Tretynoina bez recepty | MEDIQ SKIN PLUS | żel punktowy do cery trądzikowej

by - stycznia 21, 2018

   Nie posiadam typowej skóry trądzikowej. Posiada ona jednak swoje kaprysy. I o ile nauczyłam się dobierać do swojej pielęgnacji kosmetyki, które pozwalają mi na co dzień cieszyć się względnie gładką skórą tak czasami lubię jej dać w kość i dołączyć do mojej pielęgnacji kwasy. Tym razem zafundowałam sobie kurację nie tylko kwasem a korzystając z rozwoju przemysłu kosmetycznego* sięgnęłam po combo z tretynoiną. Moja opinia bazuje na kilku ładnych miesiącach mojej współpracy z tym preparatem (zaczęłam we wrześniu). Od razu jednak wspomnę (a później rozwinę dlaczego) nie stosowałam tego cuda systematycznie. Ciekawi? Zapraszam na recenzję.

* o ile mogę tak powiedzieć, produkt na zdjęciu to wyrób medyczny


   Preparat Mediq Skin Plus to wyrób medyczny dostępny wyłącznie w aptekach. Mimo zawartości tretynoiny kupicie go jednak bez recepty. Pojemność butli to 30 ml, na chwilę obecną w sieci cena oscyluje w granicach 33 zł. Nie jest to kwota wygórowana, dodatkowo trochę potaniał bo niemal pół roku temu co nie które apteki życzyły sobie za niego dwie dyszki więcej.

  Opakowanie to higieniczne opakowanie z pompką. Inteligentną pompką na dodatek. Jeśli zastanawiacie się ile kosmetyku powinniście nałożyć to opakowanie rozwieje wasze wątpliwości i wypluje z siebie ilość, która będzie Wam potrzebna. Niby nic ale takie ułatwienie w przypadku tak silnie działających substancji to niewątpliwy plus. Zawartość to półpłynny żel, który pozostawia na skórze delikatna powłoczkę.


   Produkt ten bazuje na: tretynoinie, kwasu glikolowym i klindamycynie. Brzmi poważnie i trochę tak jest. Szczególnie jeśli weźmiecie ze mnie przykład i będziecie używać go na całą twarz a nie punktowo jak zaleca producent (co przy retinolu jest ciut bez sensu). Ja, jeśli o jego właściwościach mowa, liczyłam przede wszystkim na rozjaśnienie przebarwień, oczyszczenie i wygładzenie skóry.

   Nie przeliczyłam się. Po przeżyciu wylinki widziałam u siebie zdecydowaną poprawę. Na skórze niemal zupełnie przestały pojawiać się drobne niedoskonałości, pory wydawały się być przyjemnie zwężone (szczególnie na czole i brodzie). Posądzam go również o zmniejszenie wydzielania sebum w strefie T. Mam jednak wrażenie, że nie do końca poradził sobie z przebarwieniami i znam produkty mniej inwazyjne, które pomagają mi ogarnąć ten temat skuteczniej.

   Co mnie do niego zniechęca? Silna wylinka. Zazwyczaj na trzeci dzień po jego użyciu miałam ochotę zaszyć się w domu bo skóra schodziła mi płatami, szczególnie w okolicach ust i skrzydełek nosa. Ratowałam się peelingami, mimo wszystko, skóra musiała dojść do siebie i zrzucić co zrzucić miała i same peelingi były nie dość efektywne. Ratowałam się też kosmetykami silnie nawilżającymi i natłuszczającymi (Lanomaść Ziaja to dobro!) żeby nie mieć większych oporów przed wyjściem do ludzi jednak dla osób, które nie mają komfortu by na czas kuracji nie pokazywać się światu a stan skóry przed jest lepszy niż ten w czasie łuszczenia może być słabo jak w moim przypadku. To głównie sprawiło, że sięgałam po ten produkt mniej więcej raz w tygodniu (lub rzadziej) wyliczając dni wolne na czas najintensywniejszego zrzucania skóry ;) Zauważyłam też uwrażliwienie skóry ale na to akurat byłam przygotowana. Nie będę jednak skutków ubocznych traktować jako wadę tego żelu, chyba każdy w miarę ogarnięty człowiek widząc skład wie, na co się pisze. 


   Konkluzja? To dobry produkt o bardzo efektownym działaniu jednak... nie koniecznie dla mnie. Nie twierdzę, że w przyszłości po niego nie sięgnę ze względu na satysfakcjonujące rezultaty jednak komfort jego używania (a raczej jego brak) i względnie dobry stan mojej skóry 'na co dzień' sprawiają, że celować będę w mniej inwazyjne dla skóry kosmetyki.

   W przypadku korzystania z tego żelu nie zapomnijcie o filtrach! A jeśli potrzebujecie rozwinięcia tEmatu ponad moje wrażenia czysto użytkowe kosmostolog rozwinęła temat działania tego produktu dogłębnie więc zajrzyjcie na jej bloga koniecznie!

You May Also Like

7 komentarze

  1. UWAGA jeśli jesteś w ciąży albo starasz się o dziecko (lub nie ale nie stosujesz antykoncepcji) - nie używaj tego preparatu - tretynoina nawet w niewielkich ilościach ma silne działanie teratogenne na płód! Nie ryzykowałabym pomimo że jest to preparat do stosowania zewnętrznego o małym stężeniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie :) To nie pierwszy lepszy 'krem' aczkolwiek wszystkie dodatkowe informacje można znaleźć w ulotce i sieci.

      Usuń
  2. Według mnie troche zbyt inwazyjny ten produkt, jeśli chodzi o samodzielne stosowanie bez zaleceń lekarza. Jakkolwiek trzeba też obserwować swoją skórę jak reaguje na każdy produkt. Czasem nasza skóra wie lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosowany z 'głową' raczej krzywdy. Ale działanie ma 'moc' więc zdecydowanie trzeba uważać :)

      Usuń
  3. Nie jestem przekonana do tego specyfikuje. Aktualnie przechodzę kurację Atredermem, więc myślę, że ten mediq-skin niewiele by u mnie zadziałał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atrederm ma chyba podobne stężenie tretynoiny? Podejrzewam, że działanie było by zbliżone skoro działają na tej samej substancji aktywnej.

      Usuń
  4. Bardzo podoba mi się Twój post i to, w jakie słowa go ubrałaś, w szczególności "Nie będę jednak skutków ubocznych traktować jako wadę tego żelu, chyba każdy w miarę ogarnięty człowiek widząc skład wie, na co się pisze." - dokładnie tak. Każdy, kto miał jakąś styczność z retinoidami powinien wiedzieć, z czym to się wiąże. Można sobie na wylinkę narzekać bo wiadomo, że to nic miłego, ale to OCZYWISTE :). Szkoda, że mimo wszystko nie poradził sobie z tym, na co liczyłaś.

    OdpowiedzUsuń