Nie umiem w selfie | WET N WILD | podkład PhotoFocus | Soft Ivory

by - stycznia 24, 2018

Za każdym razem gdy zabieram się za recenzję kosmetyku do makijażu powtarzam, że nie lubię tego robić. Nie mogę jednak oprzeć się pokusie napisania trochę więcej po podkładzie, który zdobył rzeszę fanek a który mi, niestety, do gustu nie przypadł. Jeśli więc jesteście ciekawi mojej opinii na temat chyba najpopularniejszego kosmetyku marki Wet n Wild zapraszam Was na ciąg dalszy.


   Podkład kupicie stacjonarnie w Drogeriach Natura w cenie 30 zł za 30 ml. Opakowanie to porządna, szklana flaszka. Niestety aplikator to totalna porażka.  Nakrętka zaopatrzona jest w 'łopatkę', którą to podkład winniśmy nabierać. Rozwiązanie zdecydowanie nietrafione - mało higieniczne i niesamowicie upierdliwe. Na dodatek szyjka butelki jak i plastikowa nakrętka dzięki temu zabiegowi są wiecznie utytłane, specjalnie nie czyściłam opakowania do zdjęcia byście mogły to zobaczyć. Zdziwiona jestem że w erze pompek producent pokusił się o coś aż tak mało komfortowego ale no, niech będzie.

   Produkt ten posiada dziwną konsystencję. I pierwszy raz mam z czymś takim do czynienia. Jest mocno śliski i silikonowy jednak niepodobny do baz pod makijaż. Absolutnie nie potrafię Wam tego opisać i polecam zmacać tester przed zakupem. Aplikować próbowałam go palcami, gąbką i miękkim zbitym pędzlem. Żadna z tych metod nie okazał się być dla tego podkładu zbawienna. Czym bym go nie nakładała za każdym razem mam wrażenie, że on absolutnie nie wtapia się w skórę a tylko na niej leży. Fakt, pędzel sprawia, że zyskuje na kryciu jednak potrafi pozostawić smugi. Nałożony gąbką za to aplikuje się łatwo i bez smug jednak krycie jest jeszcze mniejsze. A nie jest to kosmetyk, który przykryje niedoskonałości. 

  Wykończenie tego podkładu jest całkiem, całkiem. Nie jest to kosmetyk matujący, skóra po nałożeniu wyglądałaby całkiem promiennie i zdrowo (idealny do selfie! :D) gdyby nie podkreślał suchych skórek (a robi to mocno) i nie osadzał się w porach (posiadam, trochę rozszerzone).


   Pamiętacie reklamę wiodącego producenta płynu do mycia naczyń gdzie kropla tego cuda na talerzu z tłuszczem pięknie go rozpraszała? Mam wrażenie, że na mojej skórze dzieje się podobnie. Z tym, że w drugą stronę. Ten podkład nienawidzi tłuszczu. Pierwsze zgrzyty zaczynają się u mnie gdy smaruję usta pomadkami ochronnymi i wyjadę nimi chociaż odrobinę za linię ust (bo zdarza mi się namiętnie). Podkład rozpuszcza się błyskawicznie a wokół ust pozostaje mi 'ramka' podkładu z odrobiną gołej skóry wokół. 

   Nie lepiej jest w przypadku pojawienia się na skórze sebum. Moja skóra nie należy do wyjątkowo tłustych i raczej z nadprodukcją tegoż nie mam problemu jednak nadal jestem posiadaczką skóry mieszanej, która w ciągu dnia delikatnie zaczyna się świecić. I gdy nadchodzi ten moment tłuszcz pięknie rozpuszcza nałożony na skórę podkład sprawiając że ten... znika. Chwilę zajęło mi dojście do tego co się dzieje, że w połowie dnia podkład trzyma mi się na czole i policzkach a na nosie i brodzie nagle go nie ma bo i nie należę do osób kontrolujących swoją skórę na bieżąco w ciągu dnia jednak obserwacje doprowadziły mnie do takiego wniosku. Tak, ostatnio niemal nie przetłuszcza mi się czoło co jest dla mnie zagadką.


   Najjaśniejszy w sprzedaży w naszym kraju odcień Soft Ivory jest dość jasny, jak na drogeryjne standardy. Niemniej osoby z alabastrową skórą raczej nie będą z niego zadowolone bo będzie po prostu zbyt ciemny. Odcień i w opakowaniu i na słoczach wydaje mocno wpadać w żółć co ucieszyło mnie bardzo, bo i moja skóra do ewidentnie żółtych należy. Guzik. Nałożony na skórę gubi gdzieś żółty pigment i pozostawia odcień neutralnego beżu (co widzicie na dłoni, zdjęcie w świetle dziennym bez obróbki). Na mojej skórze twarzy za to zaczyna delikatnie wpadać w chłodny odcień i w chwilę po nałożeniu zaczyna mi się lekko ze skórą szyi i dekoltu gryźć. Nie jest to dla mnie nic nowego ale... patrząc na piękną żółć w opakowaniu wkurza mnie niesamowicie.

Podsumowując: jest słabo. I ze smutkiem stwierdzam, że to jeden z tych kosmetyków, których fenomenu za cholerę zrozumieć nie potrafię.

You May Also Like

14 komentarze

  1. Nie miałam tego podkładu ale spotkałam się z kilkoma recenzjami no ale.. ta łopata :D chyba podziękuje :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam go nigdy. Ale ten aplikator kompletnie odstrasza.
    Ja mam duży problem z wyborem podkładu ze względu na kolor.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ciekawa jak sprawdzi się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam o nim kiedyś dużo dobrego, ale zawsze z lekkim dystansem podchodzę do kosmetyków, których nie poznałam osobiście... Szkoda, że u Ciebie się nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  5. U kogoś widziałam, że był w ulubieńcach. Ciekawa jestem jakby sprawdził się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o nim różne opinie, ale sama jakoś boję się skusić na ten podkład.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdził.... Aczkolwiek jestem ciekawa jakby wypadł u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. O nie. Wiązałam z nim duże nadzieje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam go od kilku dni i wstępne wrażenia też są średnie lub złe :P

    OdpowiedzUsuń
  10. właśnie podkład ten ma wielu fanów. Ja miałam póbkę, która też mi nie pasowała :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety co do tego podkladu mam takie samo zdanie :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj widzę, że zdecydowanie nie dla mnie. A szkoda, bo zapowiadał się fajnie. Dzięki za recenzję! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A tyle dobrego o nim czytałam... Szkoda, że tak słabo wypadł.

    OdpowiedzUsuń