Nagietek i rozmaryn... w żelu | kosmetyki GAJA | żal GAJA nagietkowa z ekstraktem z aloesu | żel GAJA rozmarynowa ujędrniający

   Gaja. W greckiej mitologii bogini będąca uosobieniem ziemi. Dla mnie kolejna kusząca kosmetyczna marka na mapie naszego kraju. Kosmetyki, zdaniem producenta, piękne z natury. Nietestowane na zwierzakach. W ofercie marki znajdziemy serię kremów (do twarzy i/lub ciała) oraz trzy żele: antycellulitowy, ujędrniający z rozmarynem i nagietkowy z ekstraktem z aloesu. O dwóch ostatnich dziś słów kilka.


    Kosmetyki występują w pojemnościach różnych (100, 300 ml) a ich cena oscyluje w granicach 20-30 zł. Kupicie je na chwilę obecną we wrocławskiej drogerii Lila Róż oraz innych drogeriach a także na stronie producenta.

   Wszystkie produkty łączą opakowania i szata graficzna. O ile ta druga nie zachwyca tak opakowania są całkiem, całkiem. Wykonane z plastiku z estetyczną metalową zakrętką. Są bardzo praktyczne i akurat taka formuła pasuje w sam raz do słoika ;)


   Wersja nagietkowa to treściwy żel, w swojej formule podobny trochę do gotowych budyniów z pianką, jakie kupić można w spożywczakach (niedobre :<) Mimo, że ma stosunkowo bogatą formułę nie klei się jednak pozostawia po sobie na skórze delikatną warstewkę. Używanie go umila przyjemny, niedrażniący, lekko miodowy zapach. Kosmetyk ma wściekle żółty kolor jednak nie barwi skóry.

   Producent obiecuje nam, że substancje zawarte w tym żelu mają nam skórę nawilżyć, czyniąc ją wygładzoną i aksamitną. I lepiej bym tego w słowa nie ubrała. Nie jest to kosmetyk typu 'wow', który będzie za nas prał i prasował jednak jako podstawowy nawilżacz do wszystkiego zdecydowanie można go zaliczyć do grupy 'muszę mieć'. I z tego też względu pokazywała Wam go w poście na temat moich ulubieńców grudnia.

To typowy produkt z gatunku 'uniwersalny', używałam go jako:
krem do twarzy
serum czyli bazę pod krem
żel do mieszania z maseczką z glinki
produkt do nawilżania skalpu przed myciem
dodatek do masek do włosów
kosmetyk pod olejowanie włosów
krem do rąk (do całego ciała mi go szkoda ;))
i w każdej tej roli sprawdził się u mnie świetnie.

INCI: Aqua, Calendula Officinals Flower Extract, Propylene Glycol, Isopropyl Myristate, Aloe Barbadensis Extract, Panthenol, Cocos Nucifera Oil, Cetearyl Aclohol, Sorbitol, Glycerin, Polysorbate 60, Butyrospermum Parkii Butter, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalane, Lactic Acid, Carbomer, Phenaxyethanol, Caprylyl Glycol, Sodium Hydroxide, Parfum Cinnamyl Aclohol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Citronellol, Geraniol, Amyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Isoeugenol, Cl 16255, Cl 19140.



   Wariant rozmarynowy pod względem formuły przypomina lekką galaretkę a kolorem, no cóż, błoto ;) Nie brudzi on jednak skóry. Mam wrażenie, że wchłania się lepiej niż wariat z nagietkiem, niemalże do totalnego matu.  To świetne rozwiązanie dla osób, które używają kosmetyków rano i nie lubią nosić nic na skórze. 

   Efekty? Osobiście mogę wypowiedzieć się tylko o tych natychmiastowych po użyciu. Skóra jest nawilżona, lekko napięta i mocno wygładzona. Otulona niesamowicie przyjemnym zapachem rozmarynu. Zapach jest intensywny, mocno pobudzający i odświeżający jednak na tyle subtelny by nie drażnić.

   Minus? Turbo intensywne chłodzenie. Nie wiem, czy to tylko moja reakcja (bo na opakowaniu informacji o właściwościach chłodzących się nie doszukałam) aczkolwiek jak wiecie (albo i nie) jak chłodzące kosmetyki do twarzy uwielbiam tak w przypadku kosmetyków do ciała takiego efektu szczerze nienawidzę. Dlatego mimo potencjału jaki w nim widzę leci on w lepsze ręce.

INCI: Aqua, Propylene Glycol, Symphytum Officinale Root & Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil, Camphor, Menthol, Helianthus Annuus Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Cetearyl Alcohol, Isopropyl Myristate, Sorbitol, Glycerin, Polysorbate60, Butyrospermum Parkii Butter, Calendula Officinalis Flower Extract, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalane, Lactic Acid, Carbomer, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Sodium Hydroxide, Limonene, Linalool, Cl 16185, Cl 73015, Cl 19140.


Komentarze

  1. nie znam ich, ale ciekawie wyglądają

    OdpowiedzUsuń
  2. widać te kosmetyki ostatnio na blogach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że nie trafiłam jeszcze na żadną recenzję :D

      Usuń
  3. A ja dzisiaj odkryłam mydełko miętowe, które tak orzeźwia i chłodzi że o mamciu! Chociaż jestem zmarźluchem efekt polubiłam :D a ten pierwszy chętnie bym wypróbowała na skórę głowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzące mydełko miętowe... naturalne? Do twarzy bym przygarnęła :D

      Usuń
  4. Pierwszy raz czytam wpis o tych kosmetykach w całości i jestem zaintrygowana :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty