Projekt DENKO | nadrabiam zaległości

by - lipca 25, 2018

Mało kupuję, dużo zużywam. To zdecydowanie moja dewiza ostatnich miesięcy. Czyszczenie 'magazynów' ostatnio kończy się u mnie sporymi denkami, zapraszam Was więc na kolejny post z tej serii.


Wśród powyższej gromadki na największe uznanie zasługują zdecydowanie łagodzący olejek do demakijażu Vianek i esencja czystości absolutnej Dermika. Ta druga okazała się być świetnym kosmetykiem nawilżającym i wsparciem w codziennej pielęgnacji. Myślę nad pełnowymiarowym opakowaniem aczkolwiek zakup na pewno odciągnę w czasie. Woda z czystka Make me Bio i skoncentrowany hydrolat z kwiatu pomarańczy okazały się być poprawne acz nie zdobyły jakoś szczególnie mojego serca. Za to rewitalizujący płyn micelarny Vianek trochę rozczarował mnie brakiem skuteczności, chociaż delikatności odmówić mu nie mogę.


Krem Wonder Hwangto, błoto z morza martwego Biolove i peeling-maska enzymatyczna Perfecty gościły już na blogu i zdania na ich temat nie zmieniałam - to kosmetyki zdecydowanie warte polecania. Mydło Węgiel Mydlarni 4 Szpaki używałam i do twarzy i do ciała. Jedynym minusem były zatopione w nim diabelnie ostre drobiny - namydlanie się kostką to genialna opcja dla sadystów. Niemniej właściwości oczyszczające miało przednie i zużyłam je z przyjemnością.


Szybki przegląd maseczek. Peel-off Selfie Project (gwiazdki!) i maski AA (bąbelki!) zużyłam z przyjemnością chociaż nie uważam, że są w mojej pielęgnacji niezbędne. Podobne odczucia miałam wobec peelingu i maski oczyszczającej Lirene. Kolejna zużyta maska w płacie Missha upewniła mnie w przekonaniu, że jej nie lubię (mam jeszcze kilka w zapasie...) a maska z mocznikiem Isany (niegdyś Rival de Loop), że będę do niej wracać nie raz bo cudownie odżywia skórę.


Żel aloesowy Holika Holika używałam do nawilżania skóry głowy i włosów. Sprawdził się u mnie dobrze więc pewnie jeszcze kiedyś się na niego skuszę. Szampon przeciwłupieżowy Isany uwielbiam. Pięknie doczyszcza i pomaga utrzymać w ryzach moją problematyczną skórę głowy (choć bez problemów z łupieżem). Kolejne opakowanie poszło w ruch. Szampon Iceveda za to mnie rozczarował. Nie domywał skóry, obciążał i lekko przesuszał włosy więc mimo, że pachniał booosko nie zagości w mojej łazience ponownie.


Na szczególną uwagę zasługuje maska do włosów Organic Shop. Pięknie nawilżała włosy, lekko je dociążała przy czym nadal były miękkie, lekkie i puszyste. A na dodatek pachniała pięknie. Odżywki z Yves Rocher i Aussie określiłabym mianem przeciętniaków - nawilżały, trochę wygładzały ale nie ułatwiały rozczesywania. 


Antyperspirant Dermedic i peeling do ciała Iceveda przypadły mi do gustu bardzo, po szczegóły zapraszam do podlinkowanych recenzji. Żel pod prysznic Yves Rocher pachniał przyjemnie, pienił się jak wściekły i nie przesuszał mi nadmiernie skóry. Niestety o żelu Organic Shop powiedzieć tego nie mogę. Miał nieprzyjemny, chemiczny zapach, podrażniał mi skórę i wysuszał ją na wiór.


Produkty Nivea doczekały się już recenzji (Nivea Soft, mus i suchy olejek do ciała) nie będę więc się powtarzać a skupię się na kremach. Krem do rąk Biolove był słaby. Miał płynną formułę ale pozostawiał na skórze niezbyt przyjemny, tłusty film. Na dodatek efekt pielęgnacyjny nie zachwycał a zapach był nieprzyjemny. Krem Cafe mimi był całkiem ok. Ładnie pachniał, nawilżał i szybko się wchłaniał przez co dobrze sprawdzał się 'na co dzień'.

To by było na tyle :)

You May Also Like

12 komentarze

  1. Widzę tutaj tyle cudowności ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam tylko suchy olejek od Nivei :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aloes mam i lubię go mieć w łazience, zawsze mnie ratuje :) Muszę koniecznie wypróbować żele pod prysznic YR. Mam od nich mleczko do ciała mango&kolendra i tak pięknie pachnie i super nawilża, że myślę, że z żelami też się dogadam, zwłaszcza, że pienią się jak wściekłe :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Cytrynowy żel pod prysznic Yves Rocher kuszący :D Obecnie używam wersji mango i uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam tylko żel z YR :D Super denko, ja również staram się dużo zużywać i mało kupować. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię żele YR i często je kupuje, mój ulubiony to Mango&Kolendra.

    OdpowiedzUsuń
  7. Skąd zamawiasz albo gdzie kupujesz te kosmetyki Vianek? Widziałam je w internetowej aptece Melissa ostatnio i tak się zastanawiam, bo są w naprawdę fajnej cenie i w sumie to bym chętnie wypróbowała kilka rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie za wiele tu rzeczy znam, ale produkty nivea zdecydowanie ;) Maski AA te bąbelkowe lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawi mnie jak u mnie sprawdzila by sie Make Me Bio i czy bym bardziej ja pokochala niz Ty? ;)

    OdpowiedzUsuń