Lato w mieście | LIRENE DERMOPROGRAM | Hydrolipidowy ochronny krem do twarzy SPF 50 (niwelowanie skutków promieniowania IR) | Brązująca mgiełka | Jaśminowy olejek do opalania SPF30

lipca 26, 2017


Dziś zapraszam Was na przegląd letnich kosmetyków Lirene. W ofercie producenta znajdziemy i produkty, które zabezpieczą nas przed słońcem i te, które to słońce mogą zastąpić. Jak sprawdziły się u mnie? Ciekawych zapraszam na ciąg dalszy :)


LIRENE HYDROLIPIDOWY OCHRONNY KREM DO TWARZY SPF 50 IR (ok 20 zł 40 ml)

Nie lubię filtrów. Cenię sobie ich właściwości ochronne jednak mimo najszczerszych chęci nie jestem systematyczna w ich użytkowaniu. Walczę jednak z moją niechęcią i przynajmniej w sezonie letnim (i jesiennym gdy sięgam po kwasy) staram się je stosować w miarę uczciwie. Czyli wtedy gdy faktycznie wystawiam się na działanie słońca co robię możliwie jak najrzadziej bo szczerze go nienawidzę (czy tylko ja nie mogę doczekać się końca lata?)

Krem Lirene posiada estetyczną tubę wykonaną z miękkiego plastiku i obiecuje nam ochronę nie tylko na poziomie SPF 50 ale i zabezpieczenie skóry przed promieniowaniem IR.

Produkt posiada niesamowicie lekką konsystencję i intensywne białe zabarwienie. O dziwo, nie bieli on nadmiernie skóry i dokładany warstwa po warstwie wygląda na tyle przyzwoicie, że nie powstydziłabym się wystawić 'nagą' twarz do ludzi. A własnie jego lekkość umożliwia nam dokładanie kolejnych warstw bez efektu białej mazi na skórze - plus. Bo akurat filtry należą do tej grupy kosmetyków gdzie im więcej tym lepiej ;)

Nie będę jednak ukrywać, że w dni 'robocze' bez makijażu się u mnie nie obejdzie więc pomijając kwestie ochronne zależało mi przede wszystkim na tym, by to kremidło dogadało się z moim makijażem. I tu bywa różnie. Są dni, kiedy oglądając moją skórę wieczorem aż trudno mi uwierzyć, że miałam krem z spf na skórze. Bywały też takie gdy w po paru godzinach okazywało się że podkład zaczynał mi się nieestetycznie zbierać w okolicach brody czy skrzydełek nosa. Zauważyłam jednak pewną prawidłowość - ten krem lubi mieć 'pod sobą' czystą skórę potraktowaną tylko matującym tonikiem. Przy kombinacjach z nawilżającymi tonikami, po użyciu lekkiego serum czy kremu potrafi sprawić, że makijaż po x godzinach nie wygląda tak dobrze jak powinien. Chociaż znam zdecydowanie gorsze pod tym względem kosmetyki tego typu.

Krem ten ma jednocześnie nawilżać skórę. I to robi. O ile uczucie nawilżenia nie jest spektakularne tak przez cały dzień czuję na skórze komfort. A nie jest to dla mnie normą. Oceniam go całkiem pozytywnie i o ile przy poszukiwaniu 'idealnego filtra pod makijaż' to może nie być to tak jako produkt typowo ochronny przy mniej lub bardziej aktywnym wypoczynku śmiało mogę Wam go polecić. Szczególnie, że nie podrażnia moich okolic oczu a z tym różnie u mnie niestety bywa.



LIRENE BRĄZUJĄCA MGIEŁKA SAMOOPALAJĄCA (ok. 25 zł 195 ml)

O ile przez większość roku chodzę blada tak w sezonie zawsze coś z gatunku 'opalenizna bez słońca' zagościć u mnie musi. Tym razem konkretnie w postaci nowości czyli olejku i to dwufazowego na dodatek ;) Muszę przyznać, że bardzo lubię niesztampowe podejście marki do 'podania' kosmetyków i fakt że oprócz klasycznych balsamów sampoopalających (miałam, fajne!) zaproponowali nam również piankę (czeka w zapasach), balsam pod prysznic (świetny!) a teraz kolejną nowość.

Olejek posiada lekką formułę, obie fazy łączą się ze sobą po już po lekkim wstrząśnięciu. Aplikator dozuje produkt na skórę całkiem sensownie jednak nie obejdzie się bez wsmarowania kosmetyku dłońmi. Ważne jest to by nie nałożyć na skórę zbyt dużo i dokładnie go w nią wsmarować by nie nabawić się plam czy smug. Jeśli jednak przyłożycie się do aplikacji i wmasujecie olejek do wchłonięcia nie macie się o co martwić. Efekt jaki daje jest lekki i naturalny. Jeśli boicie się sztucznej, pomarańczowej skóry to nie ma czego. Jest ona naturalnie przybrązowiona i trudno się domyślić, że to nie zasługa słońca. Jak na samoopalacz jednak przystało pozostawia on na skórze delikatny, średnio przyjemny zapach. Nie jest on jednak zbyt intensywny i duszący.

Przyznać jednak muszę, że gdybym na chwilę obecną stała przed wyborem kolejnego kosmetyku tego typu mimo, że ten wypadł całkiem nieźle tak wróciłabym jednak chętnej do brązującego balsamu pod prysznic tego samego producenta, który z powodzeniem używałam w zeszłym roku. Bo mimo niemal identycznego efektu metoda aplikacji odpowiadała mi bardziej :)



LIRENE JAŚMINOWY OLEJEK DO OPALANIA SPF 30 (ok. 20 zł 150 ml)

Używanie filtrów do twarzy jest u mnie problematyczne tak z filtrami do ciała mam jeszcze gorzej :D W tym roku jednak jestem w tym aż podejrzanie systematyczna bo ku memu smutkowi moja skóra zaczyna się buntować. Z otchłani zapasów wyciągnęłam więc ten oto kosmetyk i szalenie jestem z tego powodu zadowolona :)

Nie jest to 'suchy' olejek jednak niewiele do takiego określenia mu brakuje. Gładko aplikuje się na skórę, pozostawia delikatną ale nie lepką czy nadmiernie tłustą powłokę, która spokojnie umożliwia ubranie się i pójście do ludzi więc jest idealną opcją dla mieszczuchów ;) Ma też przyjemny olejkowy, może i lekko jaśminowy ale zupełnie niedrażniący zapach który w najmniejszym stopniu nie gryzie się z perfumami.

Jestem posiadaczką bardzo suchej skóry i o ile oleje w ogóle u mnie nie pozostawiają po sobie uczucia nawilżenia tak często po tego typu kosmetyki sięgam właśnie latem by ochronić dodatkowo skórę przed utratą nawilżenia i ten oto kosmetyk spisał się u mnie przyzwoicie.



Zasadniczo nie mam się do czego przyczepić i każdy jeden kosmetyk oceniam w mniejszym lub większym stopniu pozytywnie. Perełką w tym zestawieniu jest zdecydowanie olejek, krem również wypadł nieźle aczkolwiek olejkową mgiełką samoopalającą zeszłorocznego balsamu pod prysznic firmie pobić się nie udało :D Używałyście któregoś z tych kosmetyków? Jak wrażenia?

You Might Also Like

12 komentarze

  1. Ciekawe produkty, koniecznie muszę się im bliżej przyjrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam brązującą mgiełkę, ale jestem na tyle opalona, że żadnego efektu nie widzę :-(

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej zainteresował mnie krem do twarzy, a samoopalaczy nie używam

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam hydrolipidowy w zapasach, mam nadzieję, że się sprawdzi :) Z Lirene uwielbiam emulsję SPF50 :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogę się opalać, więc chętnie sięgam po delikatne produkty brązujące :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tę mgiełkę i bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że w drogeriach pojawiają się wreszcie porządne kremy z filtrem do twarzy, które można używać pod makijaż. Do tej pory trzeba było szukać w aptece bo te drogeryjne były typowo "plażowe " :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie ta brązująca mgiełka bardzo kusi, od kiedy na słońcu się nie wyleguję to przydał by się wspomagacz ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mgiełka wydaje się fajna :)

    OdpowiedzUsuń