kosmetykoholiczka

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Gdy większość osób twierdzi, że podstawą pielęgnacji włosów są odżywki jestem w opozycji. Problematyczna skóra głowy, która nie raz dała mi popalić, nauczyła mnie, że najważniejszy jest szampon. Dobry, łagodny ale dobrze oczyszczający kosmetyk to niezbędnik mojej łazienki. Dziś o dwóch nowościach jakie pojawiły się na rynku jednocześnie naturalnych i drogeryjnych szamponów.


Szampon z węglem Alterry jest dedykowany włosom ze skłonnością do przetłuszczania. Moje jest mi trudno przez ten pryzmat oceniać - myję je codziennie bo jestem posiadaczką włosów bardzo cienkich, które na drugi dzień są już nie do odratowania za względu na ich totalne przylizanie a nie ze względu na 'brud'.  Nie narzekam jednak jakoś szczególnie z tego powodu. Bo bardziej upierdliwe jest dla mnie ich 'stylizowanie' niż włożenie włosów pod prysznic przy okazji wieczornego mycia całego ciała.


Szampon kupicie w Rossmannie w cenie regularnej 8,99 zł za 200 ml pojemności. Opakowanie to standardowa, plastikowa butelka, spójna pod względem graficznym z innymi szamponami tej marki. Niestandardowe jest za to zabarwienie produktu bo jest on... czarny. Zaraz po wodzie a przed delikatnymi (i mniej) detergentami w składzie znajduje się gliceryna. Której i trochę się bałam i trochę byłam ciekawa.

Kosmetyk ten pieni się przyzwoicie, dobrze oczyszcza skórę, nie podrażania jej i nie powoduje swędzenia. Jest również bardzo komfortowy dla włosów - po kontakcie z pianą nie plączą się nadmiernie, nie są przesuszone, są za to sypkie i nieobciążone. Obserwuję też lekkie i mało spektakularne (ale jednak) odbicie włosów do nasady.

Zużyłam go z przyjemnością i z taką samą przyjemnością jeszcze kiedyś do niego wrócę. Względem szamponów tej firmy miałam do tej pory mieszane uczucia: wariant nadający objętości bardzo lubię jednak wersja z kofeiną była dla mnie totalną porażką. Wersja z węglem przechyliła jednak szalę ;)


Jestem fanką żeli pod prysznic Yope, więc gdy tylko zobaczyłam, że wypuszczają na rynek nowości do włosów stwierdziłam 'muszę mieć!'. Mieć musiałam dwa szampony bo... kierowałam się ich zapachem. A jakże. Moją przygodę zaczęłam od szamponu do włosów suchych i zniszczonych Orientalny ogród i... srodze się zawiodłam.

Za pojemność 300 ml w cenie regularnej przyjdzie nam zapłacić około 20 zł. W tej cenie ostajemy jednak wygodną i praktyczną butelkę z pompką. W moim egzemplarzu jednak zawodną - po naciśnięciu nie 'odskakuje' całkiem ku górze i muszą ją 'wyciągać' ręcznie, co, nie ukrywam, jest odrobinę upierdliwe.

Szczególnie, że... nie jest to produkt wydajny. Użyty w standardowej ilości absolutnie nie jest w stanie umyć mojej głowy. Mam wrażenie, że ze względu na swoją specyficzną formułę (podobną do ich mydeł czy żeli) osiada na włosach i trudno przebić się z nim do skóry głowy. Używam go więc w ilościach nieprzyzwoicie dużych.

Mimo wszystko właściwości myjące nie zachwycają. Włosy po jego użyciu są lekko obciążone, skóra głowy przy użyciu go kilka razy z rzędu wydaje się być niedostatecznie oczyszczona i woła o litość i gruntowne szorowanie.

Zapach mnie nie zawiódł. Niemniej kompozycje zapachowe produktów Yope bardzo trafiają w moje gusta i gdy większość osób na nie narzeka ja odbieram je pozytywnie. Niemniej zapach to pierwsza i ostatnia rzecz jaka w tym produkcie mi się podoba i gdy da mi się dobić w nim dna z przyjemnością o nim zapomnę.


Share
Tweet
Pin
Share
4 komentarze
Nivea mnie rozpieszcza. W związku z faktem, że kolejne kosmetyki tej marki u mnie zagościły, zapraszam Was na krótką recenzję.


Linia NIVEA Hair Milk Natural Shine dedykowana jest włosom matowym i zmęczonym. Tak, zmęczonym :D Niech to określenie pozostanie dla mnie i dla Was zagadką. 

Produkty posiadają proteiny mleka oraz jedwabiu pochodzenia naturalnego oraz znany z innych kosmetyków tej firmy Eucerit. Mają nawilżać, nadawać blasku i sprawiać, że nasze włosy wyglądają zdrowiej. Jak obietnice mają się do rzeczywistości?


Szampon ma gęstą, treściwą formułę i lekko perłowe zabarwienie. Pieni się jak wściekły, pięknie oczyszcza skórę głowy i włosy. Nadaje im też niesamowitej objętości. Bijąc na głowę większość szamponów o typowym działaniu 'volume'. Po jego użyciu włosy są miękkie, puszyste i bardzo przyjemne w dotyku (a borykam się ze sporym ich przesuszeniem odkąd wróciłam do farbowania). Zasadniczo mogłabym pisać o nim w samych superlatywach gdyby nie fakt, że swędzi mnie po nim skóra głowy. Po kilku podejściach oddałam go swojej mamie (również posiadaczce włosów cienkich i dość rzadkich), która jest z niego zadowolona bardzie niż ja - bo jej skóra zareagowała na niego dobrze a sam efekt pięknej objętości jest widoczny tak samo jak u mnie :)

Odżywka za to została ze mną i w momencie, gdy obijam w niej dna, muszę przyznać, że to co całkiem przyzwoity kosmetyk. Ma dość lekką formułę, jednak nie spływa z włosów. Podobnie jak szampon ma przyjemny, dość intensywny ale nie męczący zapach. Nieźle nawilża jednak brakuje mi trochę wygładzenia włosów a także obiecanego 'blasku'. Nie obciąża, wyraźnie zmiękcza włosy i lekko nadaje im objętości.

Patrząc na moje (i nie moje) doświadczenia z tymi produktami jak dla mnie cała otoczka marketingowa jest ciut chybiona. Osobiście na etykietce dodałabym napis 'większa objętość' bo to główne działanie jakie w obu kosmetykach obserwuję ;)


Marka postanowiła również poszerzyć swoją ofertę o suchy szampon. Nie jestem najlepszą osobą do oceny takich wynalazków bo o ile parę lat temu robiłam podejścia do mycia bez mycia, tak szybko doszłam do wniosku, że to jednak nie moja bajka. Niemniej zanim poleciał w lepsze ręce postanowiłam wypróbować go na sobie i... daje radę. Po jego użyciu włosy są lekko uniesione, wyraźniej świeższe. Nie mogę tylko zgadnąć dlaczego wersja do włosów brązowych jaką posiadam ma biały kolor ;) Spodziewałam się kosmetyku o lekko brązowym zabarwieniu i wydaje mi się, że z moim egzemplarzem jest coś nie tak. Jeśli miałabym porównać go do klasyki gatunku, czyli Batiste, muszę stwierdzić, że nie widzę między nimi większej różnicy więc fanki odświeżania włosów  'w sprayu' powinny być ukontentowane. 

Jestem ciekawa czy miałyście okazję używać powyższych produktów a jeśli tak, jakie są wasze wrażenia na ich temat?
Share
Tweet
Pin
Share
4 komentarze
   Kosmetyki do włosów OGX (Organix) kusiły mnie już od dłuższej chwili. Zakupy odkładałam głównie ze względu na ich cenę, która może i nie jest zbyt wygórowana (ok. 35 zł za 385 ml w przypadku szamponów i odżywek) jednak to zdecydowanie 'wyższa' półka patrząc na moje kosmetyczne wybory. Czekałam na dobrą promocję cierpliwie i... się doczekałam. Kupiłam kilka produktów a dziś, zapraszam Was na pierwszą dwójkę, po którą to sięgnęłam nęcona obietnicą zapachu. 


Lekka formuła bogata w wapń, potas oraz proteiny. Posiada wyjątkowe właściwości nawilżające dzięki dodatkowej zawartości olejku kokosowego. Zapewnia włosom naturalny blask, siłę, sprężystość oraz ochronę przed ponownym przesuszeniem.


Opakowania obu produktów zdecydowanie wyróżniają się na półkach. Butle są pękate mimo swojej sporej pojemności. Za dozowanie odpowiada klasyczny otwór, który nie jest ani za duży ani za mały. Jednak w przypadku gęstego szamponu wymaga to odrobiny siły, szczególnie gdy opakowanie dobija dna a 'okrągła' zakrętka nie pozwala na postawienie butelki do góry nogami. Niby trudno traktować to jako wielką wadę z drugiej strony jest to odrobinę... upierdliwe.

To co łączy oba kosmetyki to ich zapach. A pachną niesamowicie! Jeśli jesteście fankami słodkiego i jednocześnie lekko orzeźwiającego aromatu wody kokosowej z pewności będziecie ukontentowane sięgając po ten duet. W mojej przypadku jednak jest ten problem, że o ile zapach kokosa lubię tak szybko zaczyna mnie męczyć więc musiałam sobie codzienne mycie głowy urozmaicać innymi kosmetykami bo szybko owa woń zaczynała mnie męczyć.


Jeśli mowa o działaniu od dawna powtarzam, że w przypadku szamponów wymagam przede wszystkim dobrych właściwości oczyszczających przy jednoczesnej łagodności. Nie wymagam cudów, mimo wszystko znaleźć szampon, który obie właściwości w sobie połączy i sprawdzi mi się w codziennym myciu nie jest tak łatwo jak mogło by się wydawać. Czy OGX podołał? Tak. Dobrze oczyszcza, jednak nie pozostawia skóry 'skrzypiącej', nie przesusza, nie podrażnia. Jest bardzo gęsty co przekłada się na jego wydajność i pieni się jak wściekły. Niemniej uważam, że to raczej ten kosmetyk, który lepiej sprawdzi się przy odrobinę rzadszym myciu lub w przypadku osób z przetłuszczającą się skórą głowy. W przypadku przesuszeń czy nadwrażliwości mimo wszystko mógłby okazać się zbyt mocny. Jego działanie na włosy jest nijakie - ani nie sprawia, że wyglądają lepiej czy są przyjemniejsze w dotyku z drugiej strony nie plącze ich i nie przesusza.

Odżywka ma lekką, kremową formułę. Po nałożeniu na włosy dobrze się ich 'trzyma'. Efekty? Przyzwoite. Włosy są miękkie, gładkie i sypkie. Nie obciąża moich cienkich włosów chociaż wolałabym by mocniej je dociążała. Mam wrażenie, że posiadaczki typowego 'sianka' raczej zmuszone będę wspomagać się po jej użyciu czymś z większym dodatkiem silikonów, szczególnie, jeśli zależy Wam na mocnym wygładzeniu i ułatwieniu w rozczesywaniu włosów. Moje włosy zdecydowanie nie należą do zbyt problemowych (zaprzestanie ich farbowania było moją najlepszą włosową decyzją w życiu, serio!) i nie wymagam od odżywek czy masek cudów jednak czuję tu lekki niedosyt.

Konkluzja. Gdybym sięgnęła po te kosmetyki w ich cenie regularnej raczej plułabym sobie w brodę. Patrząc na nie przez pryzmat ceny promocyjnej (12 zł za sztukę) oceniam je jako przyzwoite chociaż raczej nie spodziewam się by zagościły u mnie ponownie. 




Share
Tweet
Pin
Share
1 komentarze
Vianek. Młodsze dziecko marki Sylveco, które to kusi mnie niesamowicie. Niewygórowane ceny, piękne opakowania, dobre składy i obietnice świetnego działania.... Jak to bywa - zaliczam i hity i wtopy ;) Dziś zapraszam na recenzję zbiorczą czterech produktów tej marki. 


ꜜꜜꜜ


VIANEK NAWILŻAJĄCY SZAMPON DO WŁOSÓW ok. 20 zł 280 ml

Sięgając po szampony szukam w nich przede wszystkim produktu na tyle łagodnego, by sprawdzał się do codziennego mycia ale jednocześnie kosmetyku, który będzie dokładnie mył. Ten oto w moje potrzeby wpisał się idealnie. Zaczęłam go używać jeszcze w wakacje gdy moje włosy były mocno zniszczone i początkowo fundował mi mocne puszenie więc niekoniecznie u posiadaczek sianka (o ile puchu nie lubicie) będzie najlepszym wyborem. Aczkolwiek z każdym myciem było coraz lepiej. Nie zauważyłam najmniejszych problemów ze skórą czy pogorszenia kondycji włosa.

Szampon był dość gęsty, wydajny, przyzwoicie się pienił a piana dobrze się z włosów wypłukiwała. Nie plątał ich nadmiernie. Zapach mogę określić jako neutralny, niedrażniący. I z pełną premedytacją stwierdzić, że przekonał mnie do siebie na tyle, że kupiłam kolejny szampon tego producenta. Wariant normalizujący. Bo ich wcierkę uwielbiam! 

→ normalizujący tonik-wcierka Vianek (recenzja)


VIANEK NAWILŻAJĄCE MLECZKO DO DEMAKIJAŻU ok. 18 zł 150 ml

Rzadko zdarza mi się kosmetyki wyrzucać jednak połowa tego 'cuda' poleciała do kosza co najlepiej opisuje co na jego temat myślę ;) Po mojej udanej przygodzie z mleczkiem odżywczym nawet nie zakładałam porażki ale... no cóż. Mleczko jest mocno płynne jednak czuć, że bazuje na olejach. I tymi pachnie, dość intensywnie przez co używanie nie należało do najprzyjemniejszych.

Działanie też mnie nie zachwyciło. Mleczko niezbyt dobrze radziło sobie z makijażem oczu (a nie używam kosmetyków wodoodpornych) i właśnie w tych okolicach powodowało niewielki dyskomfort. Początkowo, bo z każdym kolejnym użyciem było tylko gorzej a mniej więcej w połowie butli zaczęło mnie uczulać i spowodowało, że moja skóra przypomniała w dotyku papier ścierny. Mleczko było jeszcze w terminie PAO jednak kończył mu się podstawowy termin ważności (do 11.2017) więc być może to było przyczyną ale... nie planuję tego sprawdzać kupując kolejny egzemplarz a zawartość reszty opakowania po prostu wylałam.

→ odżywcze mleczko do demakijażu Vianek (recenzja)


ODŻYWCZY KREM DO RĄK VIANEK ok. 13 zł 75 ml

Szału nie ma. Krem (jak każdy inny kosmetyk z tej serii) kupił mnie swoim pięknym zapachem jednak szczerze, to chyba jego jedyny plus. Miał bardzo dziwną konsystencję - jednocześnie płynną i wręcz rozlewającą się z opakowania przy czym był dość tłusty i zdecydowanie nie nadawał się do stosowania w ciągu dnia. Więc został u mnie kremem 'nocnym' a od tych wymagam sporo. Poległ. Mimo, że zostawiał na dłoniach treściwą warstewkę to nie przekładało się to na jego spektakularne działanie i każdy jeden krem z drogeryjnej półki spokojnie mógł by mi go zastąpić. 

Ma krótki termin przydatności od otwarcia więc stosowałam go również do stóp i tutaj sytuacja analogiczna - wypadł słabo. Jak zresztą inny krem (stricte do stóp właśnie) tego producenta. Powrotu nie będzie.

→ nawilżający krem do stóp Vianek (recenzja)



VIANEK ŁAGODZĄCY TONIK-MGIEŁKA ok. 17 zł 150 ml

To najmocniejsze ogniwo całego zestawienie i kosmetyk do którego w przyszłości wrócę z przyjemnością. Zacznę jednak od niewielkiego minusu - tonik jest płynny jednak dość treściwy przez co opakowanie typu psikadło nie do końca jest tu najbardziej funkcjonalnym rozwiązaniem. Z drugiej strony, mimo, że psika kropelkami zamiast mgiełką i tak stosowałam go często jako kosmetyk do wykończenia makijażu i nie wypływał negatywnie na jego wygląd. Wpływał za to pozytywnie - pięknie pozbywał się nadmiernej pudrowości i zwiększał komfort noszenia szpachli na skórze przez 12 godzin. Plus.

Jako typowy tonik również nie miałam do niego zastrzeżeń - pięknie nawilżał, nie podrażniał i umilał życie intensywnym ale niedrażniącym zapachem różanej konfitury. Jeśli lubicie właściwości toniku hibiskusowego Sylveco a nie odpowiada Wam jego lekko żelowa formuła i wolelibyście coś bardziej płynnego (przy czym nadal konkretniejszego niż woda) to Vianek może okazać się być świetną alternatywą. 

→ tonik hibiskusowy Sylveco (recenzja)

składy: szampon / mleczko


składy: krem do rąk / tonik - mgiełka


Znacie któryś z tych kosmetyków? Jestem ciekawa Waszych wrażeń :)
Share
Tweet
Pin
Share
16 komentarze
Moje doświadczenia z marką Schauma są złe. Ich szampony i odżywki powodowały u mnie odwieczny bunt skóry głowy i obciążanie włosów co sprawiało, że od lat trzymałam się od nich z daleka. Dopóki na sklepowej półce nie wypatrzyłam ich nowości. Szamponów 'inspirowanych' naturą, z piękną szatą graficzną, o kuszących zapachach. Stwierdziłam - zaryzykuję. I nabyłam wielką butlę za oszałamiających osiem złotych za 400 ml. Co z tego wynikło? Zapraszam na recenzję.


Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że bardzo podoba mi się szata graficzna tego szamponu. Bo właśnie dlatego znalazł się w moim posiadaniu. Butla jest estetyczna jednak mam do niej niewielkie ale - otwór dozujący jest zbyt duży przez co trudno zapanować nad wylewaną zeń ilością kosmetyku co trochę zmniejsza jego wydajność.

Do samej formuły przyczepić się nie mogę. Szampon jest przejrzysty, gęsty i pieni się jak wściekły. Przyczepię się jednak do zapachu. Spotkałam się z opiniami, że pachnie to to intensywnie malinami i trochę się zawiodłam. Intensywna malina to to niestety nie jest. Szampon ma wyraźną, nijaką 'szamponową' nutę z maliną w tle. Daje to całkiem przyjemny efekt końcowy i koniec końców pod względem zapachowym zużyłam go z przyjemnością jednak spodziewałam się po prostu czegoś więcej.

Właściwości myjące. Moje dotychczasowej doświadczenia z szamponami tej marki sprawiły, że podchodziłam do niego z dużą dozą niepewności. O dziwo, wcale nie był to produkt z gatunku trzy dni mycia i przyklap nie do pokonania ;) Myć mył. I jak na moje preferencje codziennego czyszczenia głowy był dla mnie nawet zbyt intensywny. Używałam go zamiennie z czymś delikatniejszym i w takiej konfiguracji zużyłam go do końca bez bólu. Bo stosowanie go przez kilka dni z rzędu kończyło się jednak delikatnym bo delikatnym ale jednak wyczuwalnym przesuszeniem i podrażnieniem skóry.

Niby nie jest to kosmetyk do którego chciałabym wracać. Niby. Bo nadal mam ochotę na wariant lawendowy :D I śmiem twierdzić, że prędzej czy później wpadnie w moje ręce. Ten może i mnie nie zachwycił ale z drugiej strony kosztuje tak mało i użyciu 'rotacyjnym' wypadł naprawdę przezwoicie. Szczególnie, że polubiły go moje włosy - mimo dużej skłonności do ich plątania mogłam używać go z lekką odżywką (lub nawet bez niej) a nie zdarza mi się to szczególnie często.



Share
Tweet
Pin
Share
13 komentarze
Dziś o moim drugim i drugim z kolei szamponie Eo Labolatorie, który nie do końca przypadł mi do gustu. Na blogu dzieliłam się już z Wami spostrzeżeniami na temat ich szamponu zrównoważonego. Który to okazał się być niedopasowany do moich potrzeb. Wariant o którym opowiem dzisiaj w teorii powinien być strzałem w dziesiątkę a okazał się być dość słabym zawodnikiem.


Szata graficzna nie rani oczu. Butla ma wygodne otwarcie na klik, przez co dozuje odpowiednią ilość kosmetyku. Szampony tej marki kosztują w okolicach 15 zł za 280 ml co jest ceną przyzwoitą patrząc na ich równie przyzwoite składy. Ten wariant opiera się na aloesie, który to znajdziemy już na trzecim miejscu inci.

Konsystencja jest bardzo przyjemna. Żelowa, gęsta, treściwa. Szampon dobrze się pieni ale dopiero w momencie, gdy użyjemy go w większej niż w przypadku innych tego typu produktów potrafię nim dobrze oczyścić głowę co ma wpływ na jego średnią wydajność. Jest jednak niesamowicie komfortowy dla skóry co jest dla mnie ważne. Nie powoduje przesuszenia, ba, w przypadku takowego świetnie normalizuje i eliminuje wszelkie niespodzianki.

Niestety, ma też jeden ogromny minus, który 'wyszedł w praniu' przy dłuższym stosowaniu. A przyćmiewa on wszelkie plusy. Jak to cholerstwo okrutnie plącze i wysusza włosy! Moje mają tendencję do takich zachowań jednak już dawano nie trafiłam na kosmetyk, który po umyciu funduje mi konkretną szopę i kołtuny. Konkretne kołtuny, które łaskawie dają się rozczesać po użyciu dwóch odżywek i serum na końce. Porażka.

Nie wyratuje go w moich oczach ani skład, ani formuła, a tym bardziej przyjemny aloesowy aromat. I sympatia jaką darzy go moja skóra głowy ;) Kolejny szampon tej marki który się u mnie nie sprawdził nie naprawa mnie optymizmem wobec trzeciej butli zachomikowanej w ferworze zakupów i póki co nie chcę się przekonywać, czy będzie to kolejna porażka ;)


Share
Tweet
Pin
Share
11 komentarze
Older Posts

Popular Posts

  • Jak zjeść ciastko i mieć ciastko? | BIOLOVE | mus do ciała o zapachu ciasteczka
     Dziś zapraszam Was na recenzję kolejnego kosmetyku marki Biolove (Nacomi dla Kontigo). Tym razem poopowiadam o pięknie pachnącym i świetni...
  • Tretynoina bez recepty | MEDIQ SKIN PLUS | żel punktowy do cery trądzikowej
       Nie posiadam typowej skóry trądzikowej. Posiada ona jednak swoje kaprysy. I o ile nauczyłam się dobierać do swojej pielęgnacji kosmetyki...

Strony

  • Strona główna
  • KONTAKT
  • Polityka bezpieczeństwa oraz regulaminy

O MNIE

O MNIE
Ja. Beznadziejna, nieuleczalna kosmetykoholiczka. Kocham kawę, koty i święty spokój ;)

TU JESTEM

zBLOGowani.pl

ARCHIWUM

  • ▼  2019 (2)
    • ▼  stycznia (2)
      • Naturalna pielęgnacja dłoni | Kremy do rąk Be Orga...
      • Dwa naturalne szampony z drogeryjnej półki | Alter...
  • ►  2018 (62)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (5)
    • ►  października (2)
    • ►  września (4)
    • ►  sierpnia (1)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (6)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (10)
    • ►  stycznia (15)
  • ►  2017 (143)
    • ►  grudnia (8)
    • ►  listopada (9)
    • ►  października (9)
    • ►  września (10)
    • ►  sierpnia (6)
    • ►  lipca (16)
    • ►  czerwca (16)
    • ►  maja (13)
    • ►  kwietnia (13)
    • ►  marca (14)
    • ►  lutego (12)
    • ►  stycznia (17)
  • ►  2016 (112)
    • ►  grudnia (11)
    • ►  listopada (15)
    • ►  października (14)
    • ►  września (13)
    • ►  sierpnia (7)
    • ►  lipca (6)
    • ►  czerwca (4)
    • ►  maja (5)
    • ►  kwietnia (5)
    • ►  marca (6)
    • ►  lutego (18)
    • ►  stycznia (8)
  • ►  2015 (104)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (3)
    • ►  października (6)
    • ►  września (3)
    • ►  sierpnia (8)
    • ►  lipca (7)
    • ►  czerwca (15)
    • ►  maja (10)
    • ►  kwietnia (13)
    • ►  marca (15)
    • ►  lutego (11)
    • ►  stycznia (10)
  • ►  2014 (158)
    • ►  grudnia (12)
    • ►  listopada (16)
    • ►  października (25)
    • ►  września (29)
    • ►  sierpnia (36)
    • ►  lipca (22)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (4)
    • ►  kwietnia (5)
    • ►  marca (2)
  • ►  2013 (6)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (1)
    • ►  października (1)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  lutego (2)
  • ►  2012 (11)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  września (1)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (1)
  • ►  2011 (2)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2010 (1)
    • ►  grudnia (1)

Liczba wyświetleń:

Szukaj na tym blogu

Obserwatorzy

ETYKIETY

balsam brązujący (2) balsam do ciała (21) balsam do demakijażu (1) baza pod podkład (1) błyszczyk do ust (1) bronzer (5) chusteczki do demakijażu (1) cienie do powiek (8) denko (58) do brwi (1) do kąpieli (3) jestem na nie (1) joybox (12) korektor (5) kosmetyczne POWROTY (3) krem bb (2) krem do rąk (15) krem do stóp (4) krem do twarzy (30) krem pod oczy (13) krem z filtrem (3) lakier do paznokci (7) maseczka do twarzy (17) maska do włosów (9) masło do ciała (8) mleczko do ciała (3) mleczko do demakijażu (5) mydło (1) mydło do ciała (1) na końcówki (5) niedziela (8) NOWOŚCI i ZUŻYCIA (4) odżywka bez spłukiwania (8) odżywka do spłukiwania (10) olejek do ciała (9) olejek do demakijażu (7) olejek do twarzy (3) olejek do włosów (4) peeling (1) peeling do ciała (15) peeling do dłoni (1) peeling do stóp (2) peeling do twarzy (enzymatyczny) (4) peeling do twarzy (gommage) (1) peeling do twarzy (mechaniczny) (11) perfumy (5) pędzle do makijażu (3) pianka do mycia twarzy (3) pielęgnacja ciała (7) pielęgnacja twarzy (13) Pielęgnacja włosów (12) płyn do higieny intymnej (2) płyn dwufazowy (7) płyn micelarny (20) podkład (11) pomadka (4) pomadka ochronna (6) pomadka peelingująca (1) project 10 pan (2) projekt denko (12) puder do twarzy (7) rozświetlacz (5) róż (4) serum (6) serum do twarzy (4) szampon (23) tonik (14) top coat (2) tusz do rzęs (3) ULUBIONE (18) wcierka (4) zakupy (45) zbiory kosmetyczne (14) żel do mycia twarzy (21) żel pod prysznic (18)

Created with by BeautyTemplates