Przegląd ZAKUPÓW | maj-czerwiec 2017




Cóż.... mimo, że w maju pojawił się post z podsumowaniem miesiąca i moją pobożną nadzieją, że 'to już koniec' końca nie było. W czerwcu wpadło mi też trochę (trochę dużo) nowości więc pora na kolejne zakupowe podsumowanie ;)

→ ZAKUPY maj 2017 (przegląd)

Większość moich zakupowych poczynań pokazuję Wam na bieżąco na instagramie @blogkosmetykoholiczka więc dla obserwujących mnie będzie to drobna powtórka ;)


Czy wspominałam, że mam hopla na punkcie otulającego, lawendowego zapachu Johnson's Baby Bedtime? Jeśli nie to oficjalnie Was o tym fakcie informuję. Do szczęścia brakowało mi oliwki i płynu do kąpieli. (Nie)stety Rossmann zaoferował rewelacyjną promocję i każdy z tych produktów kosztował zaledwie 6 zł za sztukę. Więc nabyłam i jedno i drugie. Drugie w ilości trzech sztuk. Na jesienne, wieczorne polegiwanie w wannie opcja idealna. Dodatkowo zdecydowałam się na powrót do szamponu. W poście o bieżącej pielęgnacji włosów wyraziłam się o nim w samych superlatywach i zdania na ten temat nie zmieniłam.

Moja obecna pielęgnacja włosów (czerwiec 2017)


Yves Rocher zafundowało nam też świetne promocje, nie oparłam się więc dwóm zamówieniom. Na drugie czekam ale pierwsze, skromniejsze, to mój powrót do ich serum do włosów. Jakiś czas temu przygarnęłam butelkę jako prezent do zamówienia jednak przeżyła (a raczej nie przeżyła) przygody z kafelkami. Zapowiadało się świetnie, planowałam powrót więc przydarzyła się ku temu świetna okazja. Skusiłam się też na żel pod prysznic, który gościł na mojej liście do kupienia odkąd dowiedziałam się o wycofaniu mojego ukochanego żelu o zapachu kwiatu tiare z linii JdM. Niestety, wariant Plaisirs Nature nie pachnie już tak intensywnie ale jakościowo wypada zdecydowanie lepiej - jest o niebo łagodniejszy dla mojej skóry. Żeby dobić do progu darmowej dostawy skusiłam się na podwójny pędzel do oczu i jestem zawiedziona.  Włosie jest liche i trochę drapie. Prezentem była woda z linii Plaisirs Nature oraz krem do twarzy Elixir 7.9, który oddałam mamie bo bardzo go lubi. Całość kosztowała zaledwie 33 zł!

Yves Rocher woda toaletowa kwiat pomarańczy& petit grain & lawenda (instagram)


W sieci aż huczy o produktach do włosów Organic Shop. Jako, że zarządziłam przerwę od wielkich pojemności włosowych nawilżaczy stwierdziłam, że to najlepszy moment by przetestować ich kosmetyki. Sięgnęłam po dwie maski i dwie odżywki. Duet odżywki 'marokańska księżniczka' i popularnej maski z awokado poszedł już w ruch i... jestem bardzo zawiedziona.


Moje ulubione mydła do rąk to te z Green Pharmacy. Kupiłam dwa warianty zapachowe, których wcześniej nie używałam (lawenda, werbena z limonką) a jako gratis (serio!) do zakupów dostałam żel pod prysznic z lotosem i jaśminem.


Recenzja duet żelu do mycia twarzy i ciała oraz balsamu do ciała z linii Atopis NovaClear+ pojawiła się już na blogu. Balsam nie zachwyca ale myjadło zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie.

NovaClear+ Atopis żel do mycia twarzy i ciała, balsam do ciała (recenzja)


Rossmann i ich kolejne 2+2. Jedynym mi znanym (i uwielbianym!) przeze mnie kosmetykiem jest krem do stóp 30% Urea Lirene. No dobra, odżywkę Eveline też znam ale w klasycznym wariancie, tylko razem wybór padł na wersję Sensitive. Kremy do depilacji Bielendy barrrdzo lubię acz tej kaszmirowej nowości jeszcze nie używałam. A psikadło do stóp zobaczyłam na oczy totalnie po raz pierwszy.


Gdyby żeli było mi mało (czekam na 6 z YR) to mam jeszcze mus pod prysznic Nivea. O kremowym zapachu z nutką rabarbaru i maliny. Ma szalenie przyjemną, puchatą konsystencję i nie sieje spustoszenia na mojej skórze.


A powyższy mus przygarnęłam będąc w Naturze po zapas jednego z moich ulubionych lakierów do włosów Taft, najskuteczniejszego antyperspirantu na lato - Old Spice (uprzedzam, wersja 'z misiami' pachnie owocowo, jak dla mnie nie jest to zapach męski ;)) oraz w poszukiwaniu jakiegoś wodoodpornego tuszu i tutaj wybór padł na maskarę Wet n Wild Max Volume Plus.  No i pozycja obowiązkowa - najjaśniejszy odcień kamuflażu Catirce.

o trzech kosmetykach do makijażu twarzy Catrice (recenzja)



Nie wiem czy jest sens pokazywać na blog produkty higieniczne (z drugiej strony, czemu nie? sama chętnie zerkam co tam ciekawego ludzie używają ;)) ale zasiliłam zapasy mojej ulubionej pomarańczowej pasty Elmex i skusiłam się na nowość z oferty Tołpy czyli ich pastę wybielającą.


Tyle. Chwilowo ;)
Znacie któryś z pokazanych przeze mnie produktów? :)

14 komentarzy:

  1. Widzę, że zakupy udane :) Muszę wreszcie wypróbować produktów Organic Shop :) Akurat dzisiaj jadę na zakupy, więc nie ukrywam, że może na coś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawi mnie ta pianka Nivea :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja, ile dobroci! :) Daj znać jak ta maskara, też przydałoby mi się coś wodoodpornego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam maskę awokado i figa z Organic Shop, użyłam po kilka razy i wydawały się być w porządku ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że trochę bubelków niestety zakupiłaś :P No ale tak już jest, że nie wszystko zawsze musi się sprawdzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty szalona!! Ta pianka z nivea... muszę ją poznać.. <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że maska Organica się nie nie sprawdziła. Też sporo słyszę o tej firmie, ale jeszcze nic nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam piankę z Nivea, ale niestety przebija w niej niveowski aromat. ;) Sama pianka przyjemna. Fajne YR-kowe zakupki, a kwota za zamówienie boska - zakupy roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam jedynie korektor Catrice dokładnie w tym kolorze i bardzo się lubimy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam chęć na coś z Organic Shop :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Sporo nowości. Bardzo zaciekawiły mnie kosmetyki Johnson's Baby Bedtime, bo lubię lawendę w kosmetykach.
    :*

    OdpowiedzUsuń

Instagram