Jestem na nie #1 2018 | Iceveda, Biolove, Organic Shop, Isana, Nivea, Avon, Farmona

stycznia 04, 2018

   Chyba jak każdy lubię pisać o moich kosmetycznych perełkach. Nawet i o średniakach czy bublach, jeśli mam coś więcej do powiedzenia na ich temat. Jest jednak grupa kosmetyków o których nie piszę. To zazwyczaj te produkty na których recenzję szkoda mi czasu i wysiłku. Bo albo oddaje je w lepsze ręce albo co najwyżej wspominam o nich słów kilka przy okazji postów z denkiem jeśli koniec końców sama je zużywam. Stwierdziłam więc, że najlepszym rozwiązaniem (by milczeniem ich nie pomijać) będzie zbieranie takich gagatków i publikowanie im recenzji zbiorczych.

   Podejrzewam, że każdy o tym wie jednak po raz kolejny uczulić pragnę iż opinie, które na temat kosmetyków wydaje są moje własne i to, że produkt X nie pasuje mi, nie znaczy, że nie będzie pasował Wam :) Nie zmienia to jednak faktu, że poniższe produkty zdecydowanie mojego serca (z różnych względów) nie zdobyły.

    Peeling do ciała Biolove. Mam lekkie wyrzuty sumienia wrzucając go do tego posta. Wiecie, sama natura, niedrogo zdobyta (5 zł?) ale żenująca wydajność plus cena regularna wynosząca blisko dwie dychy to lekkie przegięcie. Skład ma piękny, drobiny cukru w olejowej bazie, czego chcieć więcej? Zdzierania. Nie wiem o co chodzi ale drobinki w tymże kosmetyku rozpuszczają się w tempie błyskawicy. Trzy machnięcia dłonią a na skórze zostaje sam olej. I tak do skutku. I tym sposobem 100 ml wystarczyło mi na dwukrotne użycie... Fakt, skóra po tym zabiegu była miękka, gładka, pachnąca (truskawkowa guma Maoam *-*) ale wcale nie poczułam zachęcona się do powrotu (pomijam fakt, że zanim go użyłam kupiłam kolejne cztery). Jak żyć ja się pytam. Chyba, że to ja nie umiem w ten peeling co też biorę pod uwagę.

   W temacie tej samej marki - masło do ust Biolove. O tym, że z kosmetykami ochronnymi do ust mam problem i większość u mnie nie działa piszę często. To najlepszy przykład takie produktu. Używam a po dwóch minutach mogę go nakładać od nowa. Pomijam kwestię niehigienicznego opakowania (widziałam co brałam) to przyczepię się jeszcze do zapachu. Biolove umie w zapachy ale tu coś nie pykło i zalatuje sztucznością. Jest też niesmaczne. Składowo znowu rewelacja więc zdążył am już je upłynnić i stuningować nim krem do stóp. Brawo ja.

    Szampon. Kosmetyk do włosów do którego to wyboru przykładam sporą uwagę. Mam kapryśną skórę głowy i trzy, cienkie włosy na krzyż. Na dodatek z uporem maniaka myję głowę codziennie. Potrzebuję więc produktów jednocześnie dobrze oczyszczających i delikatnych. Szampon z płucnicą islandzką i amlą Iceveda to nie był dobry wybór. Ma przyjemną, dość gęstą konsystencję i specyficzny, słodki, ziołowy zapach. Niestety, obciąża moje włosy. Gdy używam go zamiennie z czymś innym daje radę jednak stosowany solo po paru dniach funduje mi spory przyklap. Plus uczucie niedomycia skóry głowy. Używam. Mozolnie. Aczkolwiek zdecydowanie powrotu do niego sobie nie wróżę. 

   Podobnie zresztą w przypadku micelarnego, wzmacniającego szamponu Nivea. Problem z nim mam taki, że użyłam go dwa razy i swędziała mnie po nim skóra głowy okrutnie. O dziwo, moja mama jest z niego bardzo zadowolona. Szampon myje, włosy po jego użyciu są miękkie i dobrze się rozczesują. Ale, jak sami rozumiecie, nie jest to kosmetyk dla mnie.

   Nadal nie wiem co mnie podkusiło, żeby kupić wielki (150 ml!) krem do stóp Foot Works Avon. Kupiłam i mam. I nawet próbuję go systematycznie używać ale męczę się z nim strasznie. Bo nie działa. Miał regenerować a zawarte w nim kwasy AHA złuszczać naskórek. Trochę złuszczają, fakt. Ale w tych miejscach gdzie łuszczenie jest mi średnio potrzebne (środek, krawędzie stopy). Regenerować za to nie regeneruje wcale. Nawet nie nawilża. Używam go, bo nadal liczę, że miło mnie rozczaruje ale coś czuję, że się przeliczę.

   Podobny zakup z gatunku - tanio i dużo - krem do ciała Isana. Z jakiejś letniej limitowanki. Sam krem nie jest zły. Szybko się wchłania, coś tam nawilża, nie pozostawia po sobie nieprzyjemnej warstwy na skórze. Wierzę, że ma swoich zwolenników. Dla mnie niestety nie dość, że jest zbyt lekki to na dodatek męczy mnie jego sztuczny i chemiczny zapach miodu. Męczył znaczy bo wydać w inne ręce go postanowiłam. Szału nie ma słowem jednym. 

   Wtopy kąpielowe czas start. Piana do kąpieli Organic Shop straszy mnie swoim wielkim słojem już od dłuższego czasu i poważnie planuje ją wykończyć ale... nie za bardzo chce mi się po nią sięgać jak mam być szczera. 'Relaksujący zapach organicznej truskawki i kokosa' to dość mdły miks, na dodatek wyczuwalny raczej z opakowania niż z pozycji wanny. Produkt ma konsystencję gęstej mazi, która średnio chce rozpuszczać się w wodzie więc muszę ją spieniać gąbką nad strumieniem. A piana jaką daje do trwałych i obfitych nie należy. Na szczęście nie wysusza skóry.

   Bałwanek. Płyn do kąpieli Farmona o zapachu (z nazwy) gumy balonowej. ''Soczysta, bąbelkowa przyjemność' to nic innego niż chemiczny, słodki zapach landrynek. Płyn zdaniem producenta powinien starczyć na dwadzieścia kąpieli. Uczyniłam trzy i pół butli za mną. Bo pieni się tyle co nic. Ciut przesusza ale winić go nie będę bo leje go zdecydowanie więcej niż producent nakazuje. Zużyć zużyję, od produktów kąpielowych Farmony będę się trzymać z daleka.

_____




   Mam nadzieję, że tego typu posty nie będą pojawiać się na blogu zbyt regularnie a moje kosmetyczne wybory będę określać mianem udanych ale... jakby coś, to jeszcze tu wrócę :D

You Might Also Like

41 komentarze

  1. OOOooo popatrz a ja bardzo lubiłam tą piankę od BD Organic Shop - tylko właśnie zawsze pod prysznicem. Dla mnie to fajna zabawa była :)
    Podzielam natomiast zdanie co to Biolove - mimo początkowego zachwytu, uważam, że stosunek ceny do jakości nie jest niestety adekwatny. Okropna wydajność i zapach też nie do końca mnie satysfakcjonowały. Innych "nietów" nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że lubiłaś. Mój zakup był w dużej mierze podyktowany twoją recenzją :D No ale wyszło jak wyszło :D

      Usuń
  2. Uuu szkoda, że ten peeling do ciała Biolove taki jest, też nie lubię jak powstają takie oleje na skórze. Niby dobrze, bo to naturalne, ale efekty średnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat olejowa powłoczka u mnie na plus ale cukru mi mało :<

      Usuń
  3. a mi ten peeling Biolaven bardzo sie spodobal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biolove znaczy? Na ile Ci wystarczył? Bo poza wydajnością jak widać i ja zastrzeżeń nie mam ;)

      Usuń
  4. Biolove jest ciekawe szkoda że się u ciebie nie sprawdzilo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystko. Kilka rzeczy sobie chwalę. Na szczęście ;)

      Usuń
  5. Swietnie ze trafilam na Twoj wpis, bo mialam w planach kupic ten szampon z Nivea, ale moj skalp jest bardzo wrazliwy wiec sobie daruje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy go chwalą (z moją mamą włącznie :D) więc może nie warto się zniechęcać ;))

      Usuń
  6. U mnie też masa mazideł do ust nic nie robi...

    OdpowiedzUsuń
  7. Na całe szczęście chyba niczego nie znam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Biolove mam w zapasach, też kupione na promocji, zobaczymy jak się u mnie sprawdzą :) reszty nie znam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy mają Biolove :D Te promocje... :D

      Usuń
  9. Biolove mnie od dawna kusi, mam galaretkę do kąpieli Organic Shop w podobnym wiadrze i jestem zadowolona z intensywności zapachu ;) A płyn do kąpieli Farmony czeka na swoją kolej :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Kosmetyki Biolove na blogach są hejtowane a jak w kontigo jest na nie promocja to schodzą pierwsze i każdy na dresscloud pisze ile sztuk udało mu się kupić. Ciekawa jestem jak w końcu z nimi jest i co jest fajne a co nie. Marka sama w sobie jest fajna bo polska i mająca nowe formuły trzymam za nich kciuki żeby wypuszczali dobre produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam nie 'hejtuję' ;) Mam tego tyle, że pewnie niebawem co chwilę będę o ich kosmetykach pisać bo jestem ich ciekawa. Póki co ta dwójka podpadła, wcześniej ich żel pod prysznic i masło do ciała. Tylko z masłem historia jest taka, że teraz mam inny wariant i już nim się zachwycam :D Zdecydowanie 'nierówne' jakościowo kosmetyki robią ;)

      Usuń
  11. Ciekawa byłam tego micelarnego szamponu z Nivea:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ale niestety to nie produkt dla mnie :<

      Usuń
  12. A słyszałam tyle dobrych opinii o kosmetykach biolove :P Sama zamówiłam masło do ciała i jestem ciekawa jak się spisze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj! :-) Ja jak na razie kupiłam tylko pare żeli pod prysznic i mus z pitai z Biolove. To drugie jako zdzierak jest beznadziejne,ale jako myjadło porządne. Żele czekają na swoją kolej. Kremów do stóp z Avon już dawno nie używam,bo są za słabe do moich stóp. A szampon z Nivę nawet mnie musiał,ale z pierwszym stycznia postanowiłam odpuścić sobie i przejść na naturalne szampony i odżywki. Też mam problematyczną skórę głowy. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż poszłam zobaczyć w guglu co to pitaja buhahaha :D Też mam! Jeszcze nie używałam ale zużyłam ich piankę borówkową i była super :D Zdzierała chociaż trzeba jej było użyć sporo. Ale, o dziwo, starczyła na kilka użyć więcej niż ten peeling ;)
      Krem do stóp Avonu miałam wcześniej jeden, też słaby ;)
      Szampony drogeryjne kupuję rzadko. W sumie nie używam wyłącznie naturalnych ale raczej z kosmetyków drogeryjnych nie mam co kupić :< Za to odżywki mi pasują, moje włosy ostatnio bardzo polubiły odżywki Elseve czy Pantene ;)

      Usuń
  14. Od peeligów Biolove wolę te z Fresh&Natural. Ale pewnie jeszcze wrócę do wanilii z wiśnią z Biolove, zapach był nieziemski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiśniowy już wąchałam z pudła *-*
      Fresh&Naturals ma w planach na dalszą przyszłość :D

      Usuń
  15. Nic nie miałam, też przygotowuję taki post, tylko mam mniej produktów.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojej a właśnie myślałam o zakupie szamponu micelarnego Nivea :/ Krem do ciała z Isany można śmiało wykorzystać do kremowania włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wykorzystuje go kolejny właściciel :D Ja niestety mam jego zapachu serdecznie dość :/

      Usuń
  17. A tak wiele osób chwali ten szampon Nivea, a nie on nie przekonuje. No i porażka z tymi rozpuszczającym się peelingiem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwalą bo się (pewnie) sprawdza, też bym wolała no ale ;))
      No... Słabizna :(

      Usuń
  18. Peeling biolove znam w innej wersji i rzeczywiście szału nie było, bo zdzierał marnie ;(

    OdpowiedzUsuń
  19. I ja często tego typu produkty pomijam - szkoda mi czasu na nie ;) Zdecydowanie wolę oddać komuś, komu bardziej się przysłużą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja część oddaje, te mniej irytujące utylizuję sama :D

      Usuń
  20. Szkoda, że nie przypasowały Ci te produkty.

    OdpowiedzUsuń
  21. Niestety trafiamy na produkty i te które nam nie podchodzą, bo każda z nas ma inna skórę i co innego woli ;) Tego nie zmienimy, a chciały byśmy trafiać tylko na te najlepsze najfajniejsze i tego ci życzę :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Popular Posts