Bez! | NATURA ESTONICA BIO | ginsing&acai | tonik odmładzający

Dziś zapraszam Was na recenzję taniego , przyzwoitego toniku produkcji zagranicznej:)


Z kwestii teoretycznych. Tonik należy do grupy najtańszych z możliwych - w sklepach internetowych dorwiecie go bez większego problemu w okolicach 6-8 zł za 200 ml. Taniej to już się chyba nie da :D Producent zaoferował nam trzy warianty: odmładzający (o którym dziś), matujący i nawilżający (o których za jakiś czas bo oba mam w zapasie). Skład wygląda całkiem sympatycznie: jest i gliceryna i pantenol a potem sterta ekstraktów plus proteiny ryżu i kwas hialuronowy. Butla wizualnie jest całkiem ok, dla mnie na jak zawsze plusem jest otwarcie na klik.

Tonik posiada standardową formułę dla tego typu kosmetyków. Ot, woda. Kolorowa. Różowa akurat. O niesamowicie przyjemnym aromacie. Mój nos wyczuwa w nim dużo bzu i inny kwieć. Zasadniczo, zapach jest przyjemny, dość intensywny ale nie drażniący.

Dedykowany jest on skórze suchej, wrażliwej i dojrzałej. Moja jeszcze do dojrzałych nie należy, problem suchości pojawił mi się niedawno ale a z nadwrażliwością walczę już od jakiegoś czasu. Obietnice producenta to głównie odświeżenie, łagodzenie, poprawa kolorytu i zmiękczanie skóry. No i z szanownym producentem dyskutować za bardzo nie będę. Tonik sprawdził się u mnie całkiem przyzwoicie.

Jeśli mowa o właściwościach łagodzących - o ile moja skóra jest we względnie fajnej formie świetnie z nią współpracuje. W momencie gdy pojawia się silna nadwrażliwość nadal jest dla mojej skóry neutralny jednak daleko mu do właściwości kojących. Z jeden strony niby powinien z drugiej... moja twarz naprawdę potrafi kaprysić i  jakoś nie mam sumienia go z tego powodu krytykować. Jeśli mowa o właściwościach tonizujących, odświeżających, nawilżających przyczepić się do niego nie mogę, bo naprawdę robi swoją robotę. Nie oceniam właściwości odmładzających i poprawy kolorytu. To tylko tonik. Nie wymagam cudów. Których nie jestem w stanie w żaden sposób zweryfikować.

Dziwną sprawą jest dla mnie to, że niekiedy (sporadycznie) w czasie aplikacji powodował u mnie bardzo (bardzo, bardzo) delikatne uczcie mrowienia. Ani to to nie podrażniało, ani nie sprawiało dyskomfortu, nie powodowało zaczerwienienia skóry czy innych niespodzianek. Mam wrażenie, że odpowiada za to któryś w ekstraktów w nim zawartych bo przy kilku pierwszych aplikacjach coś poczułam, później dopiero gdy robiłam sobie od niego kilkudniowe przerwy. Sprawa dziwna. Ale dla mnie do zaakceptowania bo trwało to to parę sekund i koniec końców krzywdy nie robiło.

Podsumowując to całkiem udany produkt. Może i nie wybitny, może i nie do kupienia na już ale w przypadku kryzysu finansowego będę go mieć na względzie ;)



You May Also Like

10 komentarze

  1. Sroka ze mnie, ale opakowanie mnie kupiło ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ykhym, jakby to ująć, z tego samego powodu jest u mnie :D

      Usuń
    2. słuchajcie, no opakowanie jest naprawdę piękne:D

      Usuń
  2. Jakbym spotkała go gdzieś stacjonarnie to pewnie bym kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda na przyjemny produkt. Ja aktualnie wróciłam do używania hydrolatów zamiast toników :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Opakowanie bardzo przyjemne dla oka :P

    OdpowiedzUsuń
  5. szkoda, że ta gliceryna :(

    OdpowiedzUsuń