Obsługiwane przez usługę Blogger.

Zawód czuję, zawód... | CZTERY PORY ROKU | zimowy krem do rąk | intensywana regeneracja + ochrona

by - marca 12, 2015

O tym, że mam spore problemy z dłońmi w miesiącach chłodnych pisałam już nie raz. Tej zimy udało mi się odkryć krem idealny [Lirene Regeneracja] dzięki któremu moje dłonie przeżyły bez najmniejszego uszczerbku najgorsze miesiące. Co nie zmienia jednak faktu, że nadal kupuję i testuję inne produkty. Ot tak, ludzka ciekawość. Niedawno skusiłam się na swojego ulubieńca lat poprzednich. Krem ten zniknął mi z zasięgu wzroku na parę miesięcy i dopiero niedawno udało mi się go kupić w dobrej cenie (niespełna 6 zł za 75 ml) w Naturze. W zmienionej szacie graficznej ze złowieszczym dopiskiem 'nowość'. Czemu złowieszczym? Bo zazwyczaj producenci majstrując przy składzie mają tendencję do pogarszania jakości produktów. Czy tak było też tym razem?



Krem ten posiada estetyczną tubkę jednak jakość wykonania i nadruku pozostawia sporo do życzenia. Plusem jest jednak zamknięcie na klik - mam nieznośną tendencję do gubienia zakrętek. Konsystencja tego produktu jest dosyć lekka (mam wrażenie, że poprzednia wersja była konkretniejsza), stosunkowo szybko się wchłania pozostawiając na dłoniach pudrową powłoczkę. Zapach w tubce jest bardzo przyjemny, cierpka żurawina miesza się ze słodyczą miodu jednak wyczuwalne są też typowe kremowe nuty. Niegdyś ten krem podobny zapach pozostawiał na dłoniach przez długie minuty (niesamowicie przyjemna sprawa) jednak wraz ze zmianą składu zapach ten w kontakcie ze skórą wybija nieprzyjemne nuty (pozwolę sobie nie opisywać moich odczuć - to nic smacznego...) które na szczęście jak i sam aromat są bardzo ulotne.

Jeśli mowa o najważniejszym czyli działaniu - kiedyś było świetne. Krem szybko i skutecznie nawilżał i regenerował dłonie zapewniając im ochronę przed zimnem. Nie radził sobie z najbardziej suchymi partiami tak jak bym sobie tego życzyła jednak patrząc na ilość (i jakość) kremów jakie przetestowałam do tej pory i tak śmiało mogłam go nazwać moim ulubieńcem. Jak jest teraz? Jest marnie. Krem nałożony w niewielkiej ilości nie robi z dłońmi nic. W pięć minut po aplikacji czuję taki dyskomfort jak gdybym nie użyła żadnego nawilżacza. Nałożony w ilości sporej radzi sobie trochę lepiej - nawilża. Jednak wmasowanie go w dłonie trwa zbyt długo bym mogła go używać jako podstawowy krem na co dzień.

Przyznam szczerze, że dawno nie byłam tak zawiedziona żadnym produktem. W teorii skład wcale nie wygląda źle - po wodzie i maśle shea mamy olej kokosowy. Jednak wcześniej również nie był tragiczny (wkleję niżej) i jak dla mnie ta zmiana to ewidentny przykład, że często 'lepsze' jest wrogiem dobrego. Nie polecam.


INCI: Aqua, Butyrospermum Parkii, Glycine Soja Oil, Cetearyl Alcohol, Petrolatum, Stearic Acid, Glycerin, Sesamum Indicum Seed Oil, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Propylene Glycol, Mel (Honey) Extract, Vaccinium macrocarpon Fruit Extract, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Benxyl Alcohol, Ceteareth-20, Hydrolyzed Milk Protein, Lactose, Parfum, Allantoin, Carbomer, Sodium Hydroxide, Disodium EDTA, Lecithin, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Potassium Sorbate, Sorbic Acid, Coumarin.

You May Also Like

54 komentarze

Czego szukasz?