Życie w mieście | NIVEA | Urban Skin Detox | +48h Hydrabooster Nawilżenia | Krem na dzień i żel-krem na noc

października 07, 2017

Cóż, nie jestem fanką pisania recenzji z drugiej ręki. Jednak nie miałam jak dołożyć do pielęgnacji własnej kremów marki Nivea, które wpadły w moje ręce jako kontynuacja naszej przyjacielskiej relacji.
Dziś o spostrzeżeniach moich własnych oraz tych mojej mamy. Ciekawi czy miejska linia kosmetyków, dedykowanych skórze szarej i zmęczonej sprawdziła się na wymagającej, dojrzałej i suchej cerze 50+ ? :)


Od teorii zaczniemy. Kremy posiadają standardową, 50 ml pojemność. Nie są drogie, cena regularna to 17 zł. Mimo, że słoiczki nie należą do najbardziej higienicznych rozwiązań mi (i mojej mamie) osobiście jednak jakoś szczególnie nie przeszkadzają. A same wizualnie prezentują się świetnie. Są szerokie, płaskie a wersję na dzień i na noc różnią kolory nakrętek co jest rozwiązaniem praktycznym i eliminuje wczytywanie się etykiety.

Pierwsze co rzuca się w oczy po otworzeniu opakowań to zabarwienie kremów. Shrek jak w mordę strzelił! Kremy nie barwią skóry więc raczej pigment w nich zawarty optycznie zrobi niewiele jednak skóry borykające się z zaczerwienieniami powinny zobaczyć subtelną różnicę na plus. Zapachy należą do tych bardziej niż mniej intensywnych. Pachną przyjemnie, trochę zielono, trochę świeżo. Nie drażnią jednak nosa.




Obietnice producenta są spore, jak mają się do rzeczywistości? Całkiem, całkiem. Zaczniemy od kremu na dzień. Teoretycznie o formule typowego kremu w praktyce jest lekką, szybko wchłaniającą się emulsją, która pozostawia na skórze delikatną, niemal niewyczuwalną warstewkę. Krem nawilża a samo uczucie nawilżenia i komfortu oraz wygładzenia utrzymuje się spokojnie do wieczora. Posiada też ochronę przeciwsłoneczną (niewielką, SPF 20) aczkolwiek lepiej mniej niż wcale. Jest dobrą opcją pod makijaż bo świetnie współpracuje z podkładami czy kremami BB.

Krem na noc ma być za to kremem-żelem. Teoretyczne stosunkowo lekkim w praktyce moja mama oceniła, że woli wersję na dzień również na noc bo ten jest za bogaty ;) Ja po dwóch użyciach stwierdzam, że absolutnie nie wiem o co kobiecie chodzi bo ten oto produkt jest  bardzo lekki. Czyli jak to w życiu bywa - każdy ma inną opinię i inne odczucia. Z drugiej strony moja mama lubi kosmetyki, których nie czuć, ja (w pielęgnacji nocnej) formuły bogate, czasem wręcz tłuste. Działanie? Na plus. Kremidło przyjemnie nawilża, nie obciąża skóry, wygładza i na dłuższą metę skórę delikatnie rozpromienia.

Wspomnę jeszcze, że rodzicielka moja ostatnio w swojej pielęgnacji bazowała na produktach marki Yves Rocher, które od Nivea są zdecydowanie droższe. I tak samo jak ulubiła sobie ich lekki krem z linii Elixir 7.9 tak równie pozytywne wypowiada się na temat wariantu na dzień i chętnie zobaczy go u siebie w przyszłości.

Podsumowując. To typowe, drogeryjne, niedrogie i nieinwazyjne kremidła na co dzień. Idealnie dla skór niewymagających szczególnej troski i większych problemów skórnych oraz dla osób bez większego ciśnienia na idealne składy. Czyli dla przeciętnej polki. Chociaż przeciętnych ludzi nie ma!



You Might Also Like

6 komentarze

  1. Szkoda, że marka nie pracuje bardziej nad lepszymi składami. Coraz więcej osób zwraca na to uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawi mnie ten na noc :) Ostatnio szukam czegoś nowego, ale muszę się wczytać w skład, czy nie ma tam czegoś zapychającego, bo niestety moja cera bywa wybredna :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę testowała wersję na dzień i już nie mogę się doczekać. W sumie cała linia mnie kusi bardzo, razem z maseczką. Zobaczymy, czy przekona mnie do tego krem na dzień ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. niestety kremy z nivea mnie uczulają :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety nie dla mnie, puściłam dalej

    OdpowiedzUsuń

Popular Posts