Obsługiwane przez usługę Blogger.

DENKO | luty 2016

by - lutego 27, 2016

Po dużych zakupach pora na równie duże denko. Przyznaję się - zużycia w ostatnich tygodniach mam wprost zdumiewające ;)

Emulsja oczyszczająca Alterra - miałam wobec niej mocno mieszane uczucia. Niby działanie miała w porządku, niby krzywdy nie robiła ale irytował mnie jej intensywny zapach i kiepska wydajność. Nie planuję powrotu.
Tonik Rival de Loop - uwielbiam. Zdradzam go od czasu do czasu jednak wracam do niego z podkulonym ogonem. Tonizuje, oczyszcza, ma wpływ na dobrą kondycję mojej skóry.
Płyn micelarny i płyn dwufazowy Lirene - trudno doszukiwać mi się w nich wad. Fundują skuteczne oczyszczenie jednocześnie są łagodne dla mojej skóry. Chętnie do siebie wrócimy.
Woda micelarna Tołpa Baby - porażka. Totalna. Piecze, szczypie, podrażnia. Mam jeszcze pełnowymiarowe opakowanie do zużycia i wcale mnie to nie cieszy...

Krem przeciwko pierwszym zmarszczkom Tołpa Futuris 30+ - wobec marki mam mocno mieszane uczucia jednak każdy jeden krem do twarzy jaki używałam sprawdzał się na mojej skórze świetnie. Ten oto pięknie odżywiał i nawilżał skórę a ostatnimi czasy dosyć mocno dałam jej w kość. Chętnie do niego wrócę.
Krem wybielający Pharmaceris W -  świetny, chociaż wymagał cierpliwości i systematyczności.
Krem Vichy Idalia - miniaturka z Joyboxa. Porażka totalna. Śmierdziało alkoholem na kilometr i podrażniało mi to to skórę. Zużyłam do szyi i dekoltu. Powrotu zdecydowanie  nie planuję.
Krem pod oczy Creme Riche Yves Rocher - zły nie był ale większego wrażania na mnie nie zrobił. Zdecydowanie nie odpowiadała mi jego formuła.
Serum z wit. C Bielenda - tak się z nim polubiłam, że kupiłam i otworzyłam kolejne opakowanie. Dobre działanie i niewygórowana cena sprawiły, że pewnie nie ostatnie.
Olejek różany Vis Plantis - niby różany, a ponad 90% zawartości to olej macadamia. Którego jak się okazało nie zostałam fanką. Moja skóra się z nim nie polubiła więc zużyłam go do olejowania włosów. Minus za opakowanie - pompka była bardzo awaryjna i wiecznie wylewał się z niej produkt.
Stymulator wzrostu brwi i rzęs Bandi - zwlekam z jego recenzją... długo. Na pewno pojawi się już wkrótce a jej napisanie będzie męczące niczym kopanie rowów. Bo trudno krytykować produkt za blisko dwie stówy, który jak na złość dostałam. Eh.
Pomadka rokitnikowa Sylveco - wersję peelingującą krytykowałam mocno, w tej praktycznie nie widzę wad. Świetnie pielęgnuje, działa anty-opryszczkowo /dziadostwo nie przypałętało mi się ani razu z okresie użytkowania a miałam spore spadki odporności/ jednak dobijał mnie jej żółty kolor. Teraz spróbuję wersję zieloną - bezbarwną.
Kuracja normalizująca Sayen - 1/3 pełnowymiarowego opakowania z Joyboxa. Co Wam powiem to Wam powiem ale tyłka mi to to nie urwało. Niby peeling peelingował, niby maska uspokoiła skórę, niby krem cośtam robił ale efekt zdecydowanie nie wart ceny regularnej /bodajże 100 zł/.


Szampon stymulujący Yves Rocher - kolejny kosmetyk wobec którego mam bardzo skrajne uczucia. Opiszę je niebawem w rencenzji.
Pasta oczyszczająca Liście Manuka Ziaja - do skóry głowy jako peeling/maseczka sprawdza się na piątkę z plusem.

Płyn do kąpieli Malizia - pięknie się pieni, nie wysusza skóry i miał przyjemny zapach. Rzecz warrta powrotu.
Sole do kąpieli Be Beauty - pachną, barwią i zmiękczają wodę. Na dodatek są tanie jak barszcz.
Sole do kąpieli Kneipp - pachną, barwią i zmiękczają wodę. Tylko cena, nawet ta promocyjna to nieporozumienie. Sole z Biedronki zupełnie w niczym im nie ustępują więc są dla mnie zbędnym wydatkiem.
Sól do kąpieli Isana - idealna na katar. Zapach świeżych ziół jest tak intensywny że znacząco ułatwia oddychanie. Będziemy do siebie wracać.

Peeling do stóp Yves Rocher - świetny zdzierak o przyjemnym lawendowym zapachu. Zdecydowanie mój ulubiony peeling do stóp, mam kolejne opakowanie w użyciu.
Peeling ujędrniający Lirene - najsłabszy z trzech peelingów tego producenta jakie używałam. Pojawi się recenzja.
Żel pod prysznic z drobinkami kawy Perfecta - ulubieniec od pierwszego użycia. Drobiny cukry i kawy przyjemnie zdzierały a zapach /pomarańczowo-waniliowy/ uprzyjemniał kąpiel.
Micelarny żel do higieny intymnej Lirene - świetny produkt, niebawem recenzja.
Olejek myjący Wellnes&Beauty - zużyłam go do prania gąbki RT i sprawdził się w tym celu rewelacyjnie. Kupię kolejne opakowanie.

Balsam witaminowy Vital Code Lirene - pięknie pachniał i dobrze nawilżał. Bardzo miło mnie zaskoczył.
Krem-nektar do rąk Tołpa - bardzo przyjemy krem. Lekki, szybko się wchłaniał jednak bardzo dobrze nawilżał moją skuchą skórę. Wart uwagi.
Koncentrat do rąk Cien /Lidl/ - dziwadło. Niby nie pielęgnował szczególnie jednak był idealny do ochrony skóry bez mrozem. Był szaaalenie wydajny.
Krem do stóp Avon - nie sprawdzał się na noc bo nie nawilżał, nie sprawdzał się na dzień bo się rolował. Totalne nieporozumienie. O miłym, wiśniowym zapachu ;))

Znacie. lubicie?

You May Also Like

38 komentarze

Czego szukasz?