Otul się lawendą | PRZEGLĄD ŻELI POD PRYSZNIC #3 | ORIGINAL SOURCE | BEBEAUTY | DOVE | JOHNSON'S BABY | NIVEA

   Już po raz trzeci zapraszam Was na przegląd myjadeł do ciała jakie u mnie zagościły. Bo niby żele do mycia to nic specjalnego tak czasem stojąc przed drogeryjną półką można dostać oczopląsu od dobrobytu i wyjść z niczym (albo jak w moim przypadku - z ilością hurtową ;)).



★★★


LE ORIGINAL SOURCE NAWILŻAJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC ZIELONY BANAN & MLECZKO BAMBUSOWE
    Gdy tylko pojawiły się zapowiedzi pojawienia się tego żelu na rynku wiedziałam, że wpadnie w moje ręce. Zapach banana jest tak wdzięczny i... niepopularny, że doczekać się go nie mogłam. I mam. Żele tej firmy lubię - z tych dostępnych w stałej ofercie miło wspominam wariant malinowo waniliowy, z limitowanych mam jeszcze kupioną na zapas butlę mieszanki pokrzywy i wiśni (trawiasta Cherry Coke jak w mordę strzelił ;)). Ten również mnie nie zawiódł - zapach banana nie jest przesłodzony jednocześnie zielona nuta nadaje mu charakteru przez co był ulubieńcem moich poranków. Żele OS nie robią mi krzywdy - nie przesuszają, nie powodują uczucia ściągnięcia. Konsystencja przypomina odrobinę galaretkę i nie jest zbyt rzadka jednak żel skończył mi się podejrzanie szybko.


BE BEAUTY ŻEL POD PRYSZNIC GENTLE FRESHNESS LIMONKA & ALOES
    Spore zaskoczenie. Generalnie tanie żele do mycia sieją u mnie spustoszenie i mimo często kuszących zapasów (Isana, Balea *-*) staram się je omijać. Trzy żele stylizowane na tę drugą, które pojawiły się w Biedronce jakiś czas temu wpadły w moje łapy i był to dobry wybór. Może ciut ściągają mi skórę jednak jest ona sucha sama z siebie więc i tak bez balsamu się u mnie nie obejdzie. Nie byłam przekonana o tego konkretnego wariantu zapachowego bo cytrusy to nie moja bajka jednak dodatek nijakiego aloesu o dziwo robi tak fajną robotę w tej kompozycji, że sięgam po niego z przyjemnością. Sama formuła jak na taką taniznę przystało należy do tych rzadszych niż gęstszych chociaż nie przelewa się przez palce.


DOVE PURELY PAMPERING ŻEL POD PRYSZNIC MLECZKO KOKOSOWE & PŁATKI JAŚMINU
    Żele Dove to totalna klasyka, którą na nowo przyszło mi odkryć nie tak dawno. Niegdyś siały totalne spustoszenie na mojej skórze (któryś ze składników prawdopodobnie mnie uczulał) jednak po zmianie składów mogę cieszyć się ich gęstą, kremową formułą i komfortem jaki pozostawiają na skórze po myciu. Ten konkretny wariant zapachowy jednak mojego serce nie zdobył (a szaleję za pistacją z magnolią i piwonią ze słodką śmietanką). Jest przyjemny, nie powiem, że nie. Ale brakuje mi w nim jakiejś wiodącej nuty bo połączenie kokosa i jaśminu okazało się być przyjemnie.... bezpłciowe ;)


JOHNSON'S BABY BEDTIME ŻEL DO MYCIA CIAŁA UŁATWIAJĄCY ZASYPIANIE
   Odmładzam się o dobrych 25 lat ale... jestem totalnie oczarowana tym zapachem (powtarzam to jak mantrę ale kupiłam wszystkie kosmetyki z tej serii jakie tylko udało mi się dorwać...). Niby lawendowym ale w tak subtelnym, otulającym wydaniu.... bajka! Sam żel też mnie nie zawiódł. Dla mojej skóry był niesamowicie łagodny - podejrzewam, że zasługa leży w glicerynie przed detergentem. Miał przyjemną, gęstą konsystencję jednak pienił się średnio. Mam kolejny (czy kogoś to zdziwi?) jednak toczę wewnętrzną walkę by nie otwierać tylu myjadeł na raz ;) Pewnie szybko polegnę.


NIVEA ŻEL POD PRYSZNIC CREME CARE
   To chyba najdłużej wyczekiwany przeze mnie zakup. Pojawił się na rynku dawno temu, gdy zobaczyłam go na sklepowej półce zaświeciły i się oczy i... zwlekałam z zakupem aż do teraz :P Żele Nivea używałam namiętnie przed moimi 'blogerskimi' czasami i zupełnie nie wiem, czemu je porzuciłam. Są przyjemne, niezbyt gęste jednak zapewniają pianę, uczucie oczyszczenia skóry i brak jej dodatkowego przesuszenia (moja skóra jest sucha sama z siebie czymkolwiek bym jej nie umyła). I jak właściwości kremu Nivea nie lubię i nigdy nie pojęłam jego fenomenu tak jego zapach to tak totalna klasyka, która budzi we mnie niesamowicie pozytywne skojarzenia a samo używanie tego myjadła mimo całej jego przeciętności jest dla mnie szalenie przyjemne. Ilość żeli w zapasach trochę mnie stopuje przez zakupem kolejnej butli jednak jak nie już to za jakiś czas z pewnością pojawi się u mnie po raz kolejny. No i chętnie wypróbuję inne warianty zapachowe bo 'za moich czasów' ich nie było ;)

A jakie Wy żele pod prysznic obecnie używacie? Może jakiś zrobił na Was większe wrażenie?

12 komentarzy:

  1. Żel bananowy i ten BeBeauty mam w zapasie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbia tą serię johnsons baby, ale nigdy bym nie powiedziała, że ma coś wspólnego z lawendą... której zapachu nie znoszę :P

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam obecnie malinę i wanilię z biedronki na wykończeniu, podobnie jak giga żel w klasycznej wersji z Dove, który uwielbiam swoją drogą :) A na zapasie tylko dwie sztuki myjadeł, jedno z Isany, a drugie z Dove, a jakże :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Po żel be beauty z limonką bym się skusiła, uwielbiam takie zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ajj, z chęcią przygarnęłabym ten bananowy żel ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam ten żel pod prysznic dla dzieci (fioletowy). Pachnie przepięknie !

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chyba sama skuszę się wreszcie na te żele z Biedronki ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też uwielbiam zapach tego żelu Johnson's Baby :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. bez kitu coś w tym jest, że niby nic wielkiego, zwykły żel pod prysznic a i tak za każdym razem biorę inny i za każdym razem kminię jkai i tym razem :D ja uwielbiam te od Isnay, tak mega pachną, że love :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Na ten bananowy z OS już czuję się skuszona... Muszę go mieć! :)
    Ja najbardziej lubię zele z The Body Shop, dla mnie podstawą jest dobry zapach. ;) Natomiast zapachu Nivea nie trawię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja za zapachem banana nie przepadam, ale i tak pójdę powąchać ten OS, bo czuję, że ten bambus go może uratować :D

    OdpowiedzUsuń

Instagram