Wydajność: zero | VASELINE | Intensive Care | Balsam do ciała Podstawowa Regeneracja

  To kolejny balsam marki Vaseline, jaki mam okazję używać. Dorwałam je jakiś czas temu na wyprzedaży w Lidu za piątkę i wyszłam z założenia, że pora przetestować tę dosyć popularną firmę. Wariant biały (Intensywna Regeneracja) okazał się być dla mojej skóry wybawieniem i wprawił mnie w niemały zachwyt. Czy wariant 'podstawowy' też podołał mojej suchej skórze?


    Jeśli mowa o opakowaniu odrobinę mnie drażni. Jest estetyczne jednak plastik z jakiego jest ono wykonane jest diabelnie twardy i w pewnym momencie trudno jest wydobyć z niego resztki kosmetyku.

   Balsam posiada przyjemną konsystencję. Jest lekki niczym mleczko jednocześnie w momencie aplikacji czuć, że jest przyjemnie treściwy. Pozstawia na skórze lekką powłoczkę jednak (w porównianiu do poprzednika) nie daje wrażenia mokrej skóry i się nie lepi. Ma też przyjemny, kremowy, niedrażniący zapach.

   Właściwości pięgnacyjne jak na produt drogeryjny są... świetne. Balsam nawilża, wygładza, silnie regeneruje nawet najbardziej suche partie. Jest odrobinę mniej odżywczy niż wariant biały ale i tak nie jestem w stanie się do jego właściowości przyczepić.  Dodatkowo, co zdarza się rzadko, efekt pielęgnacyjny utrzymuje się na skórze troche dłużej niż od mycia. O ile balsamy głównie z przyzwyczajenia aplikuję codziennie tak jak raz złapał mnie dzień lenia i go sobie odpuściłam moja skóra była w podejrzanie dobrej formie.

   Jest jednak jedna rzecz, która mocno psuje mi wizję balsamu idealnego. Wydajność. Zastraszająco niska. Fakt faktem, w moim przypadku bez balsamu ani rusz jednak nie przywykłam do zużywania 200 ml produktu w... półtora tygodnia (?).  Po tygodniu używania, tj. po 6 aplikacjach w opakowaniu zostało mi może 1/5 produktu. No dramat. I mimo, że używam go obficie (urok suchej skóry) to jednak chyba pierwszy raz trafił mi się produkt, który wyszedł w tak błyskawicznym tempie. Dla porównania - wersja Intensywna Regeneracja mimo identycznej pojemności wystarczyła mi na przynajmniej dwa razy dłużej.

   Przyznam szczerze - sama nie wiem co o nim myśleć. Właściwości pielęgnacyjnych mu nie odmówię (ba, będę je chwalić) ale wizja kupowania trzech butli balsamu w miesiącu srednio zachęca do powrotu.


wybaczcie jakość

19 komentarzy:

  1. Wow, rzeczywiście kiepska wydajność :o ja z tej firmy miałam tylko wazelinę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może nakładałaś go ciężką ręką? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że okazał sie średniaczkiem ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie wiem czemu ten błąd ,,półtorej tygodnia" jest tak często powielany...Przecież tydzien to rodzaj męski. ,,Półtora tygodnia" to poprawa pisownia. To tak jak byś powiedziała: ta balsam jest wydajny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha też zawsze robię ten błąd, bo nigdy nie wiem jak jest poprawnie :D teraz może już zapamiętam!

      Usuń
  5. Bardzo słaba wydajność mimo dobrego działania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm ja nie używam zbyt dużo i bardzo często więc może u mnie by się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda ze okazał się być mało wydajny :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ten produkt. Rzeczywiście szału nie robi i wydajność średnia. Jeśli chodzi o samą butelkę...to nie wiem, czy Ty trafiłaś na jakiś dziwny egzemplarz, czy ja...bo moja jest dość miękka :P

    OdpowiedzUsuń
  9. hehe ja przeważnie zużywam balsam czy masło w dwa tygodnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż sprawdziłam - poprzedni balsam (Vianek) wystarczył mi na dobrze ponad miesiąc a też nakładałam go obficie :D Nie wiem co jest z tymi smarowidłami :D

      Usuń
  10. Miałam go i był ok, ale nie mogę sobie przypomieć jaką miał wydajność. Póki co nie wróciłam do niego, więc coś musi być na rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę powiedzieć,że słyszałam tylko o ich balsamie w spray'u :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie spodziewała bym się takiej małej wydajności.

    OdpowiedzUsuń

Instagram