Parafinowy BUBEL | VINTAGE BODY OIL | dwufazowy cukrowy peeling do ciała, rąk i stóp.

Dzień dobry mam ochotę napisać ale ten dzień wcale dobry nie jest. Obecna pogoda dobija. I nie dość, że za oknem deszcz to jeszcze jak na złość zbiłam mój ulubiony kubek (nie kubek a filiżankę, jumbo) w którym ledwie skończyłam pić trzecią dziś kawę lurę. Imponujący wynik patrząc na fakt, że oczy otworzyłam ledwie trzy godziny temu. I zamiast w jakiś sensowny sposób spożytkować dzień wolny to zajęłam się konsumpcją ptasiego mleczka. Cóż... Jednak żeby nie było, że nic dziś nie zrobiłam piszę coś. A żeby utrzymać się w mrocznym klimacie wcaleniewiosny niech będzie o bublu.



Peeling ten zapakowany jest w niewielką, ciemną butelkę wykonaną z plastiku. Opakowanie teoretycznie całkiem spoko, w praktyce dosyć chybione bo wymieszanie dwóch faz (o tym zaraz) jest strasznie upierdliwe i zajmuje dłuższą chwilę. Zasadniczo to jestem na nie.
Produkt ten kupiłam w JoyBoxie. Niekoniecznie zdecydowałabym się na jego zakup samodzielny ale skoro już w moje ręce wpadł to niech mu będzie. Za używanie wzięłam się czym prędzej bo ja do peelingów mam słabość. Okrutną. I te u mnie się na pewno nie marnują.

Nazwanie tego czegoś produktem dwufazowym jest dla mnie trochę śmieszne. W moim osobistym odczuciu produkt dwufazowy zawiera dwie fazy - wodną i olejową (jak preparaty do demakijażu). Tu dostajemy sporą ilość cukru i sporą ilość oleju (ta...), cukier opada, olej zostaje na górze i niby mamy produkt dwufazowy. No niech im będzie. Sam proces mieszania produktu jest żmudny i irytujący. Zajmuje kilkanaście sekund pod postacią machania ręką góra-dół z użyciem siły i jest bajecznie nietrwały więc przed każdą partią ciała trzeba go powtarzać. Do skutku. Mnie mniej więcej w połowie zaczęła ogarniać frustracja.

Skład jaki jest każdy widzi. Nie wzbraniam się przed parafiną (bo taki olej właśnie dostajemy) o ile ta nie pozostawia zbyt mocnej powłoki. Ten produkt nie pozostawia powłoki. Pozostawia wręcz kokon, którego zmycie nawet mydłem jest cholernie trudne. Wspomagałam się kessą (peeling po peelingu zawsze spoko...) a i tak czułam, że się lepię. Fuj. Właściwości ścierające określiłabym jako całkiem niezłe. Chociaż wystarczyłoby by cukier w nim zawarty był tylko zwilżony olejem a nie w nim pływał bo przez to jest niewydajny (peeling od stóp do głów dekoltu to pół opakowania...).

Plusem (jednym) jest z pewnością zapach. Jest przyjemny, słodko-owocowo-orientalny. Trochę duszący (ale ja lubię) i w sumie mogłabym mieć takie perfumy. Cena (ok. 13 zł) nie jest zła jednak gdy spojrzymy na niewielką pojemność (130 ml) i żenującą wydajność okazuje się być po prostu drogi. Nie muszę się chyba silić na jakieś mądre podsumowania by ogłosić wszem i wobec, że z pewnością nie jest to rzecz warta zakupu. Ja go zużyję (jeszcze raz, dam radę...) ale więcej w stronę tej firmy nie spojrzę. No, chyba, że wezmą się za produkcję perfum :P



Znacie, lubicie (nie wierzę że zadaję to pytanie;)) ?



64 komentarze:

  1. Jeżeli coś zostawia jakis film to mnie od razu wzdryga :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film olejowy mi nie wadzi ale parafinowa warstwa ble :D

      Usuń
  2. Nie cierpię parafiny w kosmetykach. Dobrze, ze trafiłam na Twoją recenzję, bo zapach pewnie i mnie by skusił

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam i wiem, że się nie poznam z nim, na pierwszy rzut oka widać, że nie dałby mi tego czego oczekuje od balsamów ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam i nie poznam - parafinowe peelingi omijam z daleka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie dziś też leniwy dzień, ale post za to wiosenny :)
    Nie znam i się nie skuszę, nie cierpię jak coś się za bardzo lepi....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z wiosennymi postami poczekam do konkretnej wiosny, poki co mam nastroj iscie jesienny :D

      Usuń
  6. Uuuuu no to niezły bubel Ci się trafił, masakra :C W pełni rozumiem Twoje samopoczucie. Ja nie dość, że jestem przybita przez pogodę to jeszcze jestem chora :< I mam tak czerwony nos od dmuchania w chusteczki, że spokojnie mogłabym robić za Rudolfa w saniach mikołaja ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się smarkam ale to kwestia alergii co nie zmienia faktu, że rozumiem co czujesz :D

      Usuń
  7. Kompletnie go nie znam, ale raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znoszę parafiny w kosmetykach :/

    OdpowiedzUsuń
  9. O wow ;) Nie znałam tej marki w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ogólnie mam chrapkę na ta markę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojj szkoda, iż się nie spisał..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, wolałabym trafic na jakas perelke ;))

      Usuń
  12. A jakiś czas temu chciałam sobie kupić zestaw ich kosmetyków. Widzę, że jednak nie ma czego żałować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W boxie? Widziałam i nawet sie zastanawialam. Dobrze, ze odpuscilysmy :D

      Usuń
  13. Bubelki też bywają nic nie poradzimy na to.

    OdpowiedzUsuń
  14. W takie dni lepiej w ogóle nie wstawać z łóżka :) Ja miałam dziś licencjat pisać, a oczywiście nie zrobiłam nic .... Współczuję kubka, tzn. filiżanki :(

    Skoro to olej i cukier, to czy nie lepiej zrobić sobie samemu? :D Ale domyślam się, że ta "dwufazowość", albo pseudo-dwufazowość była irytująca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym wiedziala ze tak bedzie to bym spedzila dzien pod kocem :D
      Pewnie, ze lepiej zrobic samemu ale... jestem leniem :P

      Usuń
  15. Nie miałam i mieć nie będę. Parafiny unikam jak ognia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. przyznaję, że nawet nie znałam tej firmy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ją widywałam wcześniej w sklepach internetowych :)

      Usuń
  17. Nie znam i raczej już nie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale się uśmiałam! Też mam to "cudo" z joyboxa i przyznaję, że lepiej bym tego nie opisała. Mogę tylko dodać, że już przy wyjmowaniu z pudełka opakowanie peelingu było pokryte tłustym filmem. W związku z tym wszystkim o czym piszesz, myślę, że możemy się tylko cieszyć z niskiej wydajności tego produktu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście nie wylał się w transporcie :D :)

      Usuń
  19. Nie miałam i watpie żebym go kiedykolwiek kupiła!

    OdpowiedzUsuń
  20. Pierwsze slysze.i chyba to dobrze

    OdpowiedzUsuń
  21. Przyznam, że dla mnie sama koncepcja peelingu dwufazowego w butelce jest dość dziwna i niepotrzebna. Szkoda, że nie sprawdził. Dobrze, że to mała pojemność.

    OdpowiedzUsuń
  22. Buuu, niezły bubel a kiedyś chciałam go kupić ale widać nie ma sensu :-S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radzę omijać a za te 13 zł kupić sobie coś dobrego :)

      Usuń
  23. Miałam z tej serii peeling do ciała, taki mocny lep, którego też niczym nie dało się zmyć ze skóry. Nie wspominam dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  24. Opakowanie ma nawet zachęcające. Szkoda, że taki bubel

    OdpowiedzUsuń
  25. Mogło byc gorzej - mogłas stracić pracę jak ja;). Niestety, nie zje z blogowania, choć bym chciała:(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję :( Obyś szybko znalazła coś satysfakcjonującego. Mnie szukanie pracy czeka na początku września i już mi słabo ;)

      Usuń
  26. no nazwa, że dwufazowy peeling to zachęca... ale skoro mówisz, że bubel...

    OdpowiedzUsuń
  27. W niektórych produktach parafinę toleruje ale a niektórych po prostu nie znoszę i nienawidzę

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam taki peeling z tej firmy (czarne opakowanie) - mam go zamiar używać - oby był lepszy niż ten.

    OdpowiedzUsuń
  29. Dobrze wiedzieć , mnie już samo opakowanie odrzuca :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam go w zapasach i właśnie zniechęciłam się do wyciągnięcia go z szafy :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram