Obsługiwane przez usługę Blogger.

Żele pod prysznic LE PETIT MARSEILLAIS

by - czerwca 04, 2015

Moja przygodna z żelami marki Le Petit Marseillais rozpoczęła się stosunkowo niedawno. Pierwszy z nich przygarnęłam w drugiej edycji JoyBoxa, kolejne dwa w ramach Akcji Ambasadorskiej (jak to poważnie brzmi!). Wszystkie trzy już od jakiegoś czasu są w użyciu więc najwyższa pora napisać na ich temat słów kilka.



Żele podobają mi się szalenie pod względem wizualnym. Opakowania różnią się od siebie kolorami jednak wszystkie są ze sobą spójne. Kanciaste, prostokątne butelki to coś nowego. Jednak o ile kształt butli w przypadku małego opakowania jest bardzo wygodny tak przy większych używanie jest niekomfortowe.

Pod względem konsystencji są bardzo podobne. Rzadkie i lejące. Żeby uzyskać przyjemnie gęstą pianę trzeba ich używać w sporej ilości gdzie część lubi wylewać się przez palce. Nie są więc wydajne. Wersja Pomarańcza i Grejpfrut ma jednocześnie być płynem do kąpieli. Słabo. Bo słabo się pieni i trzeba wlać ogrom do wanny by piana utrzymała się w czasie kąpieli. Nie są jednak zbyt drogie (choć i do najtańszych nie należą) więc niech będzie.

Pod względem składu nie mam się do czego (teoretycznie) przyczepić. Jedynie Werbena i Cytryna zawiera SLS, pozostałe warianty wolne są od tego składnika. Jak przekłada się to właściwości pielęgnujące. Nie wymagam od żeli by nawilżały moją skórę, wystarczy bo pozostawiały ją we względnym komforcie i nie wysuszały. O ile wersje Werbena i Cytryna oraz Pomarańcza i Grejpfrut dały radę tak wariant Biała brzoskwinia i Nektarynka diabelnie wysusza (schodząca skóra z łydek i ramion to jest to...).

Zapachy. Teoretycznie najbardziej do gustu przypadła mi wersja Pomarańcza i Grejpfrut. Zapach w butelce jest niezwykle przyjemny i w butelce i na skórze w czasie mycia. Połączenie cierpkiego grejpfruta i słodkiej pomarańczy jest miłe dla mojego nosa ale... też jest dosyć wtórne i o taki cytrusowy żel na rynku nietrudno. Wariant Biała brzoskwinia i Nektarynka też należy do zapachów przyjemnych i niewyróżniających się szczególnie chociaż dosyć wiernie oddany jest naturze. Największą niespodzianką był dla mnie żel Werbena i Cytryna. Bo zapach z butelki okazał się być niezbyt przyjemny do mojego nosa - cytryna była podejrzanie słodka a werbena przypominała trawę cytrynową. Jakim zaskoczeniem była dla mnie pierwsza kąpiel! Żel w połączeniu z wodą jest fantastycznie intensywny a nudne, słodkie nuty nabierają charakteru i mimo, że nadal daleko im do werbeny i kwaśnej cytryny to zapach dziecięcych witamin (Pikovit ;)) przenosi mnie w świat dzieciństwa i przywołuje masę przyjemnych wspomnień. Nie muszę chyba dodawać, który wariant jest moim ulubionym? :)

Podsumowując: przygodę z żelami uważam za całkiem przyjemną. Za wyłączeniem robiącego mi krzywdę malucha ;)






You May Also Like

44 komentarze

Czego szukasz?