spodobał :)
OdpowiedzUsuńJa właśnie jeszcze go nie kupiłam bo cały czas się zastanawiam :).
OdpowiedzUsuńBierz póki jest ;)
UsuńMam w ogóle inne zdanie na temat tego produktu niż Ty, ale to w sumie dobrze :D Jak dla mnie ten peeling jest za gęsty, a drobinki za słabe, mogłyby być ostrzejsze :D
OdpowiedzUsuńJa uwielbiam mocne zdzieraki jednak przyzwyczajona do delikatnych drobin w tego typu produktach te uważam że są dosyć konkretne :-)
UsuńNie lubię peelingów, wolę porządnie się wyszorować syreną- ten jednak mnie kusi:)
OdpowiedzUsuńszkoda że nie pokazałaś konsystencji
OdpowiedzUsuńZapomniałam dodać zdjęcia! :D
UsuńPeelingi uwielbiam w każdej postaci. Ten wygląda kusząco.
OdpowiedzUsuńNie wiedziałam, że Isana ma takie dobrodziejstwa w swej ofercie ;)
OdpowiedzUsuńJa trafiłam na niego przypadkiem :) Też nie wiedziałam, że coś takiego mają :D
Usuńzapach musi mieć śliczny :)
OdpowiedzUsuńPrzyjemny ale znam ładniejsze :)
UsuńHm.. zainteresowałaś mnie tym produktem :) Kupie przy najblizszych zakupach :) dzieki :)
OdpowiedzUsuń:-))
UsuńSzkoda, ze ma zapach zielonego jabluszka...
OdpowiedzUsuńLiczyłam na kwiat jabłoni :( Ja się z zapachem jabłka w kosmetykach lubię średnio :<
UsuńMnie ten peeling pozytywnie zaskoczył. Na początku nie widziałam tych drobinek więc myślałam, że nie będzie nic robił a tu niespodzianka podczas używania :)
OdpowiedzUsuń