NOWOŚCI stycznia 2018 | makijaż


   Mam hopla na punkcie zakupów. Pielęgnacji. Dawno temu wyleczyłam się z kupowania kosmetyków kolorowych w ilości hurtowych. Niemniej noworoczne porządki sprawiły, że potrzebowałam kilku rzeczy na już więc poczytałam w sieci o czym w trawie piszczy i... po raz kolejny nie wiedziałam co kupić :D Drogą eliminacji sięgnęłam po kilka nowości, wróciłam też jednego kosmetyku, który jest moim totalny pewniakiem. 



Od dawna chodziła za mną jakaś porządna paleta cieni. Zasadniczo to dwie. Jedna z podstawową bazą kolorów w matowym wykończeni 'na co dzień' i coś bardziej błyszczącego. Wybór tej drugiej jeszcze przede mną (za chorobę nie mogę się zdecydować), pierwszą kupiłam mocno spontanicznie. Bo promocja. Gdy na świątecznej wyprzedaży Sephora oferowała przyjemny rabat miałam w koszyku małą paletkę Hudy w odcieniu Warm Brown.  Koniec końców stwierdziłam, że o ile kolorystyka jest boska tak wyszłam z założenia, że może to jednak nie to... Koniec końców nie wiem czy jeszcze na nią nie zapoluję ale mój wybór padł na Kat von D Shade Light Eye Palette w odcieniu Sage


Ja i zielony makijaż? No nie. Niemniej dawno temu miałam cień w odcieniu butelkowej zieleni i to jedyny odcień tegoż koloru, jaki mi leży. Pomijając jednak tę intensywną zieleń paletka Kat łączy kolorystykę, która pięknie współgra z moją 'urodą'. Posiada ocień brzoskwini, który to jest dziwnie żółto-pomarańczowy. Jak na niego patrzę wydaje się być taki wypłowiały i trochę szkaradny jednak nałożony na powiekę wygląda naturalnie i świetnie podbija niebieski odcień moich niemal szarych oczu. Cień dedykowany w załamanie to ciepły szaro-brązowy odcień wpadający lekko w oliwkę. A ten do rozjaśniania kącika i obszaru pod łukiem brwiowym to połączenie wanilii i śmietanki.

Pod względem pigmentacji nie zawodzą. Trzy pierwsze kolory są pozostawiają na powiece mocny kolor i dobrze się rozcierają. Najjaśniejszy wydaje się być półtransparenty jednak mgiełka koloru jaką zostawia, mimo, że jest zupełnie matowy wydaje się lekko odbijać światło.

Niemniej muszę przyznać, że podstawowa cena tej paletki wydaje mi się być trochę wygórowana. 139 zł za cztery cienie o jakości dobrej chociaż... porównywalnej do Inglota to dla mnie lekkie przegięcie. Kupiłam ją za pół ceny i nie żałuję jednak więcej warte moim zdaniem zdecydowanie nie są. 


Poszukiwania brązera zakończyły się zakupem Golden Rose Mineral Terracotta Power w odcieniu 04. Niegdyś wychwalanego w sieci pod same niebiosa. Nie dziwię się. I sama opisałam Wam go przy okazji ulubieńców stycznia. To kosmetyk bardziej do ocieplania niż konturowania. Czyli w sam raz dla mnie - bo używanie chłodnych brązerów porzuciłam dawno temu i zdecydowanie bardziej leżą mi wszelkie ocieplacze skóry niż udawanie, że kontur mojej twarzy jest lepszy niż w rzeczywistości. 

O dziwo, zdjęcie wiernie oddaje kolor tego kosmetyku czyli w opakowaniu wydaje się być złoto-brązowym rozświetlaczem i... nadal nie ogarniam jakim cudem na skórze wygląda tak dobrze jak wygląda ;)


Moim niekwestionowanym ulubieniem z kategorii puder wykończeniowy jest Wibo Fixing Powder. Niestety, ma jedną wadę - kolor. Niby transparentny jednak na mojej skórze wybija chłodne tony. A jako, że odkryłam świetny krem BB (Missha Perfect Cover), którego gama kolorystyczna jest tragiczna (dla mojej żółtej w odcieniu skóry) potrzebowałam czegoś co znacząco ociepli jej koloryt. Wybór był dla nie oczywisty. Puder bananowy. Początkowo planowała wrócić do Banana Dreams W7 jednak obudziła się we mnie chęć odkrycia czegoś nowego i kupiłam puder bambusowo-bananowy Pierre Rene i puder bananowy Ecocera

Zdjęcie dobrze oddaje różnicę odcieni - pierwszy jest zdecydowanie bardziej naturalny, drugi wydaje się być wściekle żółty jednak o niebo jaśniejszy. Nie używałam go jednak jeszcze więc nie jestem w stanie odnieść się czy różnica na skórze jest widoczna. Ten z Pierre Rene pod względem koloru wydaje się być bliźniaczo podobny do tego z W7 i jest dla mnie (solo) zbyt ciemny jednak mieszam go pół na pół z Wibo i jestem z niego zadowolona bardzo. 


Na koniec został nam totalny miszmasz. Od paru miesięcy nie miałam żadnego kosmetyku kolorowego do makijażu ust... Wierzcie lub nie, używam ich na tyle rzadko, że braku jakoś szczególnie nie odczułam ale idąc za ciosem postanowiłam kupić jakąś pomadkę. Kupiłam więc teoretycznie chłodny odcień 03 Velvet Story Bell. Moje usta oczywiście wiedzą lepiej i o ile w opakowaniu mamy o czynienia z różem wpadającym w fiolet tak jak mam pomadkę ciepłą, wpadającą w brąz :D

Za punty w Holistic Clubie Dr Ireny Eris przygarnęłam automatyczną kredkę do oczu Provoke w pięknym, brązowym kolorze. Jest fantastyczna. Trzyma się na oku cały dzień, jest miękka i rozciera się jak marzenie przy pomocy załączonej gąbeczki.

A na koniec coś co już dobrze znam i do czego wrócić postanowiłam - wosk do brwi Bell w odcieniu blondynka. To mój ulubiony kosmetyk do podkreślania brwi. Ma piękny kolor, jest miękki jednak da radę osiągnąć nim naturalny efekt a nie 'insta brow', których szczerze nienawidzę.

Tyle. 


Komentarze

  1. Mam puder z serii Provoke i jest genialny. Troszkę żałuję, że nie kupiłam więcej kosmetyków spod tego szyldu jak jeszcze były dostępne w Rossmannie - promocja na kolorówkę i taka jakość to wychodziła całkiem niezła cena :]

    OdpowiedzUsuń
  2. zielony cień obłedny kolor!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietne kolory cieni ma ta paleta <3

    OdpowiedzUsuń
  4. sama kiedys ogladalam te paletki od kat ale cena standardowa dosc spora;/

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawe nowości, cena paletki rzeczywiście przegięcie, a ocieplanie (mojej jasnej, zimnej, różowej) twarzy nie dla mnie... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bronzer z GR to prawdziwa magia :D Uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolory cieni ładne, ale cena rzeczywiście spora :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten zielony odcień jest piękny <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam tę pomadkę Bell i faktycznie na ustach jest nieco inna, ale przekonałam się dzięki temu do noszenia takich nudziaków do codziennego makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, chyba w końcu wypróbuję ten Terracotta GR, bo często jest wychwalany. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny jest ten kolor zieleni w paletke Kat, ale faktycznie cena troszkę wygórowana.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty